Rząd: gdzie te opolskie inwestycyjne szlagiery? Nie ma
20.04.2011
, aktualizacja: 19.04.2011 19:45
Opolszczyzna przegrywa rywalizację o inwestorów z sąsiadami, czyli aglomeracją śląską i Wrocławiem. Zauważył to nawet rząd. I obiecał, że nam pomoże.
ZOBACZ TAKŻE
- Czy uda się powołać aglomerację opolską [GŁOSUJ] (22-03-12, 08:00)
- Pomysł prezydenta: powstanie aglomeracja opolska (21-03-12, 15:50)
Wiceminister gospodarki i wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych gościli na wtorkowej konferencji w Kamieniu Śląskim, na której mówiono o znajdowaniu dużych inwestorów dla Opolszczyzny.
Za mało zjazdów z autostrady
Marszałek Józef Sebesta mówił otwarcie, że nasz region potrzebuje dużych, znaczących inwestorów. - Szlagierów, prawdziwych przebojów, o których będzie głośno w kraju. To mają być koła zamachowe - mówi Sebesta. Na razie przez Opolszczyznę od lat przewijają się kolejne zagraniczne delegacje. Ale efektów w postaci dużego gracza wciąż ani śladu.
Okazuje się, że posiadanie autostrady, uzbrojonych terenów to za mało, by wygrać rywalizację z sąsiednimi, dużymi aglomeracjami. Wiceminister gospodarki Rafał Baniak, zapytany, czy nasze położenie między Katowicami i Wrocławiem to atut, czy przeszkoda, nie ukrywał, że inwestorzy wybierają raczej sąsiadów. A poza tym - dodał - mamy za mało zjazdów z autostrady. Co ważne, i on, i wiceprezes PAIIZ Marek Łyżwa obiecali pomoc w znalezieniu inwestorów. Tylko dlaczego teraz miałoby się udać ich znaleźć, skoro autostradę i tereny inwestycyjne mamy od lat? Podobnie jak uczelnie i rzesze absolwentów.
Ponoć dlatego, że w latach 2008-09 inwestycje w Europie spadły o 60-70 proc., w Polsce o mniej więcej 30. Zawieszono wówczas część z nich. Teraz zdaniem wiceministra na rynku inwestycji nastąpiło ożywienie, do Polski ma napłynąć ok. 10 mld euro. Marszałek liczy, że setki milionów z tego trafią do nas.
- Prowadzimy 154 inwestorów, z tego 30 proc. jest zainteresowana Opolszczyzną - mówi Łyżwa z optymizmem. Takie dane mogą nas, Opolan, przyprawić o zawrót głowy.
Po chwili dodaje jednak, że w tej walce o dużego inwestora Opolszczyzna zajęła już kilka razy zaszczytne drugie miejsce, czyli bardzo dobre. Ale jednak miejsce przegranego. I pocieszeniem nie może być nawet to, że przegrywamy z tuzami. Wśród tych, którzy okazali się lepsi od Opola, jest np. Środa Śląska. Przedstawiciele śląskiej i wałbrzyskiej strefy ekonomicznej mówią wprost, że jeśli chodzi o opolskie tereny pod inwestycje, to są one w tyle za sąsiadami, bo tyle lat po tamtych powstały. Co gorsza, gdy powiększyliśmy tereny inwestycyjne z 260 do 740 ha i tym samym podnosiliśmy ich atrakcyjność, nastał światowy kryzys.
I wciąż brak biurowca
PAIIZ ma udział w zaledwie 10-15 proc. inwestycji zagranicznych, ale w większości prowadzi dużych graczy, na których zwłaszcza Opolszczyźnie zależy. Marszałek liczy bowiem, że gdy pojawi się pierwszy duży inwestor, to nastąpi przełamanie, że za nim przyjdą kolejni, a także cała grupa firm, która zawsze powstaje w otoczeniu dużej inwestycji (co ciekawe, 5 mld euro inwestycji niesie za sobą 15 tys. miejsc pracy. Dla porównania: sama Opolszczyzna ma trzy razy więcej bezrobotnych).
Ale jak podkreśla wiceprezes Łyżwa, skończył się już czas wielu dużych inwestycji, w których zatrudniano dużo osób, często na taśmach czy montowniach. Co jest więc szansą dla Opola? I wiceminister, i PAIIZ twierdzą, że BPO [Business Process Offshoring, czyli centrum usług dla biznesu - przyp. red.]. Łyżwa mówi wręcz, że jesteśmy skazani na sukces w tej dziedzinie. Kłopot w tym, że aby ściągnąć firmy, potrzebny jest biurowiec, którego Opole nie ma. Na to zwracał uwagę Baniak. Ma Opole natomiast rzesze absolwentów, którzy w takich centrach mogliby pracować.
Wiceminister na konferencji przedstawił cele i zadania Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera. To jednostka, która powstała z pracowników i w ramach Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. Ma pomagać szukać inwestorów, a także wpierać już istniejące firmy w ich ekspansji na rynki zagraniczne. Podobnych jednostek jest już w kraju 10.
Dotąd OCRG przyjmowało i oceniało wnioski o dotacje unijne dla przedsiębiorców. Z powodu wyczerpania środków unijnych kolejnych naborów się nie ogłasza. Stąd konieczność przesunięcia części pracowników do innych zadań, czyli do COIE.
Za mało zjazdów z autostrady
Marszałek Józef Sebesta mówił otwarcie, że nasz region potrzebuje dużych, znaczących inwestorów. - Szlagierów, prawdziwych przebojów, o których będzie głośno w kraju. To mają być koła zamachowe - mówi Sebesta. Na razie przez Opolszczyznę od lat przewijają się kolejne zagraniczne delegacje. Ale efektów w postaci dużego gracza wciąż ani śladu.
Okazuje się, że posiadanie autostrady, uzbrojonych terenów to za mało, by wygrać rywalizację z sąsiednimi, dużymi aglomeracjami. Wiceminister gospodarki Rafał Baniak, zapytany, czy nasze położenie między Katowicami i Wrocławiem to atut, czy przeszkoda, nie ukrywał, że inwestorzy wybierają raczej sąsiadów. A poza tym - dodał - mamy za mało zjazdów z autostrady. Co ważne, i on, i wiceprezes PAIIZ Marek Łyżwa obiecali pomoc w znalezieniu inwestorów. Tylko dlaczego teraz miałoby się udać ich znaleźć, skoro autostradę i tereny inwestycyjne mamy od lat? Podobnie jak uczelnie i rzesze absolwentów.
Ponoć dlatego, że w latach 2008-09 inwestycje w Europie spadły o 60-70 proc., w Polsce o mniej więcej 30. Zawieszono wówczas część z nich. Teraz zdaniem wiceministra na rynku inwestycji nastąpiło ożywienie, do Polski ma napłynąć ok. 10 mld euro. Marszałek liczy, że setki milionów z tego trafią do nas.
- Prowadzimy 154 inwestorów, z tego 30 proc. jest zainteresowana Opolszczyzną - mówi Łyżwa z optymizmem. Takie dane mogą nas, Opolan, przyprawić o zawrót głowy.
Po chwili dodaje jednak, że w tej walce o dużego inwestora Opolszczyzna zajęła już kilka razy zaszczytne drugie miejsce, czyli bardzo dobre. Ale jednak miejsce przegranego. I pocieszeniem nie może być nawet to, że przegrywamy z tuzami. Wśród tych, którzy okazali się lepsi od Opola, jest np. Środa Śląska. Przedstawiciele śląskiej i wałbrzyskiej strefy ekonomicznej mówią wprost, że jeśli chodzi o opolskie tereny pod inwestycje, to są one w tyle za sąsiadami, bo tyle lat po tamtych powstały. Co gorsza, gdy powiększyliśmy tereny inwestycyjne z 260 do 740 ha i tym samym podnosiliśmy ich atrakcyjność, nastał światowy kryzys.
I wciąż brak biurowca
PAIIZ ma udział w zaledwie 10-15 proc. inwestycji zagranicznych, ale w większości prowadzi dużych graczy, na których zwłaszcza Opolszczyźnie zależy. Marszałek liczy bowiem, że gdy pojawi się pierwszy duży inwestor, to nastąpi przełamanie, że za nim przyjdą kolejni, a także cała grupa firm, która zawsze powstaje w otoczeniu dużej inwestycji (co ciekawe, 5 mld euro inwestycji niesie za sobą 15 tys. miejsc pracy. Dla porównania: sama Opolszczyzna ma trzy razy więcej bezrobotnych).
Ale jak podkreśla wiceprezes Łyżwa, skończył się już czas wielu dużych inwestycji, w których zatrudniano dużo osób, często na taśmach czy montowniach. Co jest więc szansą dla Opola? I wiceminister, i PAIIZ twierdzą, że BPO [Business Process Offshoring, czyli centrum usług dla biznesu - przyp. red.]. Łyżwa mówi wręcz, że jesteśmy skazani na sukces w tej dziedzinie. Kłopot w tym, że aby ściągnąć firmy, potrzebny jest biurowiec, którego Opole nie ma. Na to zwracał uwagę Baniak. Ma Opole natomiast rzesze absolwentów, którzy w takich centrach mogliby pracować.
Wiceminister na konferencji przedstawił cele i zadania Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera. To jednostka, która powstała z pracowników i w ramach Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. Ma pomagać szukać inwestorów, a także wpierać już istniejące firmy w ich ekspansji na rynki zagraniczne. Podobnych jednostek jest już w kraju 10.
Dotąd OCRG przyjmowało i oceniało wnioski o dotacje unijne dla przedsiębiorców. Z powodu wyczerpania środków unijnych kolejnych naborów się nie ogłasza. Stąd konieczność przesunięcia części pracowników do innych zadań, czyli do COIE.
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
autostrada
adelix82
22.04.11, 08:03
Faktem jest, że na Opolszczyźnie mamy mało zjazdów autostradowych. Przykładem może być Lewin Brzeski. Gmina ta, z poparciem sąsiedniego Niemodlina od lat stara się o budowę zjazdu »





