Szpital z Kluczborka musi oddać pół miliona
2009-12-04
, aktualizacja: 04.12.2009 20:39
Szpital w Kluczborku musi oddać Narodowemu Funduszowi Zdrowia około 500 tys. zł za źle rozliczone procedury. - A tak naprawdę zapłacą za to pacjenci - uważa radny wojewódzki Jacek Pawlicki.
Mówiąc najprościej: część zabiegów, jak gastroskopia czy kolonoskopia, winna być wykonywana w przyszpitalnej przychodni, a nie w szpitalu. Tymczasem NFZ płacił np. za "diagnostyczne zabiegi przewodu pokarmowego" na oddziale szpitalnym, kiedy wykonywana była tylko gastroskopia, którą można wykonać w ambulatorium. - I takie świadczenie jest o wiele tańsze - mówi wicedyrektor opolskiego oddziału NFZ Marek Staszewski. Tego typu przypadków NFZ wykazał w ciągu roku (od połowy 2008 do połowy 2009 r.) prawie 800.
Były też inne wpadki, kiedy za wykonywanie na jednym pacjencie szpitalnym kilku świadczeń liczono sobie każde oddzielnie, co nie jest zgodne z prawem. Kilka rozliczeń zawyżono. Były też nieliczne przypadki rozliczania leczenia szpitalnego, kiedy pacjent skorzystał tylko z izby przyjęć. Ponadto Fundusz wytknął szefostwu szpitala, że źle prowadzone są na oddziale wewnętrznym historie chorób pacjentów.
Po kontroli NFZ wyliczył, że szpital ma zwrócić 753 666 zł, do tego doliczył 160 tys. zł kary.
- Ale szpital de facto nie odda 750 tys. zł, tylko mniej - będzie to kwota rzędu 400-500 tys. zł - mówi Staszewski, wyjaśniając, że szpital jednak wykonał dane badania, więc będzie miał za to zapłacone, ale dużo mniej. Rozliczenie powinno nastąpić jak najszybciej, do dwóch tygodni.
Dyrektor NFZ Kazimierz Łukawiecki dodaje, że kontrola była rutynowa, planowana dużo wcześniej. - Nie jestem jakimś katem, ale wydaję publiczne pieniądze, więc muszę sprawdzać, co się z tymi pieniędzmi dzieje - wyjaśnia.
Czy uważa, że pieniądze zostały wyłudzone? - Tak tego nie nazywam, bo tłumaczą się inną interpretacją przepisów i mówią, że jest im bardzo przykro. Choć jest faktem, że nie zinterpretowano żadnego przepisu tak, by było to niekorzystne dla szpitala. Jest więc kara - dodaje Łukawiecki.
Tymczasem radny Pawlicki (SLD), mieszkaniec Kluczborka, jest wstrząśnięty tym, że tak naprawdę to mieszkańcy powiatu zapłacą za nieprawidłowości szpitala, który tak szczycił się dobrymi wynikami. - Nie będzie pieniędzy, nie będzie przyjmowania pacjentów. A przecież skoro to wina zarządu czy ordynatorów, to oni powinni ponieść konsekwencje - uważa.
Ani ze starostą Piotrem Pośpiechem, właścicielem sprywatyzowanego szpitala (pełna nazwa Powiatowe Centrum Zdrowia SA NZOZ Szpital Powiatowy w Kluczborku), ani z prezes szpitala Renatą Jażdż-Zalewską nie udało nam się wczoraj skontaktować.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



