Spór o dyskusję o przejęciu PKS-u
2010-01-11
, aktualizacja: 11.01.2010 18:38
Nie będzie na styczniowej sesji dyskusji radnych o tym, czy Opola powinno, czy nie powinno brać opolskiego PKS-u. PiS chce, by miasto stało się właścicielem spółki, którą jest gotowe zarządzać
ZOBACZ TAKŻE
- Opole coraz bliżej przejęcia PKS-u (26-02-10, 23:00)
- Samorządy muszą odpowiadać za transport (21-02-10, 20:22)
- Kierowcy PKS-u nie chcą strajkować (07-02-10, 20:21)
- Pomysł marszałka na PKS (02-02-10, 23:00)
- Opolski PKS jednak do prywatyzacji (28-01-10, 18:50)
- PKS będzie prywatny (20-01-10, 21:25)
- Poczekajmy na prawdziwe analizy (11-01-10, 19:00)
- Sprawa PKS-u pokazuje, kto ma wizję, a kto nie (11-12-09, 23:00)
- Marszałek do ministra: nie prywatyzujcie naszych PKS-ów (07-12-09, 23:00)
- Opolski PKS nie jest w dołku (06-12-09, 22:00)
- Prezydent wciąż niejasno mówi o swoich planach. Oczekiwaliśmy dyskusji na styczniowej sesji, ale do niej nie dojdzie. W tej sytuacji złożymy projekt uchwały, na mocy której rada miasta wyrazi zgodę na przystąpienie do spółki i nieodpłatne przejęcie akcji skarbu państwa - mówi radny PiS-u Patryk Jaki. Projekt uchwały zostanie wkrótce złożony, ale na sesję trafi najprawdopodobniej dopiero w lutym.
Na tej styczniowej, na wniosek PiS-u, miała się odbyć dyskusja na temat przejęcia spółki. Prezydent odpisał radnym jednak, że to niemożliwe. - To uciekanie od dyskusji na ten temat. Jak tak dalej sprawa będzie przeciągana, spółka zostanie sprywatyzowana - uważa radny.
Dlaczego w styczniu prezydent nie chce podejmować tego tematu? - Prezydent poprosił o przełożenie dyskusji. Chciał mieć do dyspozycji większą liczbę materiałów na ten temat. Decyzja o przejęciu PKS-u to nic innego jak decyzja o zaangażowaniu ogromnych pieniędzy z podatków opolan. Radni nie mają dziś żadnych informacji merytorycznych na temat kondycji spółki i konsekwencji takiego kroku. Więc składanie na tym etapie projektu uchwały to kpina - ocenia Mirosław Pietrucha, rzecznik prezydenta Opola.
Jakie wątpliwości ma ratusz? Pierwsza to formalna. - Zadaniem własnym gminy jest zapewnienie transportu publicznego na terenie miasta. Ale czy można to zadanie realizować w kontekście obsługi znacznej części województwa, a na pewno całego powiatu ziemskiego? - pyta rzecznik prezydenta.
Jego zdaniem także na kondycję spółki w przyszłości może wpłynąć coraz większa konkurencja prywatnych przewoźników. Przejęcie PKS-u w kolejnych latach może też oznaczać ogromne nakłady finansowe.
- Nikt od dyskusji na ten temat nie ucieka. Do niej musi dojść i wspólnie z radą miasta podejmiemy ostateczną decyzję. Jednak musi się ona opierać o kompletne materiały. Zwróciliśmy się o nie do marszałka województwa i otrzymaliśmy je na początku ubiegłego tygodnia. Do styczniowej sesji pozostało już zbyt mało czasu, by wyczerpująco je przygotować - tłumaczy Pietrucha. Nie ukrywa jednak, że ratusz sceptycznie patrzy na pomysł przejęcia spółki.
- W naszym projekcie uchwały zaznaczyliśmy, że miasto powinno przejąć PKS tylko wtedy, gdy bilans finansowy spółki będzie dodatni - przekonuje Jaki.
Jeżeli tak się stanie, zdaniem radnych PiS-u przejęcie udziałów w PKS-ie będzie konieczne. - Ze względów ekonomicznych i społecznych. Już dziś wartość spółki ocenia się na 18 mln zł. Dysponuje czterema hektarami gruntów w mieście. Do tego pracuje tam 260 osób. Sprywatyzowanie firmy będzie oznaczać zwolnienia - przekonuje Wioletta Porowska, radna PiS-u.
- Prywatny właściciel na pewno zrezygnuje z nierentownych linii. A tym samym wielu mieszkańców okolic Opola straci szansę na dojazd do miasta. Tak się dzieje w innych miastach, gdzie PKS stał się prywatny - dodaje Jaki. Jego zdaniem z podejmowaniem decyzji nie można zwlekać wielu miesięcy. - Jeżeli miasto nie ma na PKS pomysłu, to niech po przejęciu przekaże spółkę opozycji. Mamy fachowców, którzy sobie z tym poradzą - mówi.
Dyskusja na ten temat odbędzie się w lutym.
Na tej styczniowej, na wniosek PiS-u, miała się odbyć dyskusja na temat przejęcia spółki. Prezydent odpisał radnym jednak, że to niemożliwe. - To uciekanie od dyskusji na ten temat. Jak tak dalej sprawa będzie przeciągana, spółka zostanie sprywatyzowana - uważa radny.
Dlaczego w styczniu prezydent nie chce podejmować tego tematu? - Prezydent poprosił o przełożenie dyskusji. Chciał mieć do dyspozycji większą liczbę materiałów na ten temat. Decyzja o przejęciu PKS-u to nic innego jak decyzja o zaangażowaniu ogromnych pieniędzy z podatków opolan. Radni nie mają dziś żadnych informacji merytorycznych na temat kondycji spółki i konsekwencji takiego kroku. Więc składanie na tym etapie projektu uchwały to kpina - ocenia Mirosław Pietrucha, rzecznik prezydenta Opola.
Jakie wątpliwości ma ratusz? Pierwsza to formalna. - Zadaniem własnym gminy jest zapewnienie transportu publicznego na terenie miasta. Ale czy można to zadanie realizować w kontekście obsługi znacznej części województwa, a na pewno całego powiatu ziemskiego? - pyta rzecznik prezydenta.
Jego zdaniem także na kondycję spółki w przyszłości może wpłynąć coraz większa konkurencja prywatnych przewoźników. Przejęcie PKS-u w kolejnych latach może też oznaczać ogromne nakłady finansowe.
- Nikt od dyskusji na ten temat nie ucieka. Do niej musi dojść i wspólnie z radą miasta podejmiemy ostateczną decyzję. Jednak musi się ona opierać o kompletne materiały. Zwróciliśmy się o nie do marszałka województwa i otrzymaliśmy je na początku ubiegłego tygodnia. Do styczniowej sesji pozostało już zbyt mało czasu, by wyczerpująco je przygotować - tłumaczy Pietrucha. Nie ukrywa jednak, że ratusz sceptycznie patrzy na pomysł przejęcia spółki.
- W naszym projekcie uchwały zaznaczyliśmy, że miasto powinno przejąć PKS tylko wtedy, gdy bilans finansowy spółki będzie dodatni - przekonuje Jaki.
Jeżeli tak się stanie, zdaniem radnych PiS-u przejęcie udziałów w PKS-ie będzie konieczne. - Ze względów ekonomicznych i społecznych. Już dziś wartość spółki ocenia się na 18 mln zł. Dysponuje czterema hektarami gruntów w mieście. Do tego pracuje tam 260 osób. Sprywatyzowanie firmy będzie oznaczać zwolnienia - przekonuje Wioletta Porowska, radna PiS-u.
- Prywatny właściciel na pewno zrezygnuje z nierentownych linii. A tym samym wielu mieszkańców okolic Opola straci szansę na dojazd do miasta. Tak się dzieje w innych miastach, gdzie PKS stał się prywatny - dodaje Jaki. Jego zdaniem z podejmowaniem decyzji nie można zwlekać wielu miesięcy. - Jeżeli miasto nie ma na PKS pomysłu, to niech po przejęciu przekaże spółkę opozycji. Mamy fachowców, którzy sobie z tym poradzą - mówi.
Dyskusja na ten temat odbędzie się w lutym.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





