Ksiądz bił dzieci. Sprawa umorzona

Beata Łabutin
22.02.2012 , aktualizacja: 21.02.2012 20:08
A A A Drukuj
Umorzenie postępowania na rok próby - taki jest wyrok sądu w sprawie proboszcza z Sidziny, który kilkakrotnie spoliczkował ucznia podczas lekcji katechezy, dopuścił się też innych rękoczynów wobec dzieci

Fot. Waldemar Kompała / AG
Na prośbę adwokata księdza sędzia w Nysie, gdzie odbyło się posiedzenie, wyłączyła jawność. O decyzji w sprawie księdza poinformował prezes sądu Bartłomiej Madejczyk. - Sąd zdecydował się na warunkowe umorzenie postępowania wobec Michała W., oskarżonego o spowodowanie lekkich obrażeń ciała i naruszenie nietykalności cielesnej dwóch małoletnich osób, na okres próby jednego roku. Zasądził też wpłatę 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej, obciążył także oskarżonego kosztami postępowania.

O szczegółach uzasadnienia prezes nie chciał mówić, podkreślał, że jawna jest tylko treść wyroku.

Co on oznacza w praktyce? - To, że ksiądz jest na cenzurowanym - tłumaczy prezes. - Jeśli w ciągu roku dopuści się jakiegokolwiek przestępstwa lub jakichkolwiek naruszeń prawa czy zachowań sprzecznych z prawem, to będzie możliwość podjęcia umorzonego postępowania. W tym wypadku ważne będą przede wszystkim zachowania księdza wobec dzieci. Sąd musiałby zareagować na wszelkie sygnały ze strony ewentualnych pokrzywdzonych osób mających wiedzę, że coś się źle dzieje.

Proboszczowi z Sidziny postawiono aż jedenaście zarzutów. Odpowiadał jednak tylko za dwa (bo pozostałe się przedawniły), m.in. za to, że w podstawówce w Sidzinie wiosną zeszłego roku kilkakrotnie spoliczkował 11-letniego Grzesia podczas lekcji katechezy - najpierw na osobności, potem przy innych uczniach. Dyrektor szkoły zawiesił go w obowiązkach nauczyciela, a kuria odebrała mu tzw. prawo misji kanonicznej, czyli nadane przez biskupa prawo do możliwości nauczania katechezy.

Początkowo nyska prokuratura, która rozpoczęła śledztwo w sprawie incydentu, chciała je umorzyć, uznając, że nie ma interesu społecznego w ściganiu z urzędu czynu, jakiego dopuścił się ksiądz. Dopiero po publikacjach "Gazety", w których podaliśmy, że incydent z Grzesiem nie był pierwszym, że rok wcześniej ksiądz miał szarpać inne dziecko, a dwoje kolejnych zderzyć głowami, oraz po interwencji Prokuratury Okręgowej w Opolu wznowiła postępowanie.

W sumie w sprawie przesłuchano 35 świadków. Okazało się, że pokrzywdzonych przez księdza dzieci jest ośmioro, jednak w przypadku sześciorga zarzuty uległy przedawnieniu.

Jak dowiedzieliśmy się w prokuraturze, ksiądz przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Nie będzie mógł uczyć w szkole przez co najmniej trzy lata - taką decyzję o czasowym zakazie pracy nauczycielskiej podjęła komisja dyscyplinarna dla nauczycieli działająca przy wojewodzie, która badała incydent, do jakiego doszło w marcu zeszłego roku w podstawówce w Sidzinie. - Decyzja jest obowiązująca, ksiądz nie skorzystał z możliwości odwołania się - mówiła nam Teodozja Świderska, rzeczniczka opolskiego kuratorium. Dodaje, że zdaniem komisji sprawa była jednoznaczna.

Kuria diecezjalna czeka na oficjalne zawiadomienie w sprawie wyroku sądu, być może wypowie się w tej sprawie dziś.

W sądzie nie było wczoraj ani rodziców pokrzywdzonych dzieci, ani prokuratora.



Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos