Kormorany pożerają karpie, hodowcy pójdą z torbami?

...

Arkadiusz Kuglarz 2012-01-28, ostatnia aktualizacja 2012-01-27 18:52:20.0

Na Opolszczyźnie hodowla ryb jest coraz mniej opłacalna. Bo od kiedy hodowcy nie mogą swobodnie odstrzeliwać dzikiego ptactwa, ryby są masowo pożerane np. przez czaple czy kormorany. Te ostatnie przylatują do nas na żer z Gdańska czy Estonii. Przepisów o odstrzale bronią jednak ekolodzy

Opolszczyzna to jeden z najważniejszych w kraju producentów ryb. Tymczasem straty w gospodarstwach stawowych są coraz większe. Powód: coraz liczniej występujące u nas kormorany czarne, czaple siwe i wydry. - Tylko na jeziorze nyskim żeruje 700 kormoranów, każdy zjada dziennie około 0,5 kg ryb. A kiedy ryb jest mniej, ich cena idzie w górę - mówi Jakub Roszuk, prezes Lokalnej Grupy Rybackiej Opolszczyzna, ichtiolog i jednocześnie hodowca karpia. Sytuację właścicieli stawów hodowlanych utrudnia dodatkowo to, że od 22 listopada muszą oni występować do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zgodę na odstrzał dzikich ptaków. - Czeka się na taką zgodę miesiącami - zauważa Roszuk. - A przecież południe Polski to nienaturalny dla kormoranów obszar. Teraz tu przylatują, bo mają łatwy dostęp do pożywienia. Z obrączek wiemy, że kormorany żerujące na naszych stawach są z rejonów Gdańska, a nawet z Estonii.

Ekolodzy bronią jednak nowych przepisów. - Obecne stawy od kilkunastu lat są już naturalnym środowiskiem dla tych kormoranów. Gdyby zezwolić na ich odstrzał, to w ciągu kilku lat stałyby się gatunkiem zagrożonym - zauważa Maciej Kowalski z Opolskiej Grupy Ornitologicznej. I przyznaje, że problem jest. - Hodowcy powinni mieć możliwość starania się o rekompensaty, gdy udowodnią, że ptactwo w znacznym stopniu niszczy ich hodowle - mówi.

Dr Szymon Bzoma z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych "Kuling" jest autorem strategii zarządzania kormoranami w Polsce. Podkreśla, że rozporządzenie zakazuje odstrzału kormoranów, czapli i wydr na stawach hodowlanych. Dotychczas hodowcy ryb mogli na swoich stawach strzelać do tych zwierząt, nie pytając nikogo o zgodę.

- Teraz od oceny urzędnika będzie zależała taka zgoda, co rzeczywiście może potrwać. Dlatego moim zdaniem powinna zostać wprowadzona uproszczona procedura dla hodowców. Powinni tylko informować, ile ptaków i w jakim terminie chcą odstrzeliwać. Choć zdaję sobie sprawę, że niezadowoleni z takiego rozwiązania będą i hodowcy, i przyrodnicy - mówi Bzoma. Przyznaje jednak, że zwłaszcza na południu Polski kormorany czynią ogromne straty w gospodarstwach i hodowcy powinni móc się bronić. - Kontrolowany odstrzał nie zaszkodzi populacji kormorana. Dotąd do tych ptaków strzelano bez żadnych zgód, mimo to ich populacja się powiększała - zauważa.

Według dr. Jana Żelaznego z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach część działań proekologicznych przyniosło fatalne skutki. - Takie gatunki ptaków jak kormoran nie mają naturalnych wrogów i rozmnożyły się w sposób niekontrolowany. Ludzie powinni mieć prawo się bronić, bo tu chodzi o ich pracę, środki do życia. Wprowadzenie ewentualnych rekompensat sprawy nie załatwi. Bo w Polsce jest często tak, że jest ona przyznana, ale nie ma pieniędzy na jej wypłatę - zauważa Żelazny.

Dr Mirosław Kuczyński, szef Zakładu Doświadczalnego Gospodarki Stawowej Polskiej Akademii Nauk w Gołyszu, ostrzega, że gospodarstwa stawowe mogą zacząć zwyczajnie plajtować, jeśli hodowcy nie będą mogli się bronić przed rybożernym ptactwem. - Do tego dochodzi jeszcze rozbójnicza działalność wydr plus bobry, które niszczą infrastrukturę stawów. Obecna sytuacja doprowadzi w perspektywie kilku lat do likwidacji części gospodarstw rybackich. Będzie tak jak w Adolfinie w Małopolsce, gdzie z takich właśnie powodów zawieszono działalność 600-hektarowego gospodarstwa - mówi dr Kuczyński.

Naukowiec nie wierzy jednak w skuteczność odstrzału ptaków. - We Francji rocznie odstrzeliwuje się 30 tys. sztuk. Ptaki bronią się i zamiast dwóch, trzech jaj składają pięć, siedem. Moim zdaniem budżet państwa powinien zapewnić środki na rekompensaty dla gospodarstw. Rekompensaty muszą mieć charakter trwały, stabilizujący chów i hodowlę ryb - twierdzi.

I ostrzega, że zamykanie kolejnych stawów spowoduje, że kormorany zaczną łupić ryby w rzekach, także węgorza europejskiego, któremu grozi wyginięcie.

Z kolei dr Żelazny podkreśla, że stawy hodowlane także służą ekologii. - Wokół nich żyje wiele gatunków ptaków, a spełniają także rolę retencyjną. To dziwne, że niektóre przetrwały 600-700 lat, a teraz grozi im likwidacja.

Opinię tę podziela dr Bzoma. - Stawy to środowisko dla wielu innych ptaków, dlatego jestem przeciwny odstraszaniu kormoranów. Powinno się raczej myśleć o jakichś ekstra pieniądzach dla hodowców, by pokryć im straty - mówi.

Według Instytutu Rybactwa Śródlądowego ptaki potrafią obecnie złupić nawet 60 proc. hodowli.