Geolog: łupki są, ale drugiego Kuwejtu tu nie przewiduję
08.07.2011
, aktualizacja: 07.07.2011 17:24
Drugiego Kuwejtu się na Opolszczyźnie nie spodziewam, ale w łupkach widzę szansę dla tego regionu - mówi prof. Joachim Szulc, dyrektor Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
ZOBACZ TAKŻE
- Na Opolszczyźnie też będą szukać gazu łupkowego (08-07-11, 07:00)
- Firma wydobywcza: Anglicy mogą mieć więcej łupków niż Polska (26-09-11, 11:29)
- PGNiG wciąż bez gazu łupkowego. Odwierty na Pomorzu bez skutku (13-08-11, 11:46)
- Jeden z najbogatszych Polaków szuka na Opolszczyźnie gazu i ropy (28-07-11, 09:00)
- "Rz" Polski rząd zaczyna bronić prawa do łupków (19-07-11, 07:21)
- Radny SLD: Projekty w Mosznej to szaleństwo (07-07-11, 22:00)
- Nadmuchane łupki? Kongresmeni chcą śledztwa ws. gazu łupkowego (01-07-11, 09:00)
- Polskie łupki pełne szans i obaw (19-05-11, 01:00)
- Chińczycy inwestują w amerykańskie łupki (11-10-10, 13:42)
- Hindusi wykupują łupki w USA (06-08-10, 21:15)
- Policjanci - mimo wsparcia mieszkańców - skazani. Muszą odejść ze służby (07-07-11, 13:01)
Rozmowa z geologiem
Joanna Bosakowska: Na Opolszczyźnie mamy gaz łupkowy?
Prof. Joachim Szulc, geolog: Tak, wskazuje na to budowa geologiczna tego obszaru. Pytanie tylko, czy jego złoża są na tyle duże, by opłacało się go wydobywać. Pamiętajmy, że technologia jest zupełnie inna, niż przy wydobyciu konwencjonalnego gazu ziemnego. Łupki leżą dość głęboko, a nad nimi tysiące metrów innych skał. Trzeba się do nich dowiercić, rozszczelnić skały, w których zamknięty jest gaz, by mógł on się wydostać. Patent na to mają Amerykanie.
Na razie koncesję dostała jedna firma, która będzie poszukiwać gazu w łupkach na południowo-wschodnich obszarach naszego regionu.
- Optymistycznie sądzę, że w tym rejonie, który został wybrany, ilość łupków jest wystarczająco duża, żeby opłacało się je eksploatować. Do tego nie leżą one na tak dużych głębokościach, niż w innych rejonach kraju. Tu mogą zalegać od 600 do 1500 metrów pod ziemią, więc ich wydobycie będzie znacznie tańsze niż na przykład na Pomorzu, gdzie trzeba wiercić na 2-3 kilometry w głąb.
Skąd w ogóle wziął się gaz łupkowy, jak powstał?
- Żeby to wyjaśnić, trzeba cofnąć się o jakieś 350 milionów lat, gdy obszar Śląska tworzył dno morza o głębokości ponad 1000 metrów, usytuowanego niedaleko równika. W ciepłych wodach bujnie kwitło życie, a przede wszystkim świetnie rozwijały się ogromne ilości mikroorganizmów, głównie glonów. Po śmierci opadały one wraz z mułem na dno, dostarczając materii organicznej, z której potem powstał w złożonych procesach gaz zamknięty w mikroskopijnych porach mułu oceanicznego. To wszystko przez następne miliony lat było przykrywane przez kolejne warstwy osadów uniemożliwiających ucieczkę gazu z mułów. I tak gaz został uwięziony do dziś, a miękkie muły zmieniły się pod ciśnieniem skał nadkładu w twarde łupki.
Czy łupki z gazem występują tylko we wschodniej części naszego województwa?
- Nie, przypuszczamy, że na o wiele większym obszarze. To łupki pochodzące z okresu dolnego karbonu, w odróżnieniu od starszych łupków sylurskich, które można znaleźć od Pomorza do Podlasia. Nasze łupki występują na tzw. monoklinie przedsudeckiej, to jest w pasie o szerokości kilkudziesięciu kilometrów, ciągnącym się od Zielonej Góry, przez Wrocław, środkową część regionu opolskiego aż prawie po Katowice. Jestem przekonany, że niedługo firmy będą starały się o koncesje na poszukiwanie gazu w całym tym pasie, a więc na Opolszczyźnie także na terenie powiatów zachodnich, na przykład brzeskiego.
Jeśli udałoby się odnaleźć duże złoża gazu łupkowego, gminy na tym skorzystają?
- Tak, bo w tej chwili prawo geologiczne się zmieniło i skarb państwa musi podzielić się z zyskami z wydobycia gazu także z właścicielem terenu. Gminy zyskają też w inny sposób, bo firmy wydobywające gaz będą płacić podatki i tworzyć nowe miejsca pracy.
Z tego, co pan mówi, wynika, że są szanse na to, że doczekamy wydobycia gazu łupkowego na Opolszczyźnie. A inne surowce? Firma Silurian, specjalizująca się w wierceniach, stara się o koncesję na poszukiwanie u nas ropy naftowej i konwencjonalnego gazu ziemnego.
- Gdyby ropa naftowa pojawiła się w większych ilościach, już pewnie by ją tu wydobywano. Przecież geolodzy prowadzili badania, wiercono w okolicach Lublińca, ale ani ropy, ani gazu ziemnego tam nie zauważyli. Być może jakieś złoża mogłyby się znajdować w północnej części województwa, mniej zbadanej przez naukowców, ale raczej w to wątpię. Drugiego Kuwejtu tu się nie spodziewam, ale w łupkach widzę szansę dla naszego regionu.
* Prof. Joachim Szulc jest dyrektorem Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Uczelnia prowadzi badania geologiczne m.in. w naszym województwie. Prof. Szulc mieszka w Żędowicach na Opolszczyźnie
Joanna Bosakowska: Na Opolszczyźnie mamy gaz łupkowy?
Prof. Joachim Szulc, geolog: Tak, wskazuje na to budowa geologiczna tego obszaru. Pytanie tylko, czy jego złoża są na tyle duże, by opłacało się go wydobywać. Pamiętajmy, że technologia jest zupełnie inna, niż przy wydobyciu konwencjonalnego gazu ziemnego. Łupki leżą dość głęboko, a nad nimi tysiące metrów innych skał. Trzeba się do nich dowiercić, rozszczelnić skały, w których zamknięty jest gaz, by mógł on się wydostać. Patent na to mają Amerykanie.
Na razie koncesję dostała jedna firma, która będzie poszukiwać gazu w łupkach na południowo-wschodnich obszarach naszego regionu.
- Optymistycznie sądzę, że w tym rejonie, który został wybrany, ilość łupków jest wystarczająco duża, żeby opłacało się je eksploatować. Do tego nie leżą one na tak dużych głębokościach, niż w innych rejonach kraju. Tu mogą zalegać od 600 do 1500 metrów pod ziemią, więc ich wydobycie będzie znacznie tańsze niż na przykład na Pomorzu, gdzie trzeba wiercić na 2-3 kilometry w głąb.
Skąd w ogóle wziął się gaz łupkowy, jak powstał?
- Żeby to wyjaśnić, trzeba cofnąć się o jakieś 350 milionów lat, gdy obszar Śląska tworzył dno morza o głębokości ponad 1000 metrów, usytuowanego niedaleko równika. W ciepłych wodach bujnie kwitło życie, a przede wszystkim świetnie rozwijały się ogromne ilości mikroorganizmów, głównie glonów. Po śmierci opadały one wraz z mułem na dno, dostarczając materii organicznej, z której potem powstał w złożonych procesach gaz zamknięty w mikroskopijnych porach mułu oceanicznego. To wszystko przez następne miliony lat było przykrywane przez kolejne warstwy osadów uniemożliwiających ucieczkę gazu z mułów. I tak gaz został uwięziony do dziś, a miękkie muły zmieniły się pod ciśnieniem skał nadkładu w twarde łupki.
Czy łupki z gazem występują tylko we wschodniej części naszego województwa?
- Nie, przypuszczamy, że na o wiele większym obszarze. To łupki pochodzące z okresu dolnego karbonu, w odróżnieniu od starszych łupków sylurskich, które można znaleźć od Pomorza do Podlasia. Nasze łupki występują na tzw. monoklinie przedsudeckiej, to jest w pasie o szerokości kilkudziesięciu kilometrów, ciągnącym się od Zielonej Góry, przez Wrocław, środkową część regionu opolskiego aż prawie po Katowice. Jestem przekonany, że niedługo firmy będą starały się o koncesje na poszukiwanie gazu w całym tym pasie, a więc na Opolszczyźnie także na terenie powiatów zachodnich, na przykład brzeskiego.
Jeśli udałoby się odnaleźć duże złoża gazu łupkowego, gminy na tym skorzystają?
- Tak, bo w tej chwili prawo geologiczne się zmieniło i skarb państwa musi podzielić się z zyskami z wydobycia gazu także z właścicielem terenu. Gminy zyskają też w inny sposób, bo firmy wydobywające gaz będą płacić podatki i tworzyć nowe miejsca pracy.
Z tego, co pan mówi, wynika, że są szanse na to, że doczekamy wydobycia gazu łupkowego na Opolszczyźnie. A inne surowce? Firma Silurian, specjalizująca się w wierceniach, stara się o koncesję na poszukiwanie u nas ropy naftowej i konwencjonalnego gazu ziemnego.
- Gdyby ropa naftowa pojawiła się w większych ilościach, już pewnie by ją tu wydobywano. Przecież geolodzy prowadzili badania, wiercono w okolicach Lublińca, ale ani ropy, ani gazu ziemnego tam nie zauważyli. Być może jakieś złoża mogłyby się znajdować w północnej części województwa, mniej zbadanej przez naukowców, ale raczej w to wątpię. Drugiego Kuwejtu tu się nie spodziewam, ale w łupkach widzę szansę dla naszego regionu.
* Prof. Joachim Szulc jest dyrektorem Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Uczelnia prowadzi badania geologiczne m.in. w naszym województwie. Prof. Szulc mieszka w Żędowicach na Opolszczyźnie
- 26 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Tylko głupki wierzą w łubki.
entymolog
08.07.11, 21:45
Karlino bis.»






