- 1.
Wyspa Bolko zamknięta dla rowerzystów
- 2.
Pałac w Mosznej otwiera się na turystów. Zobacz warunki noclegowe
- 3.
Kaczyński krytykuje Oburzonych. Kukiz: Myślałem, że jest sojusznikiem
- 4.
Były oszustwa na wnuczka i na gazownika, a teraz są na... masażystę
- 5.
Ambitne plany. Studenci wymyślili jak ma wyglądać kampus UO
- 6.
Jak uchronić się przed komarami? Są sposoby [PORADY]
- 7.
Ratusz wycofuje się z pomysłu zamknięcia Bolko dla rowerzystów i zwala na "Gazetę"
- 8.
Kłócili się o skwer. Teraz zarasta chwastami [ZDJĘCIA]
Rowerzysta w autobusie nie może być persona non grata
10.11.2012
, aktualizacja: 10.11.2012 10:06
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Tylko wtedy, gdy rower połączymy z transportem zbiorowym, będzie on mógł służyć jako środek komunikacji każdemu mieszkańcowi. Także temu, który dziś jeszcze nie może się zdobyć, by na niego wsiadać - pisze Piotr Zapotoczny, "Gazeta Wyborcza"
Rower jest brudny i niebezpieczny, a sam rowerzysta, gdyby mógł, to przewoziłby jednoślad codziennie komunikacją miejską, zwłaszcza w godzinach szczytu, zajmując miejsce innym pasażerom. Takie całkowicie fałszywe wyobrażenie zdają się mieć przeciwnicy zmiany regulaminu MZK, która zezwoliłaby na przewożenie rowerów w autobusach.
No dobra, to wyobraźmy sobie taką sytuację: do Opola przyjeżdża mieszkaniec Gliwic, Warszawy, Torunia, Poznania lub Łodzi. Podczas rowerowej wycieczki wywraca się i kaleczy nogę albo dopada go ulewa. Prowadzi więc jednoślad do najbliższego przystanku i czeka na autobus. Jest przekonany, że w Opolu, podobnie jak w jego rodzinnymi mieście (i ponad 20 innych w naszym kraju) w takich sytuacjach zawsze może dotrzeć do celu, przewożąc rower komunikacją zbiorową. Ale w Opolu spotka go przykra niespodzianka. Kierowca zabroni mu wejścia do środka z rowerem. Ta sytuacja na pewno pozostanie we wspomnieniach gościa kojarzącego od tej pory Opole jako miasto oderwane od cywilizacyjnych standardów. Tak, możliwość przewozu roweru komunikacją zbiorową to w Polsce norma. Niestety, u nas normy obowiązujące gdzie indziej wciąż są odbierane jako pomysły z Księżyca.
***
Drodzy pasażerowie MZK, chciałem zapewnić, że my, opolscy rowerzyści, nie marzymy o tym, by po całym mieście wozić rowery w autobusach. Chcemy jeździć przede wszystkim na rowerach i wielu z nas codziennie, bez względu na pogodę, dojeżdża nimi do pracy, na zajęcia, do domu. Zdarzają się jednak sytuacje, w których przewóz roweru autobusem jest konieczny: gdy uszkodzimy rower, a naprawa będzie wymagała wizyty w warsztacie rowerowym, gdy zaskoczy nas burza, grad lub silny wiatr lub gdy nagle pogorszy się nasz stan zdrowia (np. osłabienie).
Ponadto rower nie zajmuje więcej miejsca niż wózek z dzieckiem, który również ma koła zabrudzone błotem. Ale w Opolu nawet najbrudniejszy wózek można legalnie przewieźć autobusem. Dlaczego rowery powinny być nadal dyskryminowane?
Bo, jak powiadają przeciwnicy - najczęściej osoby, które nie jeżdżą na co dzień rowerami - jednoślad w autobusie może być niebezpieczny. Bo może przy nagłym hamowaniu wpaść na pasażerów, przewrócić się, zniszczyć ubranie? Zupełnie jakby prawa fizyki w autobusach dotyczyły tylko rowerów, podczas gdy pasażerowie pozostają na swoim miejscu, gdy autobus gwałtownie stanie.
Otóż niebezpieczne sytuacje zdarzają się wszędzie - na ulicy, gdy ktoś gwałtownie na nas wpadnie lub gdy samochód wjedzie na chodnik. Też nas ktoś może zranić czy choćby ubrudzić, a przecież nikomu nie wpadnie do głowy, by zlikwidować ruch na ulicach.
Z drugiej strony rower, jak każda większa rzecz, jest zawsze pod opieką właściciela, który pilnuje, by go nie uszkodzić i aby on nikomu krzywdy nie wyrządził. Poza tym nie wierzę, by któremuś z rowerzystów przyszło do głowy pchać się z jednośladem do zatłoczonego autobusu. Podobnie jak w przypadku pieszych - gdy nie ma miejsca, rezygnujemy z podróży, czekając na kolejny pojazd - to logiczne.
***
Co ważne, zezwolenie na przewóz rowerów będzie świetną formą promocji MZK i nie spowoduje utrudnień dla pasażerów, bo przykłady innych miast pokazują, że z tej możliwości rowerzyści korzystają przede wszystkim w sytuacjach awaryjnych.
Rower jest najczystszym ekologicznie środkiem transportu. Jego wadą jest jednak możliwość częstych awarii, mały zasięg, ograniczony praktycznie do kilku kilometrów, i kłopot z podróżowaniem w trudnych warunkach pogodowych. Ale gdy połączymy rower z transportem zbiorowym, to może on służyć jako środek komunikacji każdemu. Także tym, którzy dziś jeszcze nie mogą się zdobyć, by wsiadać na rower z obawy, że stanie się on dla nich kołem u nogi, gdy się uszkodzi albo gdy się popsuje pogoda.
A tylko dzięki upowszechnieniu roweru i komunikacji zbiorowej jesteśmy w stanie ograniczyć liczbę zatruwających środowisko samochodów osobowych. Podejście integrujące ze sobą proekologiczne środki transportu to nic innego jak dążenie do zrównoważonego transportu, na którym przecież nam w Opolu tak bardzo zależy.
No dobra, to wyobraźmy sobie taką sytuację: do Opola przyjeżdża mieszkaniec Gliwic, Warszawy, Torunia, Poznania lub Łodzi. Podczas rowerowej wycieczki wywraca się i kaleczy nogę albo dopada go ulewa. Prowadzi więc jednoślad do najbliższego przystanku i czeka na autobus. Jest przekonany, że w Opolu, podobnie jak w jego rodzinnymi mieście (i ponad 20 innych w naszym kraju) w takich sytuacjach zawsze może dotrzeć do celu, przewożąc rower komunikacją zbiorową. Ale w Opolu spotka go przykra niespodzianka. Kierowca zabroni mu wejścia do środka z rowerem. Ta sytuacja na pewno pozostanie we wspomnieniach gościa kojarzącego od tej pory Opole jako miasto oderwane od cywilizacyjnych standardów. Tak, możliwość przewozu roweru komunikacją zbiorową to w Polsce norma. Niestety, u nas normy obowiązujące gdzie indziej wciąż są odbierane jako pomysły z Księżyca.
***
Drodzy pasażerowie MZK, chciałem zapewnić, że my, opolscy rowerzyści, nie marzymy o tym, by po całym mieście wozić rowery w autobusach. Chcemy jeździć przede wszystkim na rowerach i wielu z nas codziennie, bez względu na pogodę, dojeżdża nimi do pracy, na zajęcia, do domu. Zdarzają się jednak sytuacje, w których przewóz roweru autobusem jest konieczny: gdy uszkodzimy rower, a naprawa będzie wymagała wizyty w warsztacie rowerowym, gdy zaskoczy nas burza, grad lub silny wiatr lub gdy nagle pogorszy się nasz stan zdrowia (np. osłabienie).
Ponadto rower nie zajmuje więcej miejsca niż wózek z dzieckiem, który również ma koła zabrudzone błotem. Ale w Opolu nawet najbrudniejszy wózek można legalnie przewieźć autobusem. Dlaczego rowery powinny być nadal dyskryminowane?
Bo, jak powiadają przeciwnicy - najczęściej osoby, które nie jeżdżą na co dzień rowerami - jednoślad w autobusie może być niebezpieczny. Bo może przy nagłym hamowaniu wpaść na pasażerów, przewrócić się, zniszczyć ubranie? Zupełnie jakby prawa fizyki w autobusach dotyczyły tylko rowerów, podczas gdy pasażerowie pozostają na swoim miejscu, gdy autobus gwałtownie stanie.
Otóż niebezpieczne sytuacje zdarzają się wszędzie - na ulicy, gdy ktoś gwałtownie na nas wpadnie lub gdy samochód wjedzie na chodnik. Też nas ktoś może zranić czy choćby ubrudzić, a przecież nikomu nie wpadnie do głowy, by zlikwidować ruch na ulicach.
Z drugiej strony rower, jak każda większa rzecz, jest zawsze pod opieką właściciela, który pilnuje, by go nie uszkodzić i aby on nikomu krzywdy nie wyrządził. Poza tym nie wierzę, by któremuś z rowerzystów przyszło do głowy pchać się z jednośladem do zatłoczonego autobusu. Podobnie jak w przypadku pieszych - gdy nie ma miejsca, rezygnujemy z podróży, czekając na kolejny pojazd - to logiczne.
***
Co ważne, zezwolenie na przewóz rowerów będzie świetną formą promocji MZK i nie spowoduje utrudnień dla pasażerów, bo przykłady innych miast pokazują, że z tej możliwości rowerzyści korzystają przede wszystkim w sytuacjach awaryjnych.
Rower jest najczystszym ekologicznie środkiem transportu. Jego wadą jest jednak możliwość częstych awarii, mały zasięg, ograniczony praktycznie do kilku kilometrów, i kłopot z podróżowaniem w trudnych warunkach pogodowych. Ale gdy połączymy rower z transportem zbiorowym, to może on służyć jako środek komunikacji każdemu. Także tym, którzy dziś jeszcze nie mogą się zdobyć, by wsiadać na rower z obawy, że stanie się on dla nich kołem u nogi, gdy się uszkodzi albo gdy się popsuje pogoda.
A tylko dzięki upowszechnieniu roweru i komunikacji zbiorowej jesteśmy w stanie ograniczyć liczbę zatruwających środowisko samochodów osobowych. Podejście integrujące ze sobą proekologiczne środki transportu to nic innego jak dążenie do zrównoważonego transportu, na którym przecież nam w Opolu tak bardzo zależy.
-
Rowerzysta w autobusie nie może być persona non...
g0sc
10.11.12, 10:36
Nie ma to jak autor cytuje sam siebie :) To się nazywa dziennikarstwo :) I znów 3 artykuły dokładnie na ten sam temat.»
-
Rowerzysta w autobusie?! Niedoczekanie
jabo23
10.11.12, 18:58
Mało pedałom chodnika? Jeszcze ich w autobusie brakuje.Autorowi wózek dziecinny pomylił się chyba z drabiniastym.»







