Powrót wyrzuconych z opolskiego PiS
2009-09-25
, aktualizacja: 25.09.2009 20:44
Na scenę polityczną wracają działacze partii, których starał się wyeliminować szefa partii w regionie Sławomir Kłosowski. Mają błogosławieństwo samego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Znów czystki w opolskim PiS (20-07-09, 23:00)
- Walka liderów PiS: Kłosowski górą (08-06-09, 14:50)
- Jestem pełnoprawnym członkiem Prawa i Sprawiedliwości i jadę na sobotni Kongres - cieszy się Mieczysław Walkiewicz, były poseł i były szef tej partii w regionie, którego Kłosowski najbardziej chciał się pozbyć z partii.
Walkiewicz był zawieszony, kiedy jedna z nyskich pielęgniarek posądziła go o molestowanie. Kiedy oddał sprawę do sądu, odwołała swoje oskarżenia. Ale w niełaskę popadł tak naprawdę z innych powodów. Przypomnijmy, że kierował PiS-em na Opolszczyźnie przez rok za rządów tej partii. Gdy nie wszedł ponownie do Sejmu w ostatnich wyborach, stracił przywództwo w regionie na rzecz swego odwiecznego konkurenta Kłosowskiego. Od tego czasu Walkiewicz i jego ludzie są w partii marginalizowani, a niektórzy rugowani.
- Na szczęście wciąż jestem członkiem rady politycznej. Wszystkie te próby pozbycia się mnie były nielegalne, bez podstaw merytorycznych. Skończyło się tym, że jest tak jak przed całym niepotrzebnym zamętem medialnym wokół mojej osoby - mówi Walkiewicz.
Na pytanie, skąd wie, że jest znów pełnoprawnym członkiem PiS-u, odpowiada: - Usłyszałem to od samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. To mi w zupełności wystarczy.
Na kongres wybierają się też była posłanka Teresa Ceglecka-Zielonka i Lidia Łowicka, choć i one były wśród tych, którzy mieli się z partią pożegnać. - Widać centrala nie zaakceptowała decyzji Kłosowskiego - mówi nam jeden z polityków tej partii.
Andrzej Zielonka też uważa, że jest delegatem na kongres, skoro jest nim każdy, kto miał mandat w czerwcu 2006 roku. Nie przyjmuje do wiadomości, że został odwołany z PiS-u, co potwierdził sekretarz generalny partii. Z drugiej strony wciąż widnieje na stronie internetowej PiS-u jako członek rady politycznej. - I tak się czuję, a nie jadę na kongres tylko i wyłącznie z powodów osobistych - mówi nam.
Przypomnijmy, że pełnomocnik Kłosowski wyrzucił z partii dwóch radnych wojewódzkich (Andrzeja Zielonkę i Pawła Cieplika) oraz dwóch radnych Opola (Jarosława i Ryszarda Ostrowskich) za to, że nie chcieli podporządkować się jego decyzjom i wstąpić do założonych od nowa przez niego klubów.
W lipcu br. zamierzał wyrzucić prawie 30 kolejnych osób. Wśród nich byłych parlamentarzystów, radnych - osoby głównie z powiatów nyskiego (związani z senatorem Norbertem Krajczym), namysłowskiego (powiązani z Zielonkami) i kluczborskiego (związani z Henrykiem Fraszkiem, kandydatem na senatora w poprzednich wyborach).
Podawanymi powodami skreślania z listy członków miałyby być m.in. brak ich pracy na rzecz PiS-u, łamanie statutu i brak należytego zaangażowania się w kampanii wyborczej do europarlamentu. - To kłamstwa i pomówienia, które mogą mieć finał w sądzie - słyszeliśmy od drugiej strony, która natychmiast poskarżyła się w centrali.
Poseł Kłosowski był, niestety, dla nas nieuchwytny.
Walkiewicz był zawieszony, kiedy jedna z nyskich pielęgniarek posądziła go o molestowanie. Kiedy oddał sprawę do sądu, odwołała swoje oskarżenia. Ale w niełaskę popadł tak naprawdę z innych powodów. Przypomnijmy, że kierował PiS-em na Opolszczyźnie przez rok za rządów tej partii. Gdy nie wszedł ponownie do Sejmu w ostatnich wyborach, stracił przywództwo w regionie na rzecz swego odwiecznego konkurenta Kłosowskiego. Od tego czasu Walkiewicz i jego ludzie są w partii marginalizowani, a niektórzy rugowani.
- Na szczęście wciąż jestem członkiem rady politycznej. Wszystkie te próby pozbycia się mnie były nielegalne, bez podstaw merytorycznych. Skończyło się tym, że jest tak jak przed całym niepotrzebnym zamętem medialnym wokół mojej osoby - mówi Walkiewicz.
Na pytanie, skąd wie, że jest znów pełnoprawnym członkiem PiS-u, odpowiada: - Usłyszałem to od samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. To mi w zupełności wystarczy.
Na kongres wybierają się też była posłanka Teresa Ceglecka-Zielonka i Lidia Łowicka, choć i one były wśród tych, którzy mieli się z partią pożegnać. - Widać centrala nie zaakceptowała decyzji Kłosowskiego - mówi nam jeden z polityków tej partii.
Andrzej Zielonka też uważa, że jest delegatem na kongres, skoro jest nim każdy, kto miał mandat w czerwcu 2006 roku. Nie przyjmuje do wiadomości, że został odwołany z PiS-u, co potwierdził sekretarz generalny partii. Z drugiej strony wciąż widnieje na stronie internetowej PiS-u jako członek rady politycznej. - I tak się czuję, a nie jadę na kongres tylko i wyłącznie z powodów osobistych - mówi nam.
Przypomnijmy, że pełnomocnik Kłosowski wyrzucił z partii dwóch radnych wojewódzkich (Andrzeja Zielonkę i Pawła Cieplika) oraz dwóch radnych Opola (Jarosława i Ryszarda Ostrowskich) za to, że nie chcieli podporządkować się jego decyzjom i wstąpić do założonych od nowa przez niego klubów.
W lipcu br. zamierzał wyrzucić prawie 30 kolejnych osób. Wśród nich byłych parlamentarzystów, radnych - osoby głównie z powiatów nyskiego (związani z senatorem Norbertem Krajczym), namysłowskiego (powiązani z Zielonkami) i kluczborskiego (związani z Henrykiem Fraszkiem, kandydatem na senatora w poprzednich wyborach).
Podawanymi powodami skreślania z listy członków miałyby być m.in. brak ich pracy na rzecz PiS-u, łamanie statutu i brak należytego zaangażowania się w kampanii wyborczej do europarlamentu. - To kłamstwa i pomówienia, które mogą mieć finał w sądzie - słyszeliśmy od drugiej strony, która natychmiast poskarżyła się w centrali.
Poseł Kłosowski był, niestety, dla nas nieuchwytny.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Powrót wyrzuconych z opolskiego PiS
mamatylda2
28.09.09, 08:59
Nadszedł czas, żeby prokurator, a nie szef partii, rozliczył p.S.K., a sąd skazał go na powrót do szkoły. »





