Sprawa PKS-u pokazuje, kto ma wizję, a kto nie
2009-12-11
, aktualizacja: 11.12.2009 21:07
Opole jak dotąd odżegnuje się od przejęcia PKS-u, jak diabeł od wizyty w kościele. Tymczasem w Poznaniu uznali, że taka spółka to niezbędne narzędzie nowoczesnego centrum regionu
ZOBACZ TAKŻE
- Opole bierze PKS (04-03-10, 23:00)
- Samorządy muszą odpowiadać za transport (21-02-10, 20:22)
- Po cichu nad PKS-em (12-02-10, 21:00)
- Już nie mówią "nie" przejęciu PKS-u (08-02-10, 23:00)
- Pomysł marszałka na PKS (02-02-10, 23:00)
- Opolski PKS jednak do prywatyzacji (28-01-10, 18:50)
- PKS będzie prywatny (20-01-10, 21:25)
- List otwarty posła Garbowskiego ws. PKS-u (18-01-10, 12:51)
- Spór o dyskusję o przejęciu PKS-u (11-01-10, 19:00)
- Radni czekają na dyskusję o PKS-ie (04-01-10, 23:00)
- Marszałek do ministra: nie prywatyzujcie naszych PKS-ów (07-12-09, 23:00)
- Opolski PKS nie jest w dołku (06-12-09, 22:00)
- Jak nie przejechać się na PKS-ie? (04-12-09, 21:41)
- Izba Gospodarcza: brać PKS-y (27-11-09, 21:00)
Ministerstwo Skarbu Państwa chce przekazać PKS-y samorządom. A jeśli nie będzie chętnych, to je sprywatyzuje. Tak stało się np. w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie prywatny właściciel polikwidował wiele linii, a w weekendy mieszkańcy okolic drugiego co do wielkości miasta w regionie nie mogą się do niego dostać autobusem, bo nie jeździ ani jeden.
Opole jak dotąd na zachęty do przejęcia PKS-u Opole odpowiadało twardym "nie". Wiceprezydent Janusz Kwiatkowski twierdził, że z ratuszowych analiz wynika, iż trzeba by do PKS-u dopłacać ciężkie miliony. Zadał temu kłam na łamach "Gazety" prezes spółki, potwierdzając, że jej majątek wart jest ok. 14-18 mln zł i że od lat przynosi zyski, które inwestuje.
Tymczasem w Poznaniu kilka dni temu radni zgodzili się na przejęcie przez miasto tamtejszego PKS-u. Władze Poznania uważają wręcz, że posiadanie takiej spółki jest dla miasta konieczne ze względów strategicznych.
Prezydent Opola: A po co nam PKS, dość mamy problemów
Arkadiusz Kuglarz: Dlaczego miasto Opole nie chce się stać właścicielem opolskiego PKS-u?
Ryszard Zembaczyński, prezydent Opola: Nie jest to zadanie miasta i nie ma powodów merytorycznych, by miasto miało przejąć PKS. Mamy dość problemów z innymi spółkami, z którymi musimy się zmagać.
PKS Opole przynosi zyski, ma też atrakcyjne działki na terenie miasta, stacje diagnostyczne, benzynową...
- ...To znaczy, że nie ma problemu.
Jest, bo albo samorządy przejmą opolski PKS, albo zostanie sprzedany w prywatne ręce.
- To polityka rządu, pewnie dobrze przemyślana.
Ale to będzie równoznaczne ze zlikwidowaniem wielu linii, a więc z utrudnieniem dotarcia do Opola wielu ludzi z okolic. Jeśli do nas nie dojadą, to Opole na tym straci.
- Jeśli są klienci, to znajdzie się też przewoźnik, czego przykładem jest choćby Rzeszów.
Zgodnie z projektem ustawy o transporcie publicznym samorządy będą odpowiadać za transport na swoim terenie.
- Realizujemy zadania. Mamy MZK, który radzi sobie dobrze.
Dobrze? Przecież dopłacacie do niego 9 mln zł.
- Dopłacamy do MZK, bo korzystają z niego zgodnie z prawem osoby uprzywilejowane, mające ulgi lub przejazdy darmowe.
Czy jeśli marszałek zaprosi was na spotkanie w sprawie przejęcia PKS-u, weźmiecie w nim udział?
- W roli obserwatora będziemy obecni, nie widzę powodów, by się nie zjawić. Na dziś nie widzę jednak przesłanek do przejęcia tej spółki. Aczkolwiek będziemy to jeszcze analizować.
Wiceprezydent Poznania: PKS pomoże nam przyciągać do nas ludzi
Opole jak dotąd na zachęty do przejęcia PKS-u Opole odpowiadało twardym "nie". Wiceprezydent Janusz Kwiatkowski twierdził, że z ratuszowych analiz wynika, iż trzeba by do PKS-u dopłacać ciężkie miliony. Zadał temu kłam na łamach "Gazety" prezes spółki, potwierdzając, że jej majątek wart jest ok. 14-18 mln zł i że od lat przynosi zyski, które inwestuje.
Tymczasem w Poznaniu kilka dni temu radni zgodzili się na przejęcie przez miasto tamtejszego PKS-u. Władze Poznania uważają wręcz, że posiadanie takiej spółki jest dla miasta konieczne ze względów strategicznych.
Prezydent Opola: A po co nam PKS, dość mamy problemów
Arkadiusz Kuglarz: Dlaczego miasto Opole nie chce się stać właścicielem opolskiego PKS-u?
Ryszard Zembaczyński, prezydent Opola: Nie jest to zadanie miasta i nie ma powodów merytorycznych, by miasto miało przejąć PKS. Mamy dość problemów z innymi spółkami, z którymi musimy się zmagać.
PKS Opole przynosi zyski, ma też atrakcyjne działki na terenie miasta, stacje diagnostyczne, benzynową...
- ...To znaczy, że nie ma problemu.
Jest, bo albo samorządy przejmą opolski PKS, albo zostanie sprzedany w prywatne ręce.
- To polityka rządu, pewnie dobrze przemyślana.
Ale to będzie równoznaczne ze zlikwidowaniem wielu linii, a więc z utrudnieniem dotarcia do Opola wielu ludzi z okolic. Jeśli do nas nie dojadą, to Opole na tym straci.
- Jeśli są klienci, to znajdzie się też przewoźnik, czego przykładem jest choćby Rzeszów.
Zgodnie z projektem ustawy o transporcie publicznym samorządy będą odpowiadać za transport na swoim terenie.
- Realizujemy zadania. Mamy MZK, który radzi sobie dobrze.
Dobrze? Przecież dopłacacie do niego 9 mln zł.
- Dopłacamy do MZK, bo korzystają z niego zgodnie z prawem osoby uprzywilejowane, mające ulgi lub przejazdy darmowe.
Czy jeśli marszałek zaprosi was na spotkanie w sprawie przejęcia PKS-u, weźmiecie w nim udział?
- W roli obserwatora będziemy obecni, nie widzę powodów, by się nie zjawić. Na dziś nie widzę jednak przesłanek do przejęcia tej spółki. Aczkolwiek będziemy to jeszcze analizować.
Wiceprezydent Poznania: PKS pomoże nam przyciągać do nas ludzi
Arkadiusz Kuglarz: Dlaczego Poznań zdecydował się przejąć od Ministerstwa Skarbu Państwa PKS?
Mirosław Kruszyński, wiceprezydent Poznania: Choćby z tego powodu, że z badań i analiz, jakie przeprowadziliśmy, wynika, że nie można poprawić komunikacji w Poznaniu bez rozwiązania problemu transportu w jego okolicach.
Ale przecież utrzymanie transportu poza Poznaniem nie należy do zadań własnych miasta?
- To patrzenie przez przepisy i ustawy. Podchodzimy do tego inaczej. Poznań ma być sercem regionu, promieniować na okolicę i przyciągać do siebie mieszkańców z miejscowości bliżej lub dalej od miasta oddalonych.
By jednak ludzie do nas przyjeżdżali, musimy zapewnić im transport: do pracy, szkoły, na uczelnię, a także do kina czy teatru. Niewątpliwie posiadanie takiej spółki jak PKS pomoże nam w tym zadaniu. PKS ułatwi nam stworzenie komunalnego związku transportowego. Chcemy zaproponować sąsiednim samorządom i ich mieszkańcom taką ofertę, która skłoni ich do korzystania z komunikacji publicznej. Trwają już zaawansowane prace nad stworzeniem takiego związku.
Nie chcemy też, by ludzie spoza Poznania przyjeżdżali do centrum samochodami.
A jaki wpływ na waszą decyzję ma fakt, że PKS Poznań znajduje się w centrum miasta i ma bardzo atrakcyjne działki.
- To tylko pomoże w restrukturyzacji firmy, bo takiej wymaga.
Nie boi się Pan oporu związków zawodowych.
- Życie nie składa się tylko z łatwych tematów, są też trudne zadania. Trzeba się z nimi zmierzyć.
A jeśli przyjdzie wam dokładać do PKS-u z budżetu miasta, to co?
- Jasno zostało powiedziane, że firma musi radzić sobie finansowo bez pomocy miasta. PKS Poznań ma zyski, z roku na rok malejące, ale jednak zyski. Mówię to na podstawie danych z lat poprzednich. Gdy wejdziemy do PKS-u, pewnie poznamy więcej szczegółów na temat finansów.
Ale żeby było jasne: o przejęciu PKS-u przez miasto nie decydowały tylko względy ekonomiczne. Przejmując PKS, podjęliśmy pewne ryzyko, ale czasami trzeba takie decyzje podejmować. Poza tym zanim ją podjęliśmy, przeprowadziliśmy szeroką dyskusję na ten temat.
Mirosław Kruszyński, wiceprezydent Poznania: Choćby z tego powodu, że z badań i analiz, jakie przeprowadziliśmy, wynika, że nie można poprawić komunikacji w Poznaniu bez rozwiązania problemu transportu w jego okolicach.
Ale przecież utrzymanie transportu poza Poznaniem nie należy do zadań własnych miasta?
- To patrzenie przez przepisy i ustawy. Podchodzimy do tego inaczej. Poznań ma być sercem regionu, promieniować na okolicę i przyciągać do siebie mieszkańców z miejscowości bliżej lub dalej od miasta oddalonych.
By jednak ludzie do nas przyjeżdżali, musimy zapewnić im transport: do pracy, szkoły, na uczelnię, a także do kina czy teatru. Niewątpliwie posiadanie takiej spółki jak PKS pomoże nam w tym zadaniu. PKS ułatwi nam stworzenie komunalnego związku transportowego. Chcemy zaproponować sąsiednim samorządom i ich mieszkańcom taką ofertę, która skłoni ich do korzystania z komunikacji publicznej. Trwają już zaawansowane prace nad stworzeniem takiego związku.
Nie chcemy też, by ludzie spoza Poznania przyjeżdżali do centrum samochodami.
A jaki wpływ na waszą decyzję ma fakt, że PKS Poznań znajduje się w centrum miasta i ma bardzo atrakcyjne działki.
- To tylko pomoże w restrukturyzacji firmy, bo takiej wymaga.
Nie boi się Pan oporu związków zawodowych.
- Życie nie składa się tylko z łatwych tematów, są też trudne zadania. Trzeba się z nimi zmierzyć.
A jeśli przyjdzie wam dokładać do PKS-u z budżetu miasta, to co?
- Jasno zostało powiedziane, że firma musi radzić sobie finansowo bez pomocy miasta. PKS Poznań ma zyski, z roku na rok malejące, ale jednak zyski. Mówię to na podstawie danych z lat poprzednich. Gdy wejdziemy do PKS-u, pewnie poznamy więcej szczegółów na temat finansów.
Ale żeby było jasne: o przejęciu PKS-u przez miasto nie decydowały tylko względy ekonomiczne. Przejmując PKS, podjęliśmy pewne ryzyko, ale czasami trzeba takie decyzje podejmować. Poza tym zanim ją podjęliśmy, przeprowadziliśmy szeroką dyskusję na ten temat.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Rysiek Superstar
raid.op
12.12.09, 09:43
jak to na Ryszarda przystało - po co nam to, lepiej nie ruszać, zostawmy to.wszystko żeby tylko bez problemów dotrwać do kolejnej kadencji, a że takowabędzie nie mam wątpliwości. urzędnicze »
-
przejąć i przyłączyć do MZK
jkredman
12.12.09, 22:18
duża firma działająca na terenie miasta, powiatu ziemskiego, z liniamikomunikacyjnymi do innych ośrodków powiatowych województwa i do ważnych miejscw kraju,to może być dobry biznes »





