Radni czekają na dyskusję o PKS-ie
2010-01-04
, aktualizacja: 04.01.2010 19:28
Opozycja chce dyskutować na temat przejęcia przez Opole PKS-u. I to na sesji w styczniu. Radni złożyli już taki wniosek.
ZOBACZ TAKŻE
- Samorządy muszą odpowiadać za transport (21-02-10, 20:22)
- Pomysł marszałka na PKS (02-02-10, 23:00)
- Opolski PKS jednak do prywatyzacji (28-01-10, 18:50)
- Kto zarobi na opolskim PKS-ie? (03-01-10, 19:16)
- Sprawa PKS-u pokazuje, kto ma wizję, a kto nie (11-12-09, 23:00)
- Opolski PKS nie jest w dołku (06-12-09, 22:00)
- Jak nie przejechać się na PKS-ie? (04-12-09, 21:41)
Już na sesji rady miasta w grudniu klub radnych PiS-u chciał przeforsować ten pomysł. Ostatecznie jednak radni z wniosku się wycofali, choć poparły ich także inne kluby. To jednak nie oznacza, że temat został zamknięty. Dlaczego?
Prezydent bowiem kilka tygodni temu kategorycznie mówił, że miasto nie jest zainteresowane przejęciem przedsiębiorstwa. Teraz decyzję zmienia i twierdzi, że sprawa jest wciąż analizowana.
- Ale o jakie analizy chodzi? Nie padł jeszcze ani jeden konkretny argument ze strony ratusza, który mówiłby o tym, że PKS należy przejąć lub nie. Słyszymy tylko o analizach - mówi Patryk Jaki, radny PiS-u, który postanowił wprowadzić dyskusję o przejęciu PKS-u na sesję.
Jego klub złożył wniosek, by stało się to już w styczniu.
- Zrobiliśmy tak, by automatycznie znalazło się to w porządku obrad. Wtedy prezydent ma obowiązek przygotować się do dyskusji. Mam nadzieję, że tak zrobi, a nie będzie próbował, by jego radni taką dyskusję zamknęli lub wycofali z porządku - dodaje radny.
Wiceprezydent Opola Janusz Kwiatkowski, który jest odpowiedzialny za tę właśnie kwestię, nic przeciwko dyskusji nie ma.
- Jak najbardziej ostateczna decyzja w tej sprawie powinna być oparta na debacie. Ale merytorycznej - uważa prezydent. Choć nie ukrywa, że sam jest do przejęcia PKS-u sceptycznie nastawiony. - Ta propozycja ministerstwa była skierowana bardziej do samorządu województwa. My zapewniamy transport zbiorowy poprzez MZK - twierdzi Kwiatkowski. Prezydent Ryszard Zembaczyński zapowiadał, że do 15 stycznia ratusz czeka na dane dotyczące kondycji i funkcjonowania opolskiego PKS-u. Sesja odbędzie się prawie dwa tygodnie później. Zapowiada się więc dyskusja.
- Na pewno pojawi się wiele ostrych pytań - przewiduje Jaki, który jest z kolei zwolennikiem przejęcia PKS-u.
- Jako stolica województwa Opole musi mieć także wpływ na kształtowanie polityki transportowej w przypadku chociaż ościennych miejscowości - przekonuje. I zapowiada, że będzie chciał także rozmawiać o konsekwencjach nieprzejęcia przez miasto PKS-u.
- Wtedy przejmie je prywatna firma. Wiele osób straci wówczas możliwość wygodnego dojazdu do Opola. Dlatego prezydent musi przedstawić mocne argumenty, którymi się kieruje - uważa.
- Skoro radni czekają na argumenty, to je dostaną - odpowiada Janusz Kwiatkowski. Choć jego zdaniem to wcale nie kwestia opłacalności powinna decydować o tym, czy miasto przejmie PKS. - To po prostu zadanie, które nie powinno należeć do nas. Choć w kwestii opłacalności oczywiście są linie, które na siebie zarabiają, ale są i takie, których opłacalnymi nie można nazwać - tłumaczy. - Wiem, że są miasta zainteresowane takim ruchem, ale nie brakuje również innych, które o przejęciu PKS-u nie chcą nawet myśleć - dodaje.
Prezydent bowiem kilka tygodni temu kategorycznie mówił, że miasto nie jest zainteresowane przejęciem przedsiębiorstwa. Teraz decyzję zmienia i twierdzi, że sprawa jest wciąż analizowana.
- Ale o jakie analizy chodzi? Nie padł jeszcze ani jeden konkretny argument ze strony ratusza, który mówiłby o tym, że PKS należy przejąć lub nie. Słyszymy tylko o analizach - mówi Patryk Jaki, radny PiS-u, który postanowił wprowadzić dyskusję o przejęciu PKS-u na sesję.
Jego klub złożył wniosek, by stało się to już w styczniu.
- Zrobiliśmy tak, by automatycznie znalazło się to w porządku obrad. Wtedy prezydent ma obowiązek przygotować się do dyskusji. Mam nadzieję, że tak zrobi, a nie będzie próbował, by jego radni taką dyskusję zamknęli lub wycofali z porządku - dodaje radny.
Wiceprezydent Opola Janusz Kwiatkowski, który jest odpowiedzialny za tę właśnie kwestię, nic przeciwko dyskusji nie ma.
- Jak najbardziej ostateczna decyzja w tej sprawie powinna być oparta na debacie. Ale merytorycznej - uważa prezydent. Choć nie ukrywa, że sam jest do przejęcia PKS-u sceptycznie nastawiony. - Ta propozycja ministerstwa była skierowana bardziej do samorządu województwa. My zapewniamy transport zbiorowy poprzez MZK - twierdzi Kwiatkowski. Prezydent Ryszard Zembaczyński zapowiadał, że do 15 stycznia ratusz czeka na dane dotyczące kondycji i funkcjonowania opolskiego PKS-u. Sesja odbędzie się prawie dwa tygodnie później. Zapowiada się więc dyskusja.
- Na pewno pojawi się wiele ostrych pytań - przewiduje Jaki, który jest z kolei zwolennikiem przejęcia PKS-u.
- Jako stolica województwa Opole musi mieć także wpływ na kształtowanie polityki transportowej w przypadku chociaż ościennych miejscowości - przekonuje. I zapowiada, że będzie chciał także rozmawiać o konsekwencjach nieprzejęcia przez miasto PKS-u.
- Wtedy przejmie je prywatna firma. Wiele osób straci wówczas możliwość wygodnego dojazdu do Opola. Dlatego prezydent musi przedstawić mocne argumenty, którymi się kieruje - uważa.
- Skoro radni czekają na argumenty, to je dostaną - odpowiada Janusz Kwiatkowski. Choć jego zdaniem to wcale nie kwestia opłacalności powinna decydować o tym, czy miasto przejmie PKS. - To po prostu zadanie, które nie powinno należeć do nas. Choć w kwestii opłacalności oczywiście są linie, które na siebie zarabiają, ale są i takie, których opłacalnymi nie można nazwać - tłumaczy. - Wiem, że są miasta zainteresowane takim ruchem, ale nie brakuje również innych, które o przejęciu PKS-u nie chcą nawet myśleć - dodaje.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
którzy radni - byle
jkredman
05.01.10, 11:33
Jaki poseł zainicjował»





