Asesorzy Ujawnieni
2009-12-15
, aktualizacja: 15.12.2009 21:39
Po kilkumiesięcznej batalii zarząd województwa ujawnił wczoraj nazwiska asesorów oceniających w 2008 roku unijne wnioski. Najbardziej zapracowani, ale też najlepiej za swoją pracę wynagrodzeni okazali się eksperci powiązani z Akademickim Inkubatorem Przedsiębiorczości PO. W jego zarządzie zasiada wicemarszałek Andrzej Kasiura.
ZOBACZ TAKŻE
- Powoływanie asesorów oceniających unijne wnioski zgodne z prawem (22-04-10, 20:16)
- Sejmikowa komisja rewizyjna bada asesorów (09-02-10, 22:00)
- Radny Pawlicki dostał nożyczki od MN (17-12-09, 16:24)
- Asesorzy dokonujący ocen projektów w OCRG (15-12-09, 21:37)
- Asesorzy dokonujący ocen projektów w Urzędzie Marszałkowskim (15-12-09, 21:37)
- Mówi Andrzej Kasiura: (15-12-09, 21:36)
- Zarząd województwa odtajni nazwiska oceniających wnioski o unijne dofinansowanie (08-12-09, 20:56)
- Wicemarszałek Kotyś upiera się, by asesorzy byli tajni (02-12-09, 19:26)
- Kto ocenia wnioski o ciężkie unijne pieniądze (29-09-09, 19:46)
Rekordzistą okazał się Piotr Bębenek (wicedyrektor AIP) - w ponad rok ocenił 108 wniosków dla Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. Każdy wniosek to dwie oceny - I i II stopnia. Zdaniem radnego Jacka Pawlickiego, który od września walczył o ujawnienie nazwisk asesorów, sumienne dokonanie tylu ocen jest prawie niemożliwe. - Czasem wniosek to gruby segregator dokumentów, który trzeba dokładnie przejrzeć, chyba że ktoś to robił byle jak, bo wiedział, że i tak te wnioski przejdą - sugeruje radny SLD.
Z Bębenkiem nie udało nam się wczoraj skontaktować, ale bierze go w obronę marszałek województwa Józef Sebesta (PO). - Ktoś, kto się dobrze w tym orientuje, fachowiec - a tylko takich powołaliśmy na ekspertów czy asesorów - jedną ocenę zrobi w dwie lub trzy godziny - zapewnia.
Za każdy wniosek asesor otrzymywał 200 zł.
Mniejszość w mniejszości
Jednak Pawlicki chce poznać nie tylko tych, którzy mieli najwięcej zleceń, ale też poznać powiązania asesorów. Z kim? Z partiami, ugrupowaniami, zarządem województwa. Bo jego zdaniem, co wypowiadał, nim nazwiska ujrzały światło dzienne, większość - przynajmniej w czołówce oceniających - miała być kojarzona z Mniejszością Niemiecką. Obiecał zgolić czuprynę, jeśli jest inaczej.
Tymczasem Józef Kotyś, wicemarszałek z MN, zapewnia, że w czołówce najbardziej zapracowanych ekspertów związany z MN jest tylko Łukasz Raida - trzeci na liście pod względem liczby ocenionych wniosków (77). Wcześniej był pracownikiem urzędu marszałkowskiego, teraz jest zastępcą wójta Komprachcic.
Raida jeszcze w zeszłym tygodniu zgodził się, by ujawnić jego nazwisko. - Bo nie mam się czego wstydzić. Po drugie, ciężko już było słuchać niektórych wypowiedzi, które nie były merytoryczne - mówi. Ale natychmiast dodaje, że sam fakt podania do publicznej wiadomości nazwisk oceniających wnioski nie jest dobrą praktyką. - Nazwiska oceniających asesorów miały być trzymane w tajemnicy, a teraz, po ich ujawnieniu, jakiś przedsiębiorca może mieć pretensje, że tak, a nie inaczej oceniono jego wniosek - uważa. - Nie można nawet wykluczyć, że ktoś będzie niezadowolony i zechce się mścić - spekuluje.
Jego zdaniem spowoduje to również, że do oceniających zaczną się zgłaszać przedsiębiorcy, by im napisać wniosek (takie przypadki się zdarzały). - I kto wtedy będzie je oceniał? - pyta Raida.
Włosy wciąż na głowie
Pawlicki jednak głowy golić nie zamierza. - Spokojnie, nie widziałem jeszcze tej listy, bo jestem akurat w Warszawie. Wpierw muszę ją przeanalizować - zastrzega, ale dodaje, że jego zdaniem lider listy, czyli Bębenek, także ma związki z MN, a raczej z członkiem zarządu Andrzejem Kasiurą z MN. - Który jest przewodniczącym rady nadzorującej inkubator, czyli też i pana Bębenka - wylicza.
Z inkubatorem związana jest także czwarta na liście Marzena Szewczuk-Stępień (71 wniosków) - jest jego szefową. W tym samym inkubatorze funduszami unijnymi zajmuje się Ewa Raida, żona Łukasza Raidy. - Nigdy moja żona nie oceniała projektów. Została wpisana na listę asesorów, ale z udostępnionej przez zarząd listy widać, iż nie wykonywała ocen w żadnym z naborów - zapewnia nas Raida.
Pawlicki wytyka, że inkubator został powołany, aby pisać wnioski, a nie je oceniać: - Tymczasem jest zapis z jednego z posiedzeń rady nadzorującej, że zarząd województwa występuje do inkubatora o zgłoszenie asesorów. To w końcu są od pisania wniosków czy ich oceniania?
Marszałek po ujawnieniu listy: - Nie ma tu na pewno żadnego kolesiostwa. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś oceniał wniosek instytucji, w której jest zatrudniony lub z którą jest powiązany. I dodaje: - Niedopuszczalne jest jednak, aby radny Pawlicki z przynależności narodowościowej czynił tło sprawy, aby podkładać tu relacje większość - mniejszość, które są od lat poukładane i wręcz wzorcowe - podkreśla oburzony.
Jednak radny SLD jest nieugięty. - Kiedy zarząd odpowie na wszystkie nasze pytania o asesorów, co oceniali, kiedy, w jakim czasie, o co zapytaliśmy już jako klub radnych w nowej interpelacji, wtedy zobaczymy, co powie marszałek - grzmi Pawlicki.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów





