Zanussi: słowo za ostre, ale oddające prawdę
2009-10-08
, aktualizacja: 08.10.2009 20:02
ZOBACZ TAKŻE
- Wykład profesora Krzysztofa Zanussiego (05-03-10, 18:25)
- Zanussi na święcie Uniwersytetu Opolskiego (03-03-10, 12:16)
- Rektor UO liczy, że nie będzie afrontu wobec Zanussiego (25-02-10, 19:59)
- Pikieta przeciw uhonorowaniu Zanussiego na Uniwersytecie Opolskim (25-02-10, 10:53)
- Krzysztof Zanussi gościł w Opolu (11-10-09, 19:16)
- Akcja przeciw Zanussiemu (08-10-09, 20:02)
- Jedna wypowiedź nie przekreśla Zanussiego (05-10-09, 20:39)
- Internauci przeciwko honorowaniu Zanussiego na UO (04-10-09, 12:58)
Joanna Pszon: W Opolu, gdzie ma Pan otrzymać tytuł Doktora Honoris Causa Uniwersytetu Opolskiego, rozgorzała dyskusja, czy po Pańskiej wypowiedzi w sprawie Polańskiego, gdzie nazwał Pan 13-letnią ofiarę zarzucanego mu gwałtu prostytutką, powinno się Panu ten tytuł wręczyć. Wiele osób czuje się tą wypowiedzą zniesmaczonych.
Krzysztof Zanussi: To są rozmowy dosyć bezprzedmiotowe, bo emocje górują nad zastanowieniem. Proszę zobaczyć transkrypt tego, co u pani Olejnik powiedziałem. Powiedziałem tyle, że to nie jest historia jednoznaczna, w takim sensie, że nie można traktować poszkodowanej jako niewinnej ofiary perfidnego artysty. Dlatego, że cały ten świat Hollywood jest godzien potępienia. Jeśli ktoś się z taką myślą nie zgadza, to ja nie mam o czym dyskutować. Ja ten świat dość dobrze znałem i znam. Dlatego wiem, że nie wolno tutaj ferować osądów prostych, chociaż przecież w całej audycji pani Olejnik winę pana Romana przedstawiłem jako niewątpliwą. Nie bardzo rozumiem, dlaczego ludzie stają w obronie dziewczyny, o której wiadomo, że została wystręczona przez matkę do sesji fotograficznej, której charakter nie mógł być niewinny. Każdy to wie w Hollywood, a te panie nie wiedziały?
Jest Pan dla wielu ludzi autorytetem, a tu nagle określenie "nieletnia prostytutka" o 13-latce. Może gdyby to ktoś inny powiedział, nie szokowałoby to ludzi aż tak bardzo.
- Ale przecież znane jest takie zjawisko, jak nieletnia prostytucja. I podejrzewam, że ono miało tu miejsce. Może nie należało go z góry osądzać i niech sąd powie, jak to było. Ale w każdym razie powiedziałem, że zachodzi tu takie przypuszczenie: że to była osoba daleka od niewinności. Chciałem to jasno powiedzieć, żeby nie upowszechniano historyjek o czerwonym kapturku, bo one są kłamliwe i głupie.
Ale nawet ks. Lis, kiedy stawał w Pańskiej obronie, nazwał tę wypowiedź niefortunną.
- Być może to słowo "prostytutka" zabrzmiało za ostro. Z tego się już wycofałem w rozmowie z "Newsweekiem", ale chodzi dalej o fakty. Proszę zapytać ludzi, którzy stają w jej obronie, o co im chodzi?
W uproszczeniu: że nie można tak nazywać 13-letniej ofiary.
- Właśnie uproszczenie, tabloidyzacja wypowiedzi i osądów to jest rzecz naganna. Powiedziałem, że sprawa jest, owszem, naganna, ale jest też dużo bardziej złożona. Że prawo, które nie spotyka się z sumieniem, jest tutaj na rozdrożu.
Dlaczego?
- Prawo pozwala na to, co było zakazane, jeśli zdarzy się po kilku miesiącach. Wtedy już jest dozwolone. Już cały ten akt nie byłby z punktu widzenia prawa przestępstwem, gdyby dziewczyna miała skończone 14 lat. Świadczy to o tym, że prawo rozmija się z naszym poczuciem sumienia. A nasze sumienie mówi, że każdy taki akt, którego dokonuje Don Juan, jest naganny, o tym mówiłem u pani Olejnik. Jednak kultura masowa ten akt pochwala. "Fakt", w którym pani Środa wypowiada się negatywnie na mój temat, jest takim właśnie pismem, które tak tę rzecz przedstawia. To wszystko więc jest takie pokręcone i nieszczere. Już mam poczucie pewnego zobrzydzenia tym całym tonem dyskusji, która się toczy.
Co nie zmienia faktu, że Pańskie zdanie zbulwersowało wielu ludzi.
- Tylko dlaczego, skoro przystaje do prawdy? Czy ci, którzy bronią dziewczyny, wiedzą coś, czego ja nie wiedziałem? Nie sądzę.
Najbardziej oburzeni mówią, żeby tytułu Panu nie dawać.
- Nie zabiegam o honory. Polańskiemu także odmówiono Doktoratu Honoris Causa na Uniwersytecie Jagiellońskim właśnie na wskutek tego, że ciążył na nim cień tamtej sprawy i była to też bardzo przykra historia, nie dlatego, że mu tego doktoratu nie dano, ale dlatego, że to wyszło do dyskusji publicznej. O honorach się nie dyskutuje, jak się ich nie przyznaje, to ich nie ma i koniec.
Rozumiem, że nie będzie z Pana strony przeproszenia.
- Bo i dlaczego? To jedno zdanie, chociaż może za ostre rzeczywiście, czy wręcz niefortunne, ale jednak nie zadające niczemu kłamu, więc nie mogę się go wyprzeć. Chciałem dać do zrozumienia, że cały ten krąg hollywoodzki jest kręgiem bardzo zepsutym.
Sam Pan jednak przyznał, że słowo prostytutka było za ostre.
- Raczej przyznaję, że wolałbym, by użył go ktoś przede mną, by nie było to moim osądem, natomiast rozbierane sesje fotograficzne w domu, czynione ze świadomością i za zgodą matki, nie dają żadnych złudzeń.
Jakieś dementi sprawiłoby jednak ulgę wielu osobom z uniwersytetu i z Opola, które jednak czują niezręczność sytuacji.
- Może to jedno słowo było za ostre, ale dotyczy zdarzenia, w którym nie mogę ofiary uznać za niewinną. Bo to byłoby nieuczciwe i nieszczere.
Krzysztof Zanussi: To są rozmowy dosyć bezprzedmiotowe, bo emocje górują nad zastanowieniem. Proszę zobaczyć transkrypt tego, co u pani Olejnik powiedziałem. Powiedziałem tyle, że to nie jest historia jednoznaczna, w takim sensie, że nie można traktować poszkodowanej jako niewinnej ofiary perfidnego artysty. Dlatego, że cały ten świat Hollywood jest godzien potępienia. Jeśli ktoś się z taką myślą nie zgadza, to ja nie mam o czym dyskutować. Ja ten świat dość dobrze znałem i znam. Dlatego wiem, że nie wolno tutaj ferować osądów prostych, chociaż przecież w całej audycji pani Olejnik winę pana Romana przedstawiłem jako niewątpliwą. Nie bardzo rozumiem, dlaczego ludzie stają w obronie dziewczyny, o której wiadomo, że została wystręczona przez matkę do sesji fotograficznej, której charakter nie mógł być niewinny. Każdy to wie w Hollywood, a te panie nie wiedziały?
Jest Pan dla wielu ludzi autorytetem, a tu nagle określenie "nieletnia prostytutka" o 13-latce. Może gdyby to ktoś inny powiedział, nie szokowałoby to ludzi aż tak bardzo.
- Ale przecież znane jest takie zjawisko, jak nieletnia prostytucja. I podejrzewam, że ono miało tu miejsce. Może nie należało go z góry osądzać i niech sąd powie, jak to było. Ale w każdym razie powiedziałem, że zachodzi tu takie przypuszczenie: że to była osoba daleka od niewinności. Chciałem to jasno powiedzieć, żeby nie upowszechniano historyjek o czerwonym kapturku, bo one są kłamliwe i głupie.
Ale nawet ks. Lis, kiedy stawał w Pańskiej obronie, nazwał tę wypowiedź niefortunną.
- Być może to słowo "prostytutka" zabrzmiało za ostro. Z tego się już wycofałem w rozmowie z "Newsweekiem", ale chodzi dalej o fakty. Proszę zapytać ludzi, którzy stają w jej obronie, o co im chodzi?
W uproszczeniu: że nie można tak nazywać 13-letniej ofiary.
- Właśnie uproszczenie, tabloidyzacja wypowiedzi i osądów to jest rzecz naganna. Powiedziałem, że sprawa jest, owszem, naganna, ale jest też dużo bardziej złożona. Że prawo, które nie spotyka się z sumieniem, jest tutaj na rozdrożu.
Dlaczego?
- Prawo pozwala na to, co było zakazane, jeśli zdarzy się po kilku miesiącach. Wtedy już jest dozwolone. Już cały ten akt nie byłby z punktu widzenia prawa przestępstwem, gdyby dziewczyna miała skończone 14 lat. Świadczy to o tym, że prawo rozmija się z naszym poczuciem sumienia. A nasze sumienie mówi, że każdy taki akt, którego dokonuje Don Juan, jest naganny, o tym mówiłem u pani Olejnik. Jednak kultura masowa ten akt pochwala. "Fakt", w którym pani Środa wypowiada się negatywnie na mój temat, jest takim właśnie pismem, które tak tę rzecz przedstawia. To wszystko więc jest takie pokręcone i nieszczere. Już mam poczucie pewnego zobrzydzenia tym całym tonem dyskusji, która się toczy.
Co nie zmienia faktu, że Pańskie zdanie zbulwersowało wielu ludzi.
- Tylko dlaczego, skoro przystaje do prawdy? Czy ci, którzy bronią dziewczyny, wiedzą coś, czego ja nie wiedziałem? Nie sądzę.
Najbardziej oburzeni mówią, żeby tytułu Panu nie dawać.
- Nie zabiegam o honory. Polańskiemu także odmówiono Doktoratu Honoris Causa na Uniwersytecie Jagiellońskim właśnie na wskutek tego, że ciążył na nim cień tamtej sprawy i była to też bardzo przykra historia, nie dlatego, że mu tego doktoratu nie dano, ale dlatego, że to wyszło do dyskusji publicznej. O honorach się nie dyskutuje, jak się ich nie przyznaje, to ich nie ma i koniec.
Rozumiem, że nie będzie z Pana strony przeproszenia.
- Bo i dlaczego? To jedno zdanie, chociaż może za ostre rzeczywiście, czy wręcz niefortunne, ale jednak nie zadające niczemu kłamu, więc nie mogę się go wyprzeć. Chciałem dać do zrozumienia, że cały ten krąg hollywoodzki jest kręgiem bardzo zepsutym.
Sam Pan jednak przyznał, że słowo prostytutka było za ostre.
- Raczej przyznaję, że wolałbym, by użył go ktoś przede mną, by nie było to moim osądem, natomiast rozbierane sesje fotograficzne w domu, czynione ze świadomością i za zgodą matki, nie dają żadnych złudzeń.
Jakieś dementi sprawiłoby jednak ulgę wielu osobom z uniwersytetu i z Opola, które jednak czują niezręczność sytuacji.
- Może to jedno słowo było za ostre, ale dotyczy zdarzenia, w którym nie mogę ofiary uznać za niewinną. Bo to byłoby nieuczciwe i nieszczere.
- 32 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Zanussi: słowo za ostre, ale oddające prawdę
augustc
08.10.09, 21:52
Brawo panie Zanussi. Jako jeden z niewielu jest pan w stanie wygarnąć prawdęludziom w oczy, nawet jeżeli jest smutna. Do zobaczenia na odebraniu honorów wOpolu. »
-
Reżyser - albo cynik albo ignorant
hirth
09.10.09, 14:33
Jeśli już mówimy o winie i moralności to trzeba powiedzieć o odpowiedzialności dorosłych ludzi za deprawację 13 letniej dziewczynki czego dopuścił się Roman Polański i prawdopodobnie jej »
-
Zanussi: słowo za ostre, ale oddające prawdę
gazetapetersburska
14.11.09, 21:30
Zanussi w Petersburgu - relacja Gazety Petersburskiej - www.gazetapetersburska.org/pl/node/431 »





