W Polsce były obozy koncentracyjne? Trwa spór
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 11:39
Czy można tak nazywać obozy, które powstawały na polskich ziemiach po drugiej wojnie światowej?
ZOBACZ TAKŻE
- Odkryto ducha Oppeln na kamienicy (10-03-12, 07:00)
- Zjazd Solidarnej Polski w Opolu (05-03-12, 18:00)
- Niemcy kontra Ślązacy. Będzie wojna o rząd dusz? (03-03-12, 10:30)
- MN broni gwary przed...Ślązakami (03-03-12, 09:00)
- Dwóch panów Żarynów i Żydzi (28-02-12, 09:21)
- Mówili, że jedziemy do Berlina (25-02-12, 12:00)
- Po wojnie były 'polskie obozy' (24-02-12, 12:30)
- Belgia: Ambasada RP interweniuje ws. "polskiego obozu nazistowskiego" (11-01-12, 14:05)
- Wracają "polskie obozy koncentracyjne" - alarmuje "Nasz Dziennik". (12-12-11, 09:49)
- Warszawa walczy o obóz koncentracyjny z klocków Lego (08-12-11, 17:09)
- 'Polski obóz koncentracyjny'... w granicach Niemiec (04-11-11, 07:45)
- Milion podpisów przeciw ''polskim obozom koncentracyjnym'' (30-10-10, 12:24)
SONDAŻ
Gorący spór o to wywołuje film dokumentalny Pawła Siegera. Trwa 45 minut, swoją historię opowiadają w nim dwie Ukrainki (osadzone w obozie Jaworznie) i jedna Ślązaczka (obóz Świętochłowice-Zgoda).
Zaczyna się od ujęć nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau. Dr Norbert Honka z Uniwersytetu Opolskiego tłumaczy: - Nie zaprzestał działalności w 1945 r. W latach 1945-48 był podzielony na dwa obozy: jeden w Brzezince administrowała władza radziecka, NKWD, a drugi w Oświęcimiu - Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Osadzano tam także ludność rodzimą śląską i z okolicznych miejscowości Oświęcimia, głównie żołnierzy AK.
Narrator podkreśla, że warunki w tzw. obozach pracy nie różniły się od panujących w niemieckich obozach koncentracyjnych. Jedna z bohaterek filmu, która znalazła się w obozie dla Ślązaków w Świętochłowicach, wspomina: - Kobiety odbierały sobie życie, rzucając się na druty.
Bo choć Niemców już przepędzono, ogrodzenia utrzymywane były pod napięciem.
Opowiadała też, gdy gruchnęła wieść o końcu wojny i nagle rozległy się strzały, wszyscy osadzeni ucieszyli się, że Amerykanie przyjadą ich oswobodzić. - Wtedy pierwszy raz słyszałam zdanie, które potem się często nam powtarzano: nikt was, wy świnie, wy zdrajcy, nie będzie oswobadzał, wy zdechniecie, stąd się nie wychodzi, stąd was wyniesiemy.
Najwięcej emocji wzbudza tytuł filmu: "Polskie obozy koncentracyjne". Publicznie pokazywany był dotąd niewiele razy, ale można go oglądać w internecie. Autor dokumentu, Paweł Sieger (45 lat), który - jak mówi - zrealizował kilkadziesiąt materiałów TV, głównie reportaży i dokumentów, doczekał się określeń: "przedstawiciel odkrytej opcji niemieckiej", "szwabski separatysta", "wielbiciel Prus".
Młodzieżówka Solidarnej Polski napisała do premiera: "chce się przypisać wszystkim Polakom współudział w tworzeniu obozów koncentracyjnych". Apeluje, by premier wyjaśnił z śląskimi regionalnymi PO, które jest w koalicji z Ruchem Autonomii Śląska, jego rolę we powstaniu filmu i dyskusji wobec niego.
Katowicki poseł PiS Wojciech Szarama napisał do śląskiego marszałka, że stawianie tez o "polskich obozach koncentracyjnych" jest "skandaliczną próbą manipulowania prawdą historyczną oraz atakiem na polską historię i tożsamość. Jest także kolejnym działaniem mającym na celu skonfliktowanie mieszkańców Górnego Śląska poprzez tworzenie fałszywej symetrii: śląskie ofiary - polscy oprawcy."
A dla Rafała Ziemkiewicza, publicysty „Rzeczpospolitej” „prawdziwym szokiem jest fakt, że nikczemne określenie »polskie obozy koncentracyjne « propagowane jest już także na terenie państwa polskiego, przez ludzi, którzy wprawdzie nie uważają się za Polaków, ale używają polskiego języka”.
Autor filmu nie jest Ślązakiem. Daleczego go nakręcił? - Powojenne obozy to trudny i bolesny fragment polskiej historii, który pomimo upływu lat, wciąż nie przebił się do powszechnej świadomości. I nawet jeśli niemożliwe jest już rozliczenie konkretnych osób, to można i trzeba rozliczyć się z przeszłością.
Dr Honka przekonuje, że dyskusja o obozach jest Polsce potrzebna. - Rzetelna, obiektywna dyskusja. Społeczeństwo, w przeciwieństwie do polityków, do niej dojrzało.
Co to były za obozy?
Dokładnej liczby powojennych obozów nie da się dziś ustalić. Jak pisze prof. Edmund Nowak z Uniwersytetu Opolskiego przyjmuje się, że funkcjonowało ich ponad 500. Pierwsze zaczęły powstawać już w 1944 r., po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Prus Wschodnich i Polski.
Niektóre podporządkowane były tylko władzom radzieckim i NKWD, większość kontrolowały jednak polskie władze, m.in. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i Główny Zarząd Informacji WP.
Funkcje obozów też były różnorakie: gros z nich były to obozy pracy, ale były też obozy dla niemieckich jeńców wojennych; karne i izolacyjne; wysiedleńcze. Niektóre działały tylko kilka miesięcy, inne kilka lat.
"Najczęściej decydowano się na lokalizację w byłych obozach poniemieckich: koncentracyjnych i ich filiach (Oświęcim, Jaworzno, Majdanek, Świętochłowice, Blachownia Śląska), jenieckich oraz ich filiach (Łambinowce, Kluczbork, Żagań, Świętoszów). Obóz w Potulicach został urządzony na bazie byłego niemieckiego obozu pracy przymusowej dla Polaków" - pisze prof. Nowak.
Do obozów trafiali m.in. jeńcy wojenni, rodzima ludność Śląska, Prus Wschodnich, Pomorza, która musiała przejść weryfikację narodowościową (osoby uznane za Niemców były wysiedlane), Ukraińcy wysiedleni w ramach akcji "Wisła" oraz wszyscy ci, którzy zostali uznani za przeciwników nowej władzy (np. żołnierze AK).
"W niektórych obozach wobec najmniejszych przejawów łamania przepisów stosowano bardzo rozbudowany - wzorowany niestety na regulaminach obozów hitlerowskich - system kar, nie wyłączając bicia, torturowania, znęcania się, sadystycznych orgii, gwałtów na kobietach i morderstw. W części było to wynikiem wojennej demoralizacji, kryzysu zachowań etycznych" - pisze w książce prof. Nowak.
W obozach panowały złe warunki, wyżywienie było marne, wielu osadzonych umierało w wyniku chorób.
Sieger w filmie podaje, że w powojennych obozach zmarło lub zostało zamordowanych od 30 do 50 tys. osób. Prof. Nowak jest ostrożniejszy i uważa, że nie da się wiarygodnie oszacować liczby ofiar.
Zaczyna się od ujęć nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau. Dr Norbert Honka z Uniwersytetu Opolskiego tłumaczy: - Nie zaprzestał działalności w 1945 r. W latach 1945-48 był podzielony na dwa obozy: jeden w Brzezince administrowała władza radziecka, NKWD, a drugi w Oświęcimiu - Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Osadzano tam także ludność rodzimą śląską i z okolicznych miejscowości Oświęcimia, głównie żołnierzy AK.
Narrator podkreśla, że warunki w tzw. obozach pracy nie różniły się od panujących w niemieckich obozach koncentracyjnych. Jedna z bohaterek filmu, która znalazła się w obozie dla Ślązaków w Świętochłowicach, wspomina: - Kobiety odbierały sobie życie, rzucając się na druty.
Bo choć Niemców już przepędzono, ogrodzenia utrzymywane były pod napięciem.
Opowiadała też, gdy gruchnęła wieść o końcu wojny i nagle rozległy się strzały, wszyscy osadzeni ucieszyli się, że Amerykanie przyjadą ich oswobodzić. - Wtedy pierwszy raz słyszałam zdanie, które potem się często nam powtarzano: nikt was, wy świnie, wy zdrajcy, nie będzie oswobadzał, wy zdechniecie, stąd się nie wychodzi, stąd was wyniesiemy.
Najwięcej emocji wzbudza tytuł filmu: "Polskie obozy koncentracyjne". Publicznie pokazywany był dotąd niewiele razy, ale można go oglądać w internecie. Autor dokumentu, Paweł Sieger (45 lat), który - jak mówi - zrealizował kilkadziesiąt materiałów TV, głównie reportaży i dokumentów, doczekał się określeń: "przedstawiciel odkrytej opcji niemieckiej", "szwabski separatysta", "wielbiciel Prus".
Młodzieżówka Solidarnej Polski napisała do premiera: "chce się przypisać wszystkim Polakom współudział w tworzeniu obozów koncentracyjnych". Apeluje, by premier wyjaśnił z śląskimi regionalnymi PO, które jest w koalicji z Ruchem Autonomii Śląska, jego rolę we powstaniu filmu i dyskusji wobec niego.
Katowicki poseł PiS Wojciech Szarama napisał do śląskiego marszałka, że stawianie tez o "polskich obozach koncentracyjnych" jest "skandaliczną próbą manipulowania prawdą historyczną oraz atakiem na polską historię i tożsamość. Jest także kolejnym działaniem mającym na celu skonfliktowanie mieszkańców Górnego Śląska poprzez tworzenie fałszywej symetrii: śląskie ofiary - polscy oprawcy."
A dla Rafała Ziemkiewicza, publicysty „Rzeczpospolitej” „prawdziwym szokiem jest fakt, że nikczemne określenie »polskie obozy koncentracyjne « propagowane jest już także na terenie państwa polskiego, przez ludzi, którzy wprawdzie nie uważają się za Polaków, ale używają polskiego języka”.
Autor filmu nie jest Ślązakiem. Daleczego go nakręcił? - Powojenne obozy to trudny i bolesny fragment polskiej historii, który pomimo upływu lat, wciąż nie przebił się do powszechnej świadomości. I nawet jeśli niemożliwe jest już rozliczenie konkretnych osób, to można i trzeba rozliczyć się z przeszłością.
Dr Honka przekonuje, że dyskusja o obozach jest Polsce potrzebna. - Rzetelna, obiektywna dyskusja. Społeczeństwo, w przeciwieństwie do polityków, do niej dojrzało.
Co to były za obozy?
Dokładnej liczby powojennych obozów nie da się dziś ustalić. Jak pisze prof. Edmund Nowak z Uniwersytetu Opolskiego przyjmuje się, że funkcjonowało ich ponad 500. Pierwsze zaczęły powstawać już w 1944 r., po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Prus Wschodnich i Polski.
Niektóre podporządkowane były tylko władzom radzieckim i NKWD, większość kontrolowały jednak polskie władze, m.in. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i Główny Zarząd Informacji WP.
Funkcje obozów też były różnorakie: gros z nich były to obozy pracy, ale były też obozy dla niemieckich jeńców wojennych; karne i izolacyjne; wysiedleńcze. Niektóre działały tylko kilka miesięcy, inne kilka lat.
"Najczęściej decydowano się na lokalizację w byłych obozach poniemieckich: koncentracyjnych i ich filiach (Oświęcim, Jaworzno, Majdanek, Świętochłowice, Blachownia Śląska), jenieckich oraz ich filiach (Łambinowce, Kluczbork, Żagań, Świętoszów). Obóz w Potulicach został urządzony na bazie byłego niemieckiego obozu pracy przymusowej dla Polaków" - pisze prof. Nowak.
Do obozów trafiali m.in. jeńcy wojenni, rodzima ludność Śląska, Prus Wschodnich, Pomorza, która musiała przejść weryfikację narodowościową (osoby uznane za Niemców były wysiedlane), Ukraińcy wysiedleni w ramach akcji "Wisła" oraz wszyscy ci, którzy zostali uznani za przeciwników nowej władzy (np. żołnierze AK).
"W niektórych obozach wobec najmniejszych przejawów łamania przepisów stosowano bardzo rozbudowany - wzorowany niestety na regulaminach obozów hitlerowskich - system kar, nie wyłączając bicia, torturowania, znęcania się, sadystycznych orgii, gwałtów na kobietach i morderstw. W części było to wynikiem wojennej demoralizacji, kryzysu zachowań etycznych" - pisze w książce prof. Nowak.
W obozach panowały złe warunki, wyżywienie było marne, wielu osadzonych umierało w wyniku chorób.
Sieger w filmie podaje, że w powojennych obozach zmarło lub zostało zamordowanych od 30 do 50 tys. osób. Prof. Nowak jest ostrożniejszy i uważa, że nie da się wiarygodnie oszacować liczby ofiar.
1
2
następne »
- 420 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
113 głosów
-
Byle powód dobry dla "obozow koncentracyjnych"
cyniczne_oko
23.02.12, 11:58
Bo to taka ładna kryptoreklama holocaust biznesu.»
-
W Polsce były obozy koncentracyjne? Trwa spór
alica32
23.02.12, 12:50
Wyciąganie faktów wybiórczo z historii związanych z II Wojną.Światową., opracowań przytaczanych coraz powszechniej w mediach na całym świecie tworzy się Nowy wizerunek udziału Niemców w tej »
-
W Polsce były obozy koncentracyjne? Trwa spór
grebs0ln
23.02.12, 13:47
Nie mozemy podchodzic do tego typu tematow zbyt emocjonalnie. Wiele tu agresywnych komentarzy, stronniczych wypowiedzi, wyzwisk, itp. Temat jest bardzo wazny i trzeba go spokojnie w sposob »




