Przedślubny kult penisa ogarnia Polskę
14.02.2012
, aktualizacja: 14.02.2012 19:09
Coraz bardziej rozerotyzowane zwyczaje towarzyszą ślubom, a przede wszystkim wieczorom panieńskim, które je poprzedzają. - Zaczynamy mieć do czynienia ze swego rodzaju przedślubnym kultem penisa - mówi folklorystka i kulturoznawca prof. Teresa Smolińska z Uniwersytetu Opolskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Opolska misja Magdy Gessler (01-03-12, 07:00)
- Odra wygrywa w sparingu (18-02-12, 15:02)
- Tort z bitą śmietaną (15-02-12, 17:01)
- Opolanka i rywalki w sesji rozbieranej w Top Model [ZDJĘCIA]
GALERIA ZDJĘĆ
- Studenci o seksie [ZOBACZ] (17-01-12, 19:53)
Beata Łabutin: Nie jest pani zachwycona tym, co wynika z badań, jakie prowadzą pani studenci i pani sama na temat ślubów.
Prof. Teresa Smolińska: - Uff, chwilami ma wrażenie, że młodym parom i ich przyjaciołom wszystko kojarzy się w jeden tylko sposób - z seksem i jego atrybutami.
No, proszę popatrzeć. Przyszła panna młoda próbuje tortu w kształcie nadnaturalnych rozmiarów męskiego członka. Pluszowe kapcie, jakie dostaje od koleżanek - do złudzenia przypominają penisy, nawet kolorystyka jest odpowiednio dobrana.
Albo inny prezencik - lizak w kształcie penisa naturalnej (cokolwiek to znaczy) wielkości. Albo wibrator. Albo różowe kajdanki z przepaską na oczy do kompletu, albo kostka do gry, a na każdej ściance wyobrażona inna pozycja aktu miłosnego.
Panowie podczas wieczoru kawalerskiego dostają dmuchane lale z seks shopu. I rzecz dzieje się na wsi, co kiedyś było nie do pomyślenia.
Ale czy to coś złego?
- Ależ nie, nic złego. Tylko że to tak bardzo różni się do tego, co jeszcze niedawno było normą gdy chodzi o ślubną obyczajowość u nas...
Z badań, jakie przeprowadziliśmy można wywnioskować, że teraz wielu młodym ludziom, a najczęściej młodym dziewczętom wszystko kojarzy się z penisami. Wymiar kulturotwórczy tzw. przedweselków, czyli wieczorów zwłaszcza panieńskich, ale też kawalerskich, zmienił się bardzo.
A jak to było kiedyś?
- Powiem tak: wieczory kawalerskie w zasadzie zawsze polegały przede wszystkim na spożywaniu alkoholu. W ten sposób żegnano stan kawalerski. I tu niewiele się zmieniło. Pije się nadal, tyle że bliżej naszych czasów pojawiły się też inne "atrakcje", nie wywodzące się już w żaden sposób z tradycji lokalnej, z regionalnego dziedzictwa kulturowego. Widać tu wpływ kultury Zachodu, kultury popularnej szeroko rozumianej. Zaowocował on choćby zapraszaniem striptizerek na kawalerskie wieczory.
A panieńskie...
- Kiedyś były zupełnie inne niż dziś. Przede wszystkim w takim panieńskim wieczorze wcale nie sporadycznie uczestniczyła starsza kobieta - jedna lub kilka. Opowiadały przyszłej pannie młodej o tym, jakie nowe obowiązki spadną na nią wraz ze zmianą stanu cywilnego. I była to często wiedza bardzo przydatna, bowiem młode dziewczyny - bywało - bardzo niewiele wiedziały o swoich powinnościach jako żony, także o powinnościach w alkowie.
Dziś to jest nie do pomyślenia...
- Ano nie jest. Najczęściej młodzi żyją ze sobą na długo przed ślubem, mają spore doświadczenie w sprawach damsko-męskich.
Nie do pomyślenia są też dziś i inne zwyczaje. Kiedyś podczas wieczorów panieńskich dziewczyny - panny! - robiły tzw. woniaczki, czyli bukieciki, stroiki, przypinane w dniu ślubu do ubrań pana młodego, starostów i drużbów, pleciono też różnego rodzaju wieńce, którymi dekorowano później dom, kościół czy salę weselną. Dostawały za to poczęstunek - na Górnym Śląsku kołocz i kawę, czasem alkohol.
Dzisiaj praktyka jest taka: woniaczki coraz rzadziej przygotowują dziewczęta, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z narzeczonymi robi to wynajęta firma, a młode damy zajmują się zabawą i piciem alkoholu. Więcej - kontemplowaniem wdzięków młodych mężczyzn, zapraszanych czy raczej wynajmowanych specjalnie ku uciesze uczestniczek wieczoru panieńskiego.
No i te torty...
- No tak, tort w kształcie penisa podczas wieczoru panieńskiego zaczyna być normą. Na jego czubku pojawia się na przykład mały fajerwerk albo fontanna bitej śmietany. Regułą jest, że to panna młoda musi go napocząć i to bynajmniej nie przy użyciu noża czy innych narzędzi. Hm..., na ogół nawet rękami nie powinna sobie pomagać.
To może być komiczne i chyba ma takie być.
- Ma być, ale nie jestem pewna, czy zawsze jest. Zaciera się granica pomiędzy komizmem sytuacji, komizmem słowa a zachowaniem, które muszę ocenić jako niesmaczne czy żenujące.
Prof. Teresa Smolińska: - Uff, chwilami ma wrażenie, że młodym parom i ich przyjaciołom wszystko kojarzy się w jeden tylko sposób - z seksem i jego atrybutami.
No, proszę popatrzeć. Przyszła panna młoda próbuje tortu w kształcie nadnaturalnych rozmiarów męskiego członka. Pluszowe kapcie, jakie dostaje od koleżanek - do złudzenia przypominają penisy, nawet kolorystyka jest odpowiednio dobrana.
Albo inny prezencik - lizak w kształcie penisa naturalnej (cokolwiek to znaczy) wielkości. Albo wibrator. Albo różowe kajdanki z przepaską na oczy do kompletu, albo kostka do gry, a na każdej ściance wyobrażona inna pozycja aktu miłosnego.
Panowie podczas wieczoru kawalerskiego dostają dmuchane lale z seks shopu. I rzecz dzieje się na wsi, co kiedyś było nie do pomyślenia.
Ale czy to coś złego?
- Ależ nie, nic złego. Tylko że to tak bardzo różni się do tego, co jeszcze niedawno było normą gdy chodzi o ślubną obyczajowość u nas...
Z badań, jakie przeprowadziliśmy można wywnioskować, że teraz wielu młodym ludziom, a najczęściej młodym dziewczętom wszystko kojarzy się z penisami. Wymiar kulturotwórczy tzw. przedweselków, czyli wieczorów zwłaszcza panieńskich, ale też kawalerskich, zmienił się bardzo.
A jak to było kiedyś?
- Powiem tak: wieczory kawalerskie w zasadzie zawsze polegały przede wszystkim na spożywaniu alkoholu. W ten sposób żegnano stan kawalerski. I tu niewiele się zmieniło. Pije się nadal, tyle że bliżej naszych czasów pojawiły się też inne "atrakcje", nie wywodzące się już w żaden sposób z tradycji lokalnej, z regionalnego dziedzictwa kulturowego. Widać tu wpływ kultury Zachodu, kultury popularnej szeroko rozumianej. Zaowocował on choćby zapraszaniem striptizerek na kawalerskie wieczory.
A panieńskie...
- Kiedyś były zupełnie inne niż dziś. Przede wszystkim w takim panieńskim wieczorze wcale nie sporadycznie uczestniczyła starsza kobieta - jedna lub kilka. Opowiadały przyszłej pannie młodej o tym, jakie nowe obowiązki spadną na nią wraz ze zmianą stanu cywilnego. I była to często wiedza bardzo przydatna, bowiem młode dziewczyny - bywało - bardzo niewiele wiedziały o swoich powinnościach jako żony, także o powinnościach w alkowie.
Dziś to jest nie do pomyślenia...
- Ano nie jest. Najczęściej młodzi żyją ze sobą na długo przed ślubem, mają spore doświadczenie w sprawach damsko-męskich.
Nie do pomyślenia są też dziś i inne zwyczaje. Kiedyś podczas wieczorów panieńskich dziewczyny - panny! - robiły tzw. woniaczki, czyli bukieciki, stroiki, przypinane w dniu ślubu do ubrań pana młodego, starostów i drużbów, pleciono też różnego rodzaju wieńce, którymi dekorowano później dom, kościół czy salę weselną. Dostawały za to poczęstunek - na Górnym Śląsku kołocz i kawę, czasem alkohol.
Dzisiaj praktyka jest taka: woniaczki coraz rzadziej przygotowują dziewczęta, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z narzeczonymi robi to wynajęta firma, a młode damy zajmują się zabawą i piciem alkoholu. Więcej - kontemplowaniem wdzięków młodych mężczyzn, zapraszanych czy raczej wynajmowanych specjalnie ku uciesze uczestniczek wieczoru panieńskiego.
No i te torty...
- No tak, tort w kształcie penisa podczas wieczoru panieńskiego zaczyna być normą. Na jego czubku pojawia się na przykład mały fajerwerk albo fontanna bitej śmietany. Regułą jest, że to panna młoda musi go napocząć i to bynajmniej nie przy użyciu noża czy innych narzędzi. Hm..., na ogół nawet rękami nie powinna sobie pomagać.
To może być komiczne i chyba ma takie być.
- Ma być, ale nie jestem pewna, czy zawsze jest. Zaciera się granica pomiędzy komizmem sytuacji, komizmem słowa a zachowaniem, które muszę ocenić jako niesmaczne czy żenujące.
1
2
następne »
- 96 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
73 głosy
-
Signum temporis
eliot_rosewater
15.02.12, 07:58
Z całym szacunkiem dla Pani Profesor (jam tylko skromny mgr inż.) ale ja nie widzę nic nadzwyczajnego w tym, że świat i ludzie się zmieniają. Do autorki artykułu: Proponuję następny teks »
-
lodziki na panieńskim
xaliemorph
17.02.12, 21:26
Kicz, nie kicz najważniejsze się dobrze bawić. No ale bawić tak by nie ranić uczuć innych. Bo chyba wszyscy sobie zdają sprawę że część panieńskich kończy się lodzikami czy tzw. "ostatnimi" »
-
Re: Rozerotyzowane śluby, czyli tort jak penis
merlionka
18.02.12, 08:03
Zmiana obyczajów, sposobu celebracji pewnych zdarzeń jest częścią naszej kultury i jako takie podlega badaniom prowadzonym przez kulturoznawców. Chwytliwy tytuł artykułu został pewnie »







więcej zdjęć
