Andrzej Wajda honorowym opolaninem

Anita Dmitruczuk
2009-11-11 , aktualizacja: 11.11.2009 20:20
A A A Drukuj
Andrzej Wajda odebrał w śordę tytuł Honorowego Obywatela Opola. - Byłem niedowiarkiem. Nie sądziłem, że dożyję dwóch rzeczy: że dożyję wolności i że uda mi się zrobić film o Katyniu. Mogę się chyba uznać za człowieka szczęścia. A jak jeszcze do tego dochodzi obywatelstwo miasta Opola, to czego chcieć więcej? - mówił Wajda w opolskim ratuszu.
Harry Duda z prawej
Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gaz
Harry Duda z prawej
Rada Miasta przyznała Wajdzie ten tytuł już ponad rok temu zmieniając specjalnie dla niego regulamin. We wniosku, jaki złożyło opolskie Stowarzyszenie Horyzonty szczególnie podkreślono fakt, że dla mieszkających w Opolu Kresowiaków Wajda przyczynił się do rozpowszechnienia prawdy o Katyniu znacznie bardziej niż dziesiątki polityków. Reżyser odbierając tytuł w Święto Niepodległości stwierdził: - Ciągle wierzę, że jesteśmy na właściwej drodze. Na drodze do wolności. I nikt nie mówił nam przecież, że to łatwa droga - mówił.

Będąc w Stolicy Polskiej Piosenki przypomniał też, jak Krystyna Janda tuż po tym, gdy zagrała w "Człowieku z Marmuru" śpiewała na opolskiej scenie o gumie do żucia, która nie jest ani do przełknięcia, ani do wyplucia. - I wszyscy zrozumieli że chodzi o komunę. Ja myślę, że to, iż "Solidarność" stała się tak powszechna wynikało właśnie z tego, że każdy z nas, na własną miarę, czy piosenką o gumie do żucia, czy filmem jaki zrobił, starał się dołożyć własną cegiełkę do wolności. Jesteśmy społeczeństwem, w którym mogą się rodzić wielcy przywódcy - podkreślał.

Kilka godzin po uroczystej sesji reżyser spotkał się z widzami w Młodzieżowym Domu Kultury. Jak się okazało - zbyt małym - by pomieścić wszystkich chętnych. Ci, którzy odebrali wcześniej wejściówki i tak opierali się o ściany, siedzieli na schodach i parapetach sali kinowej.

Reżyser został powitany owacją na stojąco, a w rozmowie z filmoznawcą ks. doktorem Markiem Lisem opowiadał o swoich kolejnych obrazach. Zaczął od Katynia. - Robiąc ten film myślałem o mojej matce, bo widziałem, jak żegnała ojca, jak na niego czekała, jak dowiedziała się z gazety o zbrodni katyńskiej i jak mimo wszystko miała nadzieję. Kobiety w tym filmie wydawały mi się bardziej uchwytne - stwierdził. Jednak opowiadając o swoich obrazach przytaczał przede wszystkim anegdoty: o tym jak to się stało, że zrobił "Człowieka z Żelaza" na zamówienie, jak jego żona uratowała Sprawę Dantona przed cenzurą, kiedy reżyserował ją w teatrze, czy w końcu o tym jak został oskarżony przez jednego z widzów tuż po kolejnej ekranizacji lektury szkolnej o to, że Wajda odebrał mu wyobrażenie o jej bohaterach. - Najlepszy swój film to ja dopiero zrobię! - zastrzegł jednak na samym początku spotkania Wajda.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Jesteśmy na Facebooku