Wyjątkowo spokojny przebieg miała manifestacja zrganizowana przez Ruch Autonomii Śląska na ulicach Opola. Zwolennicy połączenia województwa opolskiego i śląskiego pod jedną flagą i godłem przeszli przez centrum naszego miasta krzycząc "Górnośląskie dwie stolice to Opole - Katowice".
Ponad stuosobową grupę manifestujących przed przeciwnikami pochodu ochraniał kordon policji. Pierwszy Marsz Jedności Górnośląskiej, bo tak nazywała się manifestacja RAŚ, próbowała zakłócić blisko trzydziestoosobowa grupa, głównie nastoletniej młodzieży i dzieci. Pseudokibice i sympatycy zdelegalizowanego Obozu Narodowo Radykalnego krzyczeli: "Śląsk Opolski zawsze polski" i rzucali wyzwiskami w kierunku uczestników marszu, dzierżąc w dłoniach transparent z napisem "Naszym celem wielka Polska. ONR Opole." Na rynku, gdzie kończył się marsz - kilkunastoosobowa grupa opolan, wśród których był m.in. Wiesław Ukleja, z Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej oklaskami nagradzała okrzyki przeciwników marszu. Mimo niesprzyjającej pogody i rachitycznej postawie Opolan, którzy nie odpowiedzieli podczas marszu na apel RAŚ o przyłączenie do pochodu, organizatorzy pozytywnie ocenili swoją akcję: - Mówiło się, że nasz marsz jest importowany. Tymczasem na pochód przybyli ludzie między innymi ze Strzelec Opolskich, Olesna, Komprachcic i Opola - mówił Piotr Długosz. - Według nas ludzie z Opolszczyzny stanowili blisko połowę uczestników manifestacji.
Po pochodzie organizatorzy poprosili policję, by odprowadziła uczestników marszu do autobusu i samochodów, którymi autonomiści z RAŚ odjechali na Górę św. Anny, a stamtąd do Katowic, Mysłowic i Rybnika.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole