Nie będzie wielkiej inwestycji w "Azotach". Pieniądze wyrzucone w błoto?
16.05.2011
, aktualizacja: 16.05.2011 08:57
Zarząd ZAK SA postanowił nie składać dokumentacji na projekt, nad którym kędzierzyńskie "Azoty" pracowały przez dwa lata i który kosztował już kilka milionów złotych. - To krok bez sensu - uważa poseł PO Robert Węgrzyn. Eksperci mają jednak inne zdanie
Poseł PO razem z byłym prezesem ZAK SA Krzysztofem Jałosińskim i przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem lobbowali przez ostatnie dwa lata za tym projektem. Ogromnym, bo wartym 5-6 mld zł.
W 2009 roku konsorcjum ZAK SA oraz Południowy Koncern Energetyczny ogłosiło chęć budowy Zeroemisyjnego Kompleksu Energo-Chemicznego, który miał powstać w Kędzierzynie-Koźlu. Dzięki innowacyjnemu zastosowaniu technologii CCS (wychwytywania i składowania CO2) oraz IGCC (zgazowanie węgla) kompleks miał wytwarzać nie tylko energię elektryczną i cieplną, ale również gaz syntezowy. Projekt oprócz dostaw elektryczności i ciepła miał pozwolić dodatkowo na produkcję m.in. metanolu, mocznika, wodoru, a w przyszłości również syntetycznych paliw. Konsorcjum zabiegało o dofinansowanie z Unii Europejskiej, która planowała przeznaczyć ok. 9 mld euro na 10-12 projektów demonstracyjnych w całej Unii.
Po dwóch latach pracy zarząd ZAK SA postanowił w ogóle nie stawać do konkursu. Nie zgadza się z tym poseł Węgrzyn.
- Będziemy razem z przewodniczącym Buzkiem zabiegać o to, by jednak dokumenty zostały złożone - mówi Węgrzyn. - Wykonano ogromną pracę, poszły na to duże pieniądze. Sama dokumentacja wstępna kosztowała 2,5 mln zł. To jest projekt, z którego Polska nie powinna rezygnować. Jeśli nie chce tego realizować ZAK SA, to są inne możliwości - mówi Węgrzyn. Jakie? - Np. by instalacja powstała przy kędzierzyńskiej Blachowni - mówi Węgrzyn i zapowiada, że temat wróci na kongresie gospodarczym w Katowicach, który rozpocznie się dzisiaj.
Zarząd ZAK SA tłumaczy, że projekt nie został zgłoszony do I tury konkursu, bo firmie się to po prostu nie opłaca. - Wysoki wymagany poziom gwarancji kredytowych ZAK SA w przedsięwzięcie (ok. 1,5 mld zł), przekraczający znacznie kapitał własny firmy, przy wysokim poziomie ryzyka i niepewności szacowanych efektów projektu zagrażałby istnieniu firmy ZAK SA. Dodatkowym obciążeniem jest zakładany długotrwały zwrot z tej inwestycji - kilkanaście lat. W tym okresie firma, obok spłaty kredytu, musiałaby ponosić wszystkie koszty bieżącej produkcji i działalności - tłumaczy decyzję zarządu ZAK SA Alicja Górska, rzeczniczka prasowa.
Zarząd ZAK SA zaznacza także, że w listopadzie 2010 r. ukazała się ostateczna wersja decyzji o konkursie. - Decyzja ta stanowi, że przedmiotem zgłoszenia nie możne być projekt kompilowany o zróżnicowanym charakterze. W przypadku projektu Kędzierzyna część energetyczna i część chemiczna nie mogą być łącznie przedmiotem zgłoszenia do konkursu NER 300. Co za tym idzie, nie jest możliwe uzyskanie dotacji na nakłady inwestycyjne i koszty operacyjne związane z CCS dla obu części projektu - tłumaczy Górska. - Biorąc pod uwagę brak dotacji dla części metanolowej, a także konieczność ponoszenia opłat za emisję CO2 z produkcji metanolu po 2013 roku istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że produkcja w projekcie metanolu z węgla nie byłaby w przyszłości konkurencyjna do jego wytwarzania z gazu ziemnego - mówi Górska.
Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, uważa decyzję zarządu ZAK SA o niezgłaszaniu projektu za słuszną. - Jeśli z analiz finansowych wyszło, że jest to projekt obarczony dużym ryzykiem, do tego nie do udźwignięcia dla kędzierzyńskiej spółki, to sensownym jest rezygnacja z niego. Zbyt wiele jest niewiadomych, np. ceny węgla, ceny emisji dwutlenku węgla, a projekt jest bardzo kosztowny. Pieniędzy wydanych na prace nad tym projektem nie należy traktować jako straconych. Pomogły w podjęciu decyzji dotyczącej inwestycji wartej miliardy - zaznacza Majchrzak.
W 2009 roku konsorcjum ZAK SA oraz Południowy Koncern Energetyczny ogłosiło chęć budowy Zeroemisyjnego Kompleksu Energo-Chemicznego, który miał powstać w Kędzierzynie-Koźlu. Dzięki innowacyjnemu zastosowaniu technologii CCS (wychwytywania i składowania CO2) oraz IGCC (zgazowanie węgla) kompleks miał wytwarzać nie tylko energię elektryczną i cieplną, ale również gaz syntezowy. Projekt oprócz dostaw elektryczności i ciepła miał pozwolić dodatkowo na produkcję m.in. metanolu, mocznika, wodoru, a w przyszłości również syntetycznych paliw. Konsorcjum zabiegało o dofinansowanie z Unii Europejskiej, która planowała przeznaczyć ok. 9 mld euro na 10-12 projektów demonstracyjnych w całej Unii.
Po dwóch latach pracy zarząd ZAK SA postanowił w ogóle nie stawać do konkursu. Nie zgadza się z tym poseł Węgrzyn.
- Będziemy razem z przewodniczącym Buzkiem zabiegać o to, by jednak dokumenty zostały złożone - mówi Węgrzyn. - Wykonano ogromną pracę, poszły na to duże pieniądze. Sama dokumentacja wstępna kosztowała 2,5 mln zł. To jest projekt, z którego Polska nie powinna rezygnować. Jeśli nie chce tego realizować ZAK SA, to są inne możliwości - mówi Węgrzyn. Jakie? - Np. by instalacja powstała przy kędzierzyńskiej Blachowni - mówi Węgrzyn i zapowiada, że temat wróci na kongresie gospodarczym w Katowicach, który rozpocznie się dzisiaj.
Zarząd ZAK SA tłumaczy, że projekt nie został zgłoszony do I tury konkursu, bo firmie się to po prostu nie opłaca. - Wysoki wymagany poziom gwarancji kredytowych ZAK SA w przedsięwzięcie (ok. 1,5 mld zł), przekraczający znacznie kapitał własny firmy, przy wysokim poziomie ryzyka i niepewności szacowanych efektów projektu zagrażałby istnieniu firmy ZAK SA. Dodatkowym obciążeniem jest zakładany długotrwały zwrot z tej inwestycji - kilkanaście lat. W tym okresie firma, obok spłaty kredytu, musiałaby ponosić wszystkie koszty bieżącej produkcji i działalności - tłumaczy decyzję zarządu ZAK SA Alicja Górska, rzeczniczka prasowa.
Zarząd ZAK SA zaznacza także, że w listopadzie 2010 r. ukazała się ostateczna wersja decyzji o konkursie. - Decyzja ta stanowi, że przedmiotem zgłoszenia nie możne być projekt kompilowany o zróżnicowanym charakterze. W przypadku projektu Kędzierzyna część energetyczna i część chemiczna nie mogą być łącznie przedmiotem zgłoszenia do konkursu NER 300. Co za tym idzie, nie jest możliwe uzyskanie dotacji na nakłady inwestycyjne i koszty operacyjne związane z CCS dla obu części projektu - tłumaczy Górska. - Biorąc pod uwagę brak dotacji dla części metanolowej, a także konieczność ponoszenia opłat za emisję CO2 z produkcji metanolu po 2013 roku istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że produkcja w projekcie metanolu z węgla nie byłaby w przyszłości konkurencyjna do jego wytwarzania z gazu ziemnego - mówi Górska.
Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, uważa decyzję zarządu ZAK SA o niezgłaszaniu projektu za słuszną. - Jeśli z analiz finansowych wyszło, że jest to projekt obarczony dużym ryzykiem, do tego nie do udźwignięcia dla kędzierzyńskiej spółki, to sensownym jest rezygnacja z niego. Zbyt wiele jest niewiadomych, np. ceny węgla, ceny emisji dwutlenku węgla, a projekt jest bardzo kosztowny. Pieniędzy wydanych na prace nad tym projektem nie należy traktować jako straconych. Pomogły w podjęciu decyzji dotyczącej inwestycji wartej miliardy - zaznacza Majchrzak.
- 24 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Nie będzie wielkiej inwestycji w "Azotach". Pie...
marek.zak1
16.05.11, 15:36
Jedyna słuszna decyzja. Rujnujące koszty, a produkty o niskiej wartości dodanej.PozdrawiamMarek Żakwww.marek-zak.blog.onet.pl»
-
Centralnie sterowana gospodarka
sselrats
16.05.11, 22:45
duma Polski.»
-
Zarząd zna realia a politycy
angrusz1
16.05.11, 23:10
chcą grać politycznie »





