Stażnik miejski na rowerze
11.08.2009
, aktualizacja: 11.08.2009 20:52
- Kiedy zdarza się, że jest interwencja i musimy iść do kogoś np. do bloku, to na dole zwykle zostaje jedna osoba z patrolu i pilnuje rowerów, a druga idzie na górę - mówi Tomasz Grodzki, strażnik miejski, który jeździ w patrolu rowerowym na Zaodrzu.
Anita Dmitruczuk: Opole to przyjazne dla rowerzystów miasto?
Tomasz Grodzki, strażnik miejski: Byłoby bardziej przyjazne, gdyby zwiększono liczbę ścieżek rowerowych, bo z miejsc, gdzie jeżdżę, to jest kawałek na Budowlanych i przez Chabry, ale tak naprawdę swobodnie można pojeździć chyba tylko na wyspie Bolko.
Strażnika na rowerze kierowcy chyba jednak traktują z większym respektem niż cywilnego rowerzystę?
- No właśnie nie do końca tak jest. Żeby przejechać bezpiecznie przez miasto, naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy, uważać, żeby nikt nie zajechał mi drogi. Wiadomo, na rowerze poza kaskiem nic rowerzysty nie chroni, a w konfrontacji z samochodem bardzo łatwo ulec poważnej kontuzji.
Czyli gdy Pan spotyka rowerzystę na chodniku, to jest Pan wyrozumiały?
- Oczywiście, że zwracam mu na to uwagę, ale zawsze wtedy słyszę, że po ulicy boi się po prostu jeździć. Jak spotykam na rowerze np. matkę z dzieckiem, to doskonale ją rozumiem, z dzieckiem nikt nie wyjedzie w Opolu na drogę.
To może lepiej zostawić rower na wycieczki po lesie, dać sobie spokój i poruszać się piechotą?
- Bez przesady, patrol rowerowy wszędzie jest szybciej, często nie tylko od patrolu pieszego, ale również od samochodowego, który musi stać w korkach. Na rowerze korek po prostu się omija i tyle. Twierdzę tylko, że dostanie się z Zaodrza, gdzie jeżdżę w patrolu, do Śródmieścia na komendę to sporo nerwów, zwłaszcza kiedy jedzie się Piastowską. Mam wrażenie, że kierowcy niezbyt przychylnie patrzą na rowerzystów, niezależnie od tego, czy to jest strażnik miejski, czy nie. Poza tym na rowerze można jeździć na służbie w krótkich spodenkach, co w takie upały naprawdę ułatwia życie.
Policjanci muszą Panu zazdrościć, bo oni ostatnio skarżą się, że nowe mundury na upały się nie nadają.
- Ci, którzy jeżdżą na rowerach, nie zazdroszczą, bo też jeżdżą w krótkich spodenkach.
Przynajmniej nie musi się Pan chyba martwić o to, że ktoś Panu ten rower ukradnie, od razu przecież byłoby widać, że to rower straży miejskiej.
- Rowery są kradzione często i to jest fakt. Ale tak naprawdę każdy może choć trochę się przed tym zabezpieczyć, bo policja prowadzi akcję znakowania rowerów. Jeśli się na to zdecydujemy, każda osoba zatrzymana na takim rowerze od razu zostanie sprawdzona, czy jest jego właścicielem i czy rower nie jest kradziony. Niemniej jednak, kiedy zdarza się tak, że jest interwencja i musimy iść do kogoś np. do bloku, to na dole zwykle zostaje jedna osoba z patrolu i pilnuje rowerów, a druga idzie na górę.
W obawie przed kradzieżą?
- Nie, czasami to jest tylko kwestia sprowadzenia np. nietrzeźwego i poczekania na samochód, a czasami tego roweru po prostu nie ma do czego przypiąć.
Brakuje stojaków?
- Na osiedlach to pewnie nie, bo tam każdy bierze rower do domu, a sklepy są blisko. Ale bliżej centrum miasta to chyba tylko na Krakowskiej je widziałem. Na pewno przydałoby się więcej w centrum miasta, może też w okolicach kina i na pewno na Pasiece, bo tam nie ma ich chyba wcale, a fajnie byłoby móc dojechać tam sobie rowerem, a potem go przypiąć i iść dalej na spacer.
Opole dla rowerów!
Przypomnijmy, że trwa akcja "Gazety" prowadzona z Urzędem Miasta w Opolu, w której będziemy stawiać w mieście stojaki na rowery. Stąd nasza ogromna prośba do Was, Czytelnicy, aby stworzyć mapę najważniejszych miejsc, w których rowerzyści chcą, ale nie mogą zaparkować. Czy to rynek, czy główny deptak, galerie, teatry, a może urzędy.
Skonsultujemy potem z miastem te propozycje i w kilkunastu (na razie) najbardziej newralgicznych miejscach postawimy stojaki.
Powiedzcie nam też, gdzie w Opolu łatwo, a gdzie trudno dojechać rowerem. Jakie macie przygody z poruszeniem się na dwóch kołkach po mieście. Czekamy na Wasze głosy na www.opole.gazeta.pl i pod adresem: listy@opole.agora.pl.
Tomasz Grodzki, strażnik miejski: Byłoby bardziej przyjazne, gdyby zwiększono liczbę ścieżek rowerowych, bo z miejsc, gdzie jeżdżę, to jest kawałek na Budowlanych i przez Chabry, ale tak naprawdę swobodnie można pojeździć chyba tylko na wyspie Bolko.
Strażnika na rowerze kierowcy chyba jednak traktują z większym respektem niż cywilnego rowerzystę?
- No właśnie nie do końca tak jest. Żeby przejechać bezpiecznie przez miasto, naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy, uważać, żeby nikt nie zajechał mi drogi. Wiadomo, na rowerze poza kaskiem nic rowerzysty nie chroni, a w konfrontacji z samochodem bardzo łatwo ulec poważnej kontuzji.
Czyli gdy Pan spotyka rowerzystę na chodniku, to jest Pan wyrozumiały?
- Oczywiście, że zwracam mu na to uwagę, ale zawsze wtedy słyszę, że po ulicy boi się po prostu jeździć. Jak spotykam na rowerze np. matkę z dzieckiem, to doskonale ją rozumiem, z dzieckiem nikt nie wyjedzie w Opolu na drogę.
To może lepiej zostawić rower na wycieczki po lesie, dać sobie spokój i poruszać się piechotą?
- Bez przesady, patrol rowerowy wszędzie jest szybciej, często nie tylko od patrolu pieszego, ale również od samochodowego, który musi stać w korkach. Na rowerze korek po prostu się omija i tyle. Twierdzę tylko, że dostanie się z Zaodrza, gdzie jeżdżę w patrolu, do Śródmieścia na komendę to sporo nerwów, zwłaszcza kiedy jedzie się Piastowską. Mam wrażenie, że kierowcy niezbyt przychylnie patrzą na rowerzystów, niezależnie od tego, czy to jest strażnik miejski, czy nie. Poza tym na rowerze można jeździć na służbie w krótkich spodenkach, co w takie upały naprawdę ułatwia życie.
Policjanci muszą Panu zazdrościć, bo oni ostatnio skarżą się, że nowe mundury na upały się nie nadają.
- Ci, którzy jeżdżą na rowerach, nie zazdroszczą, bo też jeżdżą w krótkich spodenkach.
Przynajmniej nie musi się Pan chyba martwić o to, że ktoś Panu ten rower ukradnie, od razu przecież byłoby widać, że to rower straży miejskiej.
- Rowery są kradzione często i to jest fakt. Ale tak naprawdę każdy może choć trochę się przed tym zabezpieczyć, bo policja prowadzi akcję znakowania rowerów. Jeśli się na to zdecydujemy, każda osoba zatrzymana na takim rowerze od razu zostanie sprawdzona, czy jest jego właścicielem i czy rower nie jest kradziony. Niemniej jednak, kiedy zdarza się tak, że jest interwencja i musimy iść do kogoś np. do bloku, to na dole zwykle zostaje jedna osoba z patrolu i pilnuje rowerów, a druga idzie na górę.
W obawie przed kradzieżą?
- Nie, czasami to jest tylko kwestia sprowadzenia np. nietrzeźwego i poczekania na samochód, a czasami tego roweru po prostu nie ma do czego przypiąć.
Brakuje stojaków?
- Na osiedlach to pewnie nie, bo tam każdy bierze rower do domu, a sklepy są blisko. Ale bliżej centrum miasta to chyba tylko na Krakowskiej je widziałem. Na pewno przydałoby się więcej w centrum miasta, może też w okolicach kina i na pewno na Pasiece, bo tam nie ma ich chyba wcale, a fajnie byłoby móc dojechać tam sobie rowerem, a potem go przypiąć i iść dalej na spacer.
Opole dla rowerów!
Przypomnijmy, że trwa akcja "Gazety" prowadzona z Urzędem Miasta w Opolu, w której będziemy stawiać w mieście stojaki na rowery. Stąd nasza ogromna prośba do Was, Czytelnicy, aby stworzyć mapę najważniejszych miejsc, w których rowerzyści chcą, ale nie mogą zaparkować. Czy to rynek, czy główny deptak, galerie, teatry, a może urzędy.
Skonsultujemy potem z miastem te propozycje i w kilkunastu (na razie) najbardziej newralgicznych miejscach postawimy stojaki.
Powiedzcie nam też, gdzie w Opolu łatwo, a gdzie trudno dojechać rowerem. Jakie macie przygody z poruszeniem się na dwóch kołkach po mieście. Czekamy na Wasze głosy na www.opole.gazeta.pl i pod adresem: listy@opole.agora.pl.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Stażnik miejski na rowerze
tiresias
11.08.09, 21:24
a ja jak głupi zapytam raz jeszcze: czy na obecnie remontowanej 1 Majaprzewidziano ścieżke dla rowerów?świnie!»





