W Święto Niepodległości Kukiz z narodowcami

Rozmawiała Anita Dmitruczuk
12.11.2010 , aktualizacja: 12.11.2010 19:48
A A A Drukuj
Paweł Kukiz poparł swoim nazwiskiem zorganizowany przez Młodzież Wszechpolską i środowiska prawicowe czwartkowy Marsz Niepodległości. - Mam poglądy prawicowe i ten marsz był dla mnie swoistego rodzaju odtrutką na bezideowość lewicy - mówi.
Paweł Kukiz
Fot. Rafał Mielnik / AG
Paweł Kukiz
Anita Dmitruczuk: Poparł Pan Marsz Niepodległości, w którym szli działacze ONR-u szczycący się tradycją przedwojennego ugrupowania, znanego m.in. z antysemityzmu.

Paweł Kukiz: Poparłem manifestację, która miała na celu uczczenie Święta Niepodległości i złożenie kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego. Brali w niej udział przedstawiciele różnych środowisk, którym na sercu leży dobro naszego kraju. List z prośbą o poparcie przysłali mi ludzie z Młodzieży Wszechpolskiej, których znam z forów internetowych i którym ufam. Zapewnili mnie, że będzie to manifestacja pokojowa i taką się okazała.

Czy widziała pani, żeby ktoś w czwartek hailował? To środowiska lewackie, gejowskie i anarchistyczne postanowiły zrobić kontrmanifestację, chociaż nie przypominam sobie, żeby o niepodległość Polski walczył jakiś pułk pod tęczowym sztandarem.

W tym marszu szli ci sami ludzie, którzy rok wcześniej robili manifestację pod hasłami "Polska dla Polaków", "Precz z żydowską okupacją" oraz "Wielka Polska katolicka".

- To nie są bliskie mi hasła. Postulaty, żeby Polska była tylko dla katolików, są śmieszne, bo idąc tym tropem, doszlibyśmy do wniosku, że Piłsudski nie był Polakiem. Gdybyśmy zaczęli szukać prawdziwych, czystych Polaków, to byśmy ich nie znaleźli, bo coś takiego jak "rasa polska" po prostu nie istnieje.

Mam poglądy prawicowe i ten marsz był dla mnie swoistego rodzaju odtrutką na bezideowość i skundlenie obyczajów, jakie widzę w SLD i, niestety, w mojej - kiedyś - Platformie Obywatelskiej, która coraz bardziej mentalnie do SLD się upodabnia. Przykładem na to jest choćby awans generalski dla Andrzeja Treli, zastępcy komendanta głównego policji, ZOMO-wca z 1982 roku, który pracę w MO rozpoczął z puli wakatów Służby Bezpieczeństwa.

Nie jestem za tym, żeby gejów, Żydów czy lewaków wysyłać na Madagaskar, ale to nie znaczy, że mam ochotę poddać się terrorowi tych środowisk, prowadzonych zresztą przewrotnie pod hasłami "europejskiego liberalizmu". Kiedy widziałem w TVN-ie wypowiedź młodego chłopca, który mówił, że w nowoczesnym społeczeństwie nie ma miejsca na takie pseudowartości jak naród, to mi ręce opadły. Gdyby nie Dmowski, pod którego pomnik szli wczoraj ludzie z różnych środowisk, żeby złożyć kwiaty, ten chłopak mówiłby dzisiaj po rosyjsku albo niemiecku, zaś Polska byłaby odległym wspomnieniem, znanym jedynie z przekazów historycznych.

Poparciem tego marszu postawił się Pan w jednym rzędzie z ludźmi, którym marzą się getta ławkowe, którzy hailują na Górze św. Anny albo przeczą ewolucji.

- To, że uważam Romana Dmowskiego za wizjonera, wcale nie oznacza, że muszę firmować jego antysemickie obsesje i absolutnie wszystkie działania. Wracając do ONR-u - po pierwsze, uważam, że nazywanie ich faszystami jest dużym nadużyciem, nie tylko nazewniczym, a po drugie, nikt przecież na tym marszu nie hailował.

Wolę prawicę, nawet jeśli jest czasem śmieszna (bo takie było kwestionowanie ewolucji) niż totalną i bezrefleksyjną bezideowość lewicy. Nikomu z tych chłopców, którzy szli we wczorajszym marszu, nie przyszłoby do głowy, żeby wywracać krzyże na cmentarzach albo niszczyć pomnik przy Pawiaku. Ba, nie wpadliby na pewno, żeby gwizdem i zadymami okazywać pogardę celebrującym Święto Niepodległości własnego kraju. Zwłaszcza tak ciężko historycznie doświadczonego.

Moje poglądy i mój patriotyzm nie mają jednak niczego wspólnego z ustawkami politycznymi. Taką, niestety, mamy w Polsce prawicę, jak i lewicę. Wcale nie uważam, żeby Jarosław Kaczyński i PiS był lekarstwem na całe zło, wręcz przeciwnie, w ogóle nie budzi on mojej sympatii. Ale to nie zmienia faktu, że ten marsz w rocznicę odzyskania niepodległości miał służyć złożeniu kwiatów pod pomnikiem osoby, która do jej odzyskania wydatnie się przyczyniła. Dlatego go poparłem.

Kiedyś śpiewał Pan piosenkę "ZChN zbliża się", dzisiaj wspiera Pan marsze organizowane przez te środowiska.

- Gdybym wiedział, że ta piosenka tak spodoba się SLD, to pewnie bym jej nie napisał albo jakoś zabezpieczył się przed jej nadinterpretacją. Chciałem nią zaprotestować przeciw polityce takich ludzi jak Marcinkiewicz, Niesiołowski czy Czarnecki. I dużo się nie pomyliłem. Ideały katolickie Marcinkiewicza szlag trafił, gdy poznał dwa razy młodszą od żony pannę, Czarnecki śmiga z jednej partii do drugiej, wypowiedzi Niesiołowskiego, choć zupełnie inne niż w czasach ZChN-u, ciągle sprawiają, że ręce opadają. Tak bardzo się więc nie pomyliłem.

Polska pod znakiem ONR-u byłaby lepsza?

- Powtarzam - poparłem manifestację na prośbę Młodzieży Wszechpolskiej. Wracając do pytania - gdyby w Polsce ONR doszedł do władzy, to musiałbym twierdzić, że z "Gazetą Wyborczą" rozmawiałem przymuszony przez nóż na gardle, a potem pewnie wytatuować sobie jakieś dziwne symbole na plecach i biegać po ulicach z trupią czaszką na ramieniu. Ale nie histeryzujmy. Objęcie władzy przez ONR jest równie prawdopodobne jak rząd utworzony przez koalicję mniejszości seksualnych z premierem Biedroniem na czele.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 225 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    134 głosy

Jesteśmy na Facebooku