Zakaz odwiedzin na porodówce z obawy przed grypą
2009-11-20
, aktualizacja: 20.11.2009 19:44
Z powodu wzrostu zachorowań na grypę dyrekcja opolskiej porodówki wprowadziła bezwzględny zakaz odwiedzin. W szkołach i przedszkolach z każdym dniem ubywa uczniów
ZOBACZ TAKŻE
- Mimo zakazu odwiedzin ojca do porodu wpuszczą (22-11-09, 20:35)
- Coraz więcej podejrzeń świńskiej grypy (18-11-09, 20:42)
- Potwierdzono świńską grypę w Opolu (17-11-09, 15:23)
- Kolejne podejrzenie "świńskiej grypy" w Opolu (14-11-09, 19:44)
- Czyste ręce to podstawa profilaktyki grypowej (04-11-09, 18:12)
- Grypa: ostrożnie, ale bez paniki (04-11-09, 18:10)
- Muszę chronić swoich pacjentów - tłumaczy Aleksandra Kozok, dyrektorka Szpitala Położniczo-Ginekologicznego w Opolu. - Mamy tu przecież nie tylko kobiety z maleńkimi dziećmi, ale także pacjentki przebywające na oddziale patologii ciąży oraz wcześniaki, które są bardzo wrażliwe i dla których kontakt z wirusem może być niesamowitym zagrożeniem - wylicza dyrektorka.
Jej zdaniem odwiedzający nie zawsze przestrzegają zasad higieny panujących na oddziałach, dlatego zakazała wstępu na teren szpitala do czasu, aż sytuacja z grypą na naszym terenie się poprawi. Kobiety przebywające w szpitalu mogą kontaktować się z bliskimi telefonicznie.
Tak radykalnych kroków nie podjęło jeszcze Opolskie Centrum Onkologii. Na razie. - Rozwiesiliśmy plakaty z informacją dla odwiedzających, że jeśli są przeziębieni i nie czują się najlepiej, to powinni powstrzymać się od przychodzenia tu - mówi Wojciech Redelbach, dyrektor szpitala. Zaznacza, że jeśli odwiedzający nie będą respektowali tego zalecenia, to też wprowadzi zakaz.
Podobnie jest w Wojewódzkim Centrum Medycznym. - Myślę, że pani Kozok podjęła słuszną decyzję - stwierdza Marek Piskozub, dyrektor WCM. - U nas jednak zakazu odwiedzin nie będzie - zaznacza, choć też prosi, by osoby z objawami grypy nie przychodziły na odwiedziny. Nie wyklucza, że w razie konieczności wprowadzony zostanie limit odwiedzin.
Dyrektor Szpitala Wojewódzkiego przy Katowickiej zostawiła lekarzom decyzję, czy ograniczać wejścia odwiedzających. Renata Ruman-Dzido zaznacza, iż nie można takich kroków wykluczyć, bo sytuacja w przypadku grypy jest dynamiczna.
Uczniów coraz mniej
W ubiegłym tygodniu sanepid zobowiązał dyrektorów placówek oświatowych na terenie województwa do informowania o frekwencji. Z danych zebranych w ub. tygodniu wynika, że na 522 przedszkola w 50 nieobecność przekroczyła 40 proc. (próg niskiej frekwencji dla przeszkoli), a na 656 szkół (podstawówek, gimnazjów i ponadgimnazjalnych) w 75 liczba nieobecnych przekraczała 20 proc. uczniów (próg dla szkół).
W sumie niska frekwencja była w 125 placówkach. Natomiast w tym tygodniu liczba placówek z niską frekwencją wzrosła do 204, z czego 70 to przedszkola i aż 134 - szkoły.
Anna Matejuk, rzeczniczka sanepidu, zaznacza, że oprócz grypy w przedszkolach jest też teraz sezon na ospę.
Krystyna Dworecka, wiceszefowa wydziału oświaty w ratuszu, mówi, że choć frekwencja spada, to sytuacja nie jest jeszcze niepokojąca. - Decyzja o zamknięciu szkoły zależy od dyrektora, ale musi być skonsultowana z nami, a dotąd takich wniosków nie było - mówi.
Ilu chorych
W piątek na oddziale zakaźnym Szpitala Wojewódzkiego w Opolu przebywały 23 osoby uskarżające się na silny ból stawów i mięśni, gorączkę oraz uporczywy kaszel. - Wszyscy mają ewidentne objawy grypy - mówi Wiesława Błudzin, ordynatorka oddziału. Zaznacza jednak, że osoby te będą leczone tylko na podstawie badań klinicznych. - Na wyniki badań próbek posyłanych do laboratoriów sanepidu trzeba czekać po kilka dni, co z punktu widzenia nas, czyli leczących, jest bez sensu, bo nie pomaga w leczeniu - tłumaczy. - Dodatkowym argumentem przeciwko posyłaniu próbek do laboratoriów jest fakt, iż przebadanie jednej kosztuje wraz z transportem około tysiąca złotych - dodaje Błudzin. Jej zdaniem w ciągu najbliższych dni okaże się, czy fala największych zachorowań jest już za nami.
Jej zdaniem odwiedzający nie zawsze przestrzegają zasad higieny panujących na oddziałach, dlatego zakazała wstępu na teren szpitala do czasu, aż sytuacja z grypą na naszym terenie się poprawi. Kobiety przebywające w szpitalu mogą kontaktować się z bliskimi telefonicznie.
Tak radykalnych kroków nie podjęło jeszcze Opolskie Centrum Onkologii. Na razie. - Rozwiesiliśmy plakaty z informacją dla odwiedzających, że jeśli są przeziębieni i nie czują się najlepiej, to powinni powstrzymać się od przychodzenia tu - mówi Wojciech Redelbach, dyrektor szpitala. Zaznacza, że jeśli odwiedzający nie będą respektowali tego zalecenia, to też wprowadzi zakaz.
Podobnie jest w Wojewódzkim Centrum Medycznym. - Myślę, że pani Kozok podjęła słuszną decyzję - stwierdza Marek Piskozub, dyrektor WCM. - U nas jednak zakazu odwiedzin nie będzie - zaznacza, choć też prosi, by osoby z objawami grypy nie przychodziły na odwiedziny. Nie wyklucza, że w razie konieczności wprowadzony zostanie limit odwiedzin.
Dyrektor Szpitala Wojewódzkiego przy Katowickiej zostawiła lekarzom decyzję, czy ograniczać wejścia odwiedzających. Renata Ruman-Dzido zaznacza, iż nie można takich kroków wykluczyć, bo sytuacja w przypadku grypy jest dynamiczna.
Uczniów coraz mniej
W ubiegłym tygodniu sanepid zobowiązał dyrektorów placówek oświatowych na terenie województwa do informowania o frekwencji. Z danych zebranych w ub. tygodniu wynika, że na 522 przedszkola w 50 nieobecność przekroczyła 40 proc. (próg niskiej frekwencji dla przeszkoli), a na 656 szkół (podstawówek, gimnazjów i ponadgimnazjalnych) w 75 liczba nieobecnych przekraczała 20 proc. uczniów (próg dla szkół).
W sumie niska frekwencja była w 125 placówkach. Natomiast w tym tygodniu liczba placówek z niską frekwencją wzrosła do 204, z czego 70 to przedszkola i aż 134 - szkoły.
Anna Matejuk, rzeczniczka sanepidu, zaznacza, że oprócz grypy w przedszkolach jest też teraz sezon na ospę.
Krystyna Dworecka, wiceszefowa wydziału oświaty w ratuszu, mówi, że choć frekwencja spada, to sytuacja nie jest jeszcze niepokojąca. - Decyzja o zamknięciu szkoły zależy od dyrektora, ale musi być skonsultowana z nami, a dotąd takich wniosków nie było - mówi.
Ilu chorych
W piątek na oddziale zakaźnym Szpitala Wojewódzkiego w Opolu przebywały 23 osoby uskarżające się na silny ból stawów i mięśni, gorączkę oraz uporczywy kaszel. - Wszyscy mają ewidentne objawy grypy - mówi Wiesława Błudzin, ordynatorka oddziału. Zaznacza jednak, że osoby te będą leczone tylko na podstawie badań klinicznych. - Na wyniki badań próbek posyłanych do laboratoriów sanepidu trzeba czekać po kilka dni, co z punktu widzenia nas, czyli leczących, jest bez sensu, bo nie pomaga w leczeniu - tłumaczy. - Dodatkowym argumentem przeciwko posyłaniu próbek do laboratoriów jest fakt, iż przebadanie jednej kosztuje wraz z transportem około tysiąca złotych - dodaje Błudzin. Jej zdaniem w ciągu najbliższych dni okaże się, czy fala największych zachorowań jest już za nami.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy





