Komu ufa Opole, a komu nie

Joanna Pszon
2010-01-13 , aktualizacja: 13.01.2010 20:30
A A A Drukuj
Bardziej ufamy prezydentowi Opola niż radnym. Rząd nie cieszy się szczególnym zaufaniem opolan, ale najgorzej wypadają partie. Najbardziej zaś ufamy fundacjom z naszego miasta - wynika z sondażu PBS.

ZOBACZ TAKŻE
44,5 proc. opolan ufa radnym, a 49,2 nie ufa. Radni opozycji uważają, że to prezydent kreuje taki wizerunek rady, wskazując ją jako przyczynę swych porażek. Z kolei socjolog tłumaczy to upolitycznieniem rady miasta i częstymi kłótniami radnych.

Prezydent cieszy się za to prawie 54-procentowym zaufaniem. Nie ufa mu prawie 40 proc. opolan - mówi sondaż. Interpretacje są różne. Faktem jednak pozostaje to, że na tle 31 innych dużych polskich miast zaufanie do prezydenta Opola jest raczej słabe (patrz rozmowa z socjologiem).

Jeszcze słabiej wypada rząd, związki zawodowe, a najgorzej partie polityczne, którym prawie wcale nie ufamy. Ale politycy latami poprzez swe krętactwa i niedotrzymywanie obietnic (także tych wyborczych) pracowali na taki wynik.

Opolanie ufają za to Kościołowi, stowarzyszeniom, a przede wszystkim fundacjom, ponieważ nie kojarzą im się z politycznymi przepychankami, lecz z bezinteresowną działalnością dla drugiego człowieka.

- Mamy tu jednak swoisty paradoks - mówi nam socjolog dr Danuta Berlińska z Uniwersytetu Opolskiego. - Nie ufamy politykom, ale w wyborach przede wszystkim głosujemy na tych, którzy mają partyjne szyldy, a ci ze stowarzyszeń przepadają - wyjaśnia.

Wynik naszego prezydenta jednym ze słabszych w Polsce

Joanna Pszon: Opolanie ufają swej władzy?

Dr Danuta Berlińska, socjolog UO: - Słabiej niż mieszkańcy innych miast. Proszę spojrzeć na wyniki Gdyni, Rzeszowa, Wrocławia czy Torunia. Tam prezydentowi zdecydowanie ufa, czyli bez cienia wątpliwości, prawie połowa mieszkańców (w Gdyni np. 47,2 proc., w Rzeszowie 46 proc. we Wrocławiu 40 proc.). U nas tak ufnych w poczynania prezydenta jest tylko 10 proc. Choćby patrząc na tę rubrykę jesteśmy piątym od końca dużym miastem. Porównuję to dlatego, że generalnie się prezydentom sprawującym władzę ufa. Więc Ryszard Zembaczyński mógłby się swym wynikiem w Opolu, w oderwaniu od innych miast zbytnio zachwycić, tymczasem - moim zdaniem - nie ma do tego powodów. Słabiej pod tym względem ufają prezydentom tylko w Częstochowie, Łodzi i Szczecinie. Tak samo jak w Opolu jest w Bydgoszczy.

Po zsumowaniu wyników tych zdecydowanie ufających i tych raczej ufających zbliżamy się pewnie do średniej w wielu miastach.

- Tylko 9 miast spośród 32 zbadanych ma gorszy wynik, czyli poniżej 54 proc. tych, którzy ufają lub raczej ufają prezydentowi. Kilka ma nieco zbliżony rezultat, większość jednak o wiele wyższy. Np. w Gdyni w sumie 85 proc. ludzi ufa prezydentowi.

Dlaczego tak jest?

- Ja uważam, że wszystko przez ten urzędniczy imperializm w opolskim ratuszu. U nas wciąż urząd uważa, że urzędnicy zrobią wszystko najlepiej, a tak przecież nie jest. O wiele lepsze w organizowaniu różnych przedsięwzięć są organizacje pozarządowe. Trzeba je tylko dopuścić do głosu. Bardziej też słuchać mądrych ludzi, wykorzystując np. potencjał uczelni. Ludzie to wszystko widzą, ale że nie ma lepszych kandydatów, wybierają wciąż tego prezydenta.

Prawie wszędzie w kraju pod względem zaufania mieszkańców rada miasta wypada gorzej niż prezydent.

- Ten niższy poziom zaufania bierze się stąd, że informacje o radzie miasta pojawiają się rzadziej niż o prezydencie, poza tym rada jest upolityczniona, widać, że radni prezentują bardziej racje partyjne, a nie mieszkańców.

Pewnie dlatego też tak totalnie nie ufamy politykom.

- Wciąż nie ufamy politykom za ich wszystkie afery i hucpy polityczne, ale jak przychodzą wybory, to kandydaci z politycznym szyldem wygrywają z kandydatami niezależnymi, np. ze stowarzyszeń, które - jak pokazuje sondaż - cieszą się zaufaniem. To swoisty paradoks. I pod tym względem Opole się raczej nie wyróżnia na tle kraju.

Kościół ma mocną pozycję.

- Bo księża w trudnych czasach nas wspierali, teraz też zabierają głos w ważnych życiowych, etycznych kwestiach. U nas z kolei mieliśmy przez lata na czele prawdziwy autorytet, który postawił na wysokie standardy. Zabierał głos w ważnych sprawach dla regionu takich jak mniejszość niemiecka, migracje, rodzina.

Ufamy fundacjom, a nie związkom zawodowym.

- Bo niektóre związki się też upolityczniły. Poza tym, jak się słucha o tych zarabiających krocie działaczach związkowych w dużych państwowych firmach, którzy są nie do ruszenia, to nie dziwię się temu wynikowi. A fundacje kojarzą nam się z robieniem czegoś dobrego.

**

>> Badanie przeprowadzone przez PBS DGA w dniach 11-18 grudnia 2009 r. na reprezentatywnej 511-osobowej próbie dorosłych mieszkańców Opola. Badanie zostało zrealizowane w ramach projektu "Mój Samorząd" realizowanego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych "SPLOT" i PBS DGA. Projekt jest współfinansowany przez UE ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku