Opolanki zarabiają mniej
2009-12-08
, aktualizacja: 08.12.2009 19:58
Mężczyźni na Opolszczyźnie zarabiają więcej niż kobiety. Niemal w każdym zawodzie. Bez względu na to, czy pracują w prywatnej firmie, czy w sektorze publicznym
ZOBACZ TAKŻE
- Naszym paniom trudniej o firmę (30-07-10, 23:00)
- Dla Gazety, dr Danuta Berlińska (08-12-09, 19:59)
- Zbadajmy, czemu Opolanki są gorzej opłacane - komentarz (27-11-09, 23:00)
- Opolanki zarabiają najmniej (27-11-09, 19:52)
SONDAŻ
Z opublikowanych kilka tygodni temu badań "Diagnoza społeczna" wynikało, że na Opolszczyźnie różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn są największe w kraju. Eksperci tłumaczyli to wpływem emigracji zarobkowej: mężczyźni częściej pracują na stałe za granicą i dlatego zarabiają tam więcej. Szefowie opolskich urzędów zarzekali się natomiast, że dyskryminacja płacowa ze względu na płeć u nich nie występuje. Tymczasem nieopublikowane jeszcze dane opolskiego urzędu statystycznego wskazują na to, że duże różnice w zarobkach zdarzają się też w sektorze publicznym.
Średnia pensja wyższego urzędnika wynosi 8264,52 zł jeśli jest mężczyzną, a 5863,17 zł jeśli jest kobietą. Gdy w sektorze publicznym pracują np. inżynierowie budownictwa albo inżynierii środowiska, to mężczyźni zarabiają 4228,99, a kobiety 3736,73 zł. Prawnicy z sektora publicznego mają średnio 7452,74 zł, prawniczki 6001,14. Takich przykładów jest znacznie więcej.
- Trudno to zrozumieć, bo przecież w urzędzie wojewódzkim pracuje więcej pań niż panów. Wśród dyrektorów proporcje rozkładają się mniej więcej równo. Takie dane to wynik uśrednienia pensji, a żeby mówić o dyskryminacji, musiałbym mieć konkretny przykład dwojga ludzi różnej płci, których zarobki się różnią, mimo że mają takie same obowiązki i równie dobrze się z nich wywiązują - mówi opolski wojewoda Ryszard Wilczyński. - Gdyby panie czuły się dyskryminowane, na pewno skarżyłyby się na taką sytuację. Przecież nie możemy uznać, że są nieświadome czy zahukane - dodaje wojewoda.
Różnice w zarobkach pojawiają się także w zawodach, które wydają się sfeminizowane. Chociaż większość pracowników kuratorium oświaty to kobiety, i kobieta jest szefową tegoż kuratorium, to z danych urzędu statystycznego wynika, że wśród wizytatorów panowie zarabiają 4205,66 zł, a panie 3735,48. - Nie chcę się boksować ze statystyką, ale naprawdę aż trudno mi w to uwierzyć - mówi opolska kuratorka oświaty Halina Bilik. - Największe różnice w zarobkach wynikają z dodatków stażowych i mogło się zdarzyć, że akurat panowie, którzy byli wizytatorami kiedy zbierano te dane, pracowali dłużej niż panie. A ponieważ jest ich mniej, to automatycznie wpłynęło to na średnią - tłumaczy.
I chociaż w szkolnictwie nauczycielki zarabiają zwykle więcej, to zdarzają się też takie przedmioty, w których to panie wypadają blado. Nauczyciele przedmiotów zawodowych zarabiają średnio 2861,34 zł, natomiast nauczycielki 2214,54. - To możliwe, bo nauczycieli przedmiotów zawodowych po prostu brakuje, więc ci, którzy są, pracują często na 1,5 etatu. Mężczyźni zgadzają się na to chętniej, bo częściej są jedynymi żywicielami rodzin, a panie mają zwykle również obowiązki domowe - twierdzi Bilik.
Średnia pensja wyższego urzędnika wynosi 8264,52 zł jeśli jest mężczyzną, a 5863,17 zł jeśli jest kobietą. Gdy w sektorze publicznym pracują np. inżynierowie budownictwa albo inżynierii środowiska, to mężczyźni zarabiają 4228,99, a kobiety 3736,73 zł. Prawnicy z sektora publicznego mają średnio 7452,74 zł, prawniczki 6001,14. Takich przykładów jest znacznie więcej.
- Trudno to zrozumieć, bo przecież w urzędzie wojewódzkim pracuje więcej pań niż panów. Wśród dyrektorów proporcje rozkładają się mniej więcej równo. Takie dane to wynik uśrednienia pensji, a żeby mówić o dyskryminacji, musiałbym mieć konkretny przykład dwojga ludzi różnej płci, których zarobki się różnią, mimo że mają takie same obowiązki i równie dobrze się z nich wywiązują - mówi opolski wojewoda Ryszard Wilczyński. - Gdyby panie czuły się dyskryminowane, na pewno skarżyłyby się na taką sytuację. Przecież nie możemy uznać, że są nieświadome czy zahukane - dodaje wojewoda.
Różnice w zarobkach pojawiają się także w zawodach, które wydają się sfeminizowane. Chociaż większość pracowników kuratorium oświaty to kobiety, i kobieta jest szefową tegoż kuratorium, to z danych urzędu statystycznego wynika, że wśród wizytatorów panowie zarabiają 4205,66 zł, a panie 3735,48. - Nie chcę się boksować ze statystyką, ale naprawdę aż trudno mi w to uwierzyć - mówi opolska kuratorka oświaty Halina Bilik. - Największe różnice w zarobkach wynikają z dodatków stażowych i mogło się zdarzyć, że akurat panowie, którzy byli wizytatorami kiedy zbierano te dane, pracowali dłużej niż panie. A ponieważ jest ich mniej, to automatycznie wpłynęło to na średnią - tłumaczy.
I chociaż w szkolnictwie nauczycielki zarabiają zwykle więcej, to zdarzają się też takie przedmioty, w których to panie wypadają blado. Nauczyciele przedmiotów zawodowych zarabiają średnio 2861,34 zł, natomiast nauczycielki 2214,54. - To możliwe, bo nauczycieli przedmiotów zawodowych po prostu brakuje, więc ci, którzy są, pracują często na 1,5 etatu. Mężczyźni zgadzają się na to chętniej, bo częściej są jedynymi żywicielami rodzin, a panie mają zwykle również obowiązki domowe - twierdzi Bilik.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





