Opolszczyzna bardzo potrzebuje pomocy

Arkadiusz Kuglarz
17.02.2012 , aktualizacja: 17.02.2012 19:38
A A A Drukuj
Opolszczyzna bez wsparcia rządu nie ściągnie dużych inwestorów. - To musi być decyzja polityczna - mówili o rozwoju opolskiej gospodarki uczestnicy wczorajszego forum inwestycji. A bez rozwoju gospodarki region jest zagrożony
Piątkowe forum na Ostrówku
Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta
Piątkowe forum na Ostrówku
SONDAŻ
Położenie Opolszczyzny pomiędzy aglomeracją śląska, a Wrocławiem, to atut czy może zagrożenie?

atut
zagrożenie

Marszałek Józef Sebesta nie kryje już, że zagrożeniem dla Opolszczyzny jest depopulacja. Liczba mieszkańców Opolszczyzny spadła poniżej miliona, rodzi się u nas najmniej dzieci w kraju! Dodatkowo młodzi wyjeżdżają za pracą za granicę. Bez pracy jest 52 tys. osób, w tym co piąta nie przekroczyła 25. roku życia!

By ich zatrzymać, musimy tworzyć miejsca pracy, a więc konieczne są nowe inwestycje. Tych nowych, sztandarowych, dużych, będących kołem zamachowym całego regionu nie ma. W kwietniu 2011 roku ówczesny wiceminister gospodarki Rafał Baniak jak i wiceszef Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych Marek Łyżwa obiecywali pomoc w jego znalezieniu. Byli już ponoć blisko.

Teraz przedstawiciel PAIIZ Mirosław Odziemczyk mówi o trzech latach, tyle trzeba, by tu ściągnąć dużą firmę. Zależy nam na dużych firmach, bo za nimi idą dziesiątki mniejszych.

I PAIIZ, i Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, podkreślali atrakcyjność naszych terenów pod inwestycje. Mamy blisko 900 ha terenów w strefach, w sumie 5 tys. ha przygotowanych pod inwestycje. Autostradę, wykształconych ludzi, siłę roboczą. Co potrzeba więcej?

Tu zostaliśmy odarci ze złudzeń.

Jak powiedział prezes Wojaczek, Opolszczyzna spełnia praktycznie wszystkie wymagania, by ściągać inwestorów, także tych dużych, ale...

Jego zdaniem sami sobie nie poradzimy. - Myśli się, że Opolszczyzna da radę sama, a to nieprawda - podkreślił Wojaczek. Stwierdził, że nasz region potrzebuje 3-4 dużych inwestycji, a dopiero potem region poradzi sobie sam. Kłopot w tym, że zdaniem Wojaczka duzi inwestorzy nie patrzą już tylko na atrakcyjność terenów, ale potrzebują wsparcia pieniędzmi. A tych trzeba szukać w budżecie centralnym.

Marszałek Sebesta wskazał ministerstwo gospodarki. - Musi być wola polityczna - przyznał marszałek. Jednak jak na razie odpowiedzi na "tak" nie ma.

Szansą dla Opolszczyzny może być pomysł, by na południu Polski stworzyć klaster samochodowy. Potwierdza to Odziemczyk, który twierdzi, że 35 proc. zapytań firm o tereny inwestycyjne na Opolszczyźnie to firmy z branży samochodowej.

Drugą szansą dla regionu jest fakt, że leżymy między dwoma dużymi graczami: Wrocławiem i aglomeracją śląską. Tak twierdzi Odziemczyk, co jest o tyle ciekawe, że jeszcze w kwietniu 2011 roku wiceminister Baniak na podobnym spotkaniu uważał zupełnie coś innego: że nasze położenie to raczej przeszkoda w ściąganiu inwestorów. Co zmieniło się w ciągu tych 10 miesięcy, że zagrożenie stało się atutem?

Zdaniem Odziemczyka lepiej mieć za sąsiadów dwa regiony bogate niż biedne. Ale bardziej przekonująco brzmi argument sygnalizujący nasycenie się naszych sąsiadów inwestycjami. Nie zmienia to jednak faktu, że dużych inwestorów nie mamy i bez pomocy rządu, a dosłownie tej "woli politycznej", nie pozyskamy.

Dlatego marszałek dalej zamierza jeździć do ministerstwa i usilnie lobbować.



Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku