Rektor UO: Podnosimy jakość
2009-10-07
, aktualizacja: 07.10.2009 19:53
Uniwersytet przyjął więcej studentów niż rok temu. Rektor prof. Krystyna Czaja uważa to za sukces, choć nie ukrywa, że przed uczelnią wciąż trudny czas
ZOBACZ TAKŻE
- Prof. Czaja: Uniwersytet to nie przedsiębiorstwo (08-10-09, 12:22)
- Internauci przeciwko honorowaniu Zanussiego na UO (04-10-09, 12:58)
Beata Łabutin: Na tegorocznej inauguracji położy się cień - śmierć młodej studentki. Czy uniwersytet, podobnie jak politechnika, zechce utworzyć ośrodek wsparcia dla studentów?
Prof. Krystyna Czaja, rektor UO: Nie chciałabym dzisiaj rozmawiać o instytucjonalizacji takiej pomocy, zwłaszcza w kontekście tej tragedii. Potrzeba pomocy oczywiście istnieje, bo presja, jaka w obecnych czasach wywierana jest na młodych ludziach, sprawia, że często wobec nadmiaru problemów ich psychika nie nadąża za oczekiwaniami im stawianymi. Nasi psycholodzy są gotowi i niosą pomoc tym, którzy się o nią zwrócą. Wczoraj też niezwłocznie zareagowali. Uruchomiliśmy "gorącą linię", aby potrzebujący wsparcia mogli je niezwłocznie uzyskać.
Jakie cele stawia sobie uczelnia na ten rok akademicki?
- Po części wciąż te same: chcemy podnosić jakość kształcenia i jakość badań naukowych w naszym środowisku. Bo bez wysokiego poziomu badań nie będzie dobrego kształcenia. Chcemy też jak najmocniej sprzyjać rozwojowi naszej własnej kadry naukowej. Chcemy mobilizować naszych pracowników, by nie zniechęcali się trudnościami na drodze do awansu. Będę też mobilizować, wręcz obligować naszych pracowników, by startowali we wszelkich konkursach na granty badawcze, bo właśnie tam są pieniądze i na badania, i na wynagrodzenia. Nasi ludzie muszą mieć odwagę podjąć ten trud.
Prowadzicie kilka wielkich inwestycji. Nic im nie grodzi?
- Idą bardzo dobrze. Trwają prace przy budowie obiektu dla biotechnologii, przebudowa wydziału chemii, przygotowania bazy dla prawa i administracji. No i prace zmierzające do wybudowania studenckiego centrum kultury idą zgodnie z planem; wszystkie terminy zostaną dotrzymane, a może nawet - jak obiecują wykonawcy - skrócone. Obiekt dla prawa oddamy w przyszłym roku, a w 2011 zakończymy pozostałe inwestycje: wiosną dla biotechnologii i chemii, a jesienią SCK.
Czy uczelnia uruchamia nowe kierunki?
- W tym roku otworzyliśmy dziennikarstwo i komunikację społeczną, europeistykę oraz logistykę. Ciągle rozszerzamy specjalności na poszczególnych kierunkach. Już wyciągamy wnioski na przyszłość z tegorocznej rekrutacji. Takie działania są potrzebne, aby dopasować naszą ofertę do potrzeb i zainteresowań potencjalnych kandydatów - w tym roku przyjęliśmy o 500 osób więcej niż w minionym na studiach stacjonarnych pierwszego stopnia i jednolitych studiach magisterskich. Powiem tylko, że na innych uczelniach cieszą się, że przyjęli studentów tylu, co rok czy dwa lata temu. My mamy wzrost. Poza tym po raz pierwszy od trzech lat udało nam się powstrzymać regres, gdy chodzi o liczbę osób przyjętych na studia niestacjonarne i w tym przypadku mamy w tym roku nawet niewielki wzrost. A to oznacza pieniądze dla uczelni i pracę dla kadry.
Czy uniwersytet - podobnie jak politechnika - wystąpił do marszałka o przyłączenie do swoich struktur Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych?
- Tak, i byłabym bardzo zdziwiona, gdyby władze regionu podjęły decyzję, że oto na politechnice powstaje wydział filologiczny. Tym bardziej że w kolegium pracuje wielu naszych pracowników, a uniwersytet sprawuje patronat nad kolegium i jego absolwenci mogą u nas robić licencjaty... Argument, że kształcimy tylko filologów i językoznawców, nie jest dobrym argumentem. Kto zechce zrobić magisterium czy doktorat, musi znać literaturę czy historię języka. A kto chce poznać język praktycznie, skupi się na tym, robiąc licencjat.
Byłoby dziwne, gdyby przy pomocy naszej kadry tworzyć wydział filologiczny na politechnice. Gdzie w takim razie przebiega linia demarkacyjna pomiędzy uniwersytetem a politechniką?
Chyba że wrócimy do idei konsolidacji i będziemy tworzyć wspólnie nową jakość.
Zmieniło się prawo o szkolnictwie wyższym i uniwersytet ma teraz więcej czasu - do 2012 roku - na zdobycie uprawnień do doktoryzowania, potrzebnych, by zachował swój status i nazwę. Czy UO zdąży? Jest Pani spokojna?
- Nie, nie jestem. Liczbowo już jesteśmy gotowi - wymaga się od nas 12 uprawnień doktoryzowania i tyle mamy, a staramy się o dwa kolejne: dla matematyki i prawa. Nie damy jednak rady, gdy chodzi o spełnienie wymogu konkretnych par dyscyplin naukowych. Jest to problem wielu, nawet renomowanych, uniwersytetów. Rozmawiałam o tym dziś z panią wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. Mówiłam, by odstąpić od wymogów łączenia dyscyplin w pary, a skupić się na liczbie uprawnień. Zobaczymy, jak to się rozwinie.
Prof. Krystyna Czaja, rektor UO: Nie chciałabym dzisiaj rozmawiać o instytucjonalizacji takiej pomocy, zwłaszcza w kontekście tej tragedii. Potrzeba pomocy oczywiście istnieje, bo presja, jaka w obecnych czasach wywierana jest na młodych ludziach, sprawia, że często wobec nadmiaru problemów ich psychika nie nadąża za oczekiwaniami im stawianymi. Nasi psycholodzy są gotowi i niosą pomoc tym, którzy się o nią zwrócą. Wczoraj też niezwłocznie zareagowali. Uruchomiliśmy "gorącą linię", aby potrzebujący wsparcia mogli je niezwłocznie uzyskać.
Jakie cele stawia sobie uczelnia na ten rok akademicki?
- Po części wciąż te same: chcemy podnosić jakość kształcenia i jakość badań naukowych w naszym środowisku. Bo bez wysokiego poziomu badań nie będzie dobrego kształcenia. Chcemy też jak najmocniej sprzyjać rozwojowi naszej własnej kadry naukowej. Chcemy mobilizować naszych pracowników, by nie zniechęcali się trudnościami na drodze do awansu. Będę też mobilizować, wręcz obligować naszych pracowników, by startowali we wszelkich konkursach na granty badawcze, bo właśnie tam są pieniądze i na badania, i na wynagrodzenia. Nasi ludzie muszą mieć odwagę podjąć ten trud.
Prowadzicie kilka wielkich inwestycji. Nic im nie grodzi?
- Idą bardzo dobrze. Trwają prace przy budowie obiektu dla biotechnologii, przebudowa wydziału chemii, przygotowania bazy dla prawa i administracji. No i prace zmierzające do wybudowania studenckiego centrum kultury idą zgodnie z planem; wszystkie terminy zostaną dotrzymane, a może nawet - jak obiecują wykonawcy - skrócone. Obiekt dla prawa oddamy w przyszłym roku, a w 2011 zakończymy pozostałe inwestycje: wiosną dla biotechnologii i chemii, a jesienią SCK.
Czy uczelnia uruchamia nowe kierunki?
- W tym roku otworzyliśmy dziennikarstwo i komunikację społeczną, europeistykę oraz logistykę. Ciągle rozszerzamy specjalności na poszczególnych kierunkach. Już wyciągamy wnioski na przyszłość z tegorocznej rekrutacji. Takie działania są potrzebne, aby dopasować naszą ofertę do potrzeb i zainteresowań potencjalnych kandydatów - w tym roku przyjęliśmy o 500 osób więcej niż w minionym na studiach stacjonarnych pierwszego stopnia i jednolitych studiach magisterskich. Powiem tylko, że na innych uczelniach cieszą się, że przyjęli studentów tylu, co rok czy dwa lata temu. My mamy wzrost. Poza tym po raz pierwszy od trzech lat udało nam się powstrzymać regres, gdy chodzi o liczbę osób przyjętych na studia niestacjonarne i w tym przypadku mamy w tym roku nawet niewielki wzrost. A to oznacza pieniądze dla uczelni i pracę dla kadry.
Czy uniwersytet - podobnie jak politechnika - wystąpił do marszałka o przyłączenie do swoich struktur Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych?
- Tak, i byłabym bardzo zdziwiona, gdyby władze regionu podjęły decyzję, że oto na politechnice powstaje wydział filologiczny. Tym bardziej że w kolegium pracuje wielu naszych pracowników, a uniwersytet sprawuje patronat nad kolegium i jego absolwenci mogą u nas robić licencjaty... Argument, że kształcimy tylko filologów i językoznawców, nie jest dobrym argumentem. Kto zechce zrobić magisterium czy doktorat, musi znać literaturę czy historię języka. A kto chce poznać język praktycznie, skupi się na tym, robiąc licencjat.
Byłoby dziwne, gdyby przy pomocy naszej kadry tworzyć wydział filologiczny na politechnice. Gdzie w takim razie przebiega linia demarkacyjna pomiędzy uniwersytetem a politechniką?
Chyba że wrócimy do idei konsolidacji i będziemy tworzyć wspólnie nową jakość.
Zmieniło się prawo o szkolnictwie wyższym i uniwersytet ma teraz więcej czasu - do 2012 roku - na zdobycie uprawnień do doktoryzowania, potrzebnych, by zachował swój status i nazwę. Czy UO zdąży? Jest Pani spokojna?
- Nie, nie jestem. Liczbowo już jesteśmy gotowi - wymaga się od nas 12 uprawnień doktoryzowania i tyle mamy, a staramy się o dwa kolejne: dla matematyki i prawa. Nie damy jednak rady, gdy chodzi o spełnienie wymogu konkretnych par dyscyplin naukowych. Jest to problem wielu, nawet renomowanych, uniwersytetów. Rozmawiałam o tym dziś z panią wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. Mówiłam, by odstąpić od wymogów łączenia dyscyplin w pary, a skupić się na liczbie uprawnień. Zobaczymy, jak to się rozwinie.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





