Wskażą winnych fuszerki
16.05.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 19:50
Biegłym, który na zlecenie prokuratury zbada przyczyny przeciekania zbiornika Włodzienin, jest firma Geoteko, która robiła już ekspertyzę w sprawie błędów w inwestycji dla władz regionu.
ZOBACZ TAKŻE
- Zbiornik retencyjny stanie się polem uprawnym (22-03-12, 07:20)
- Prokuratura bada zalanie Ciska (24-02-12, 13:59)
- Pociąg uderzył w samochód. Cud, że nie ma rannych (17-02-12, 09:23)
- Włodzienin nie powinien był powstać (08-12-11, 11:00)
- Prokurator bada zbiornik we Włodzieninie (07-12-11, 09:00)
- Samorząd województwa topi miliony we Włodzieninie (25-10-11, 12:04)
- Będzie proces za fuszerkę ze zbiornikiem (13-09-11, 11:00)
- Zbiornik Włodzienin wymaga naprawy za grube miliony (18-08-11, 08:00)
- Zbiornik Włodzienin: załatają z kasy województwa (27-07-11, 08:30)
- Kolejne miliony na zbiornik, który przecieka (12-07-11, 20:30)
- Zbiornik Włodzienin (12-12-10, 23:00)
- Kto odpowie za fuszerkę przy zbiorniku Włodzienin (28-07-10, 23:00)
- Drogi zbiornik stoi pusty (12-05-10, 23:00)
Śledztwo w sprawie spartaczonego zbiornika zbudowanego za 22 mln zł prowadzi prokuratura w Prudniku. Dysponuje już wprawdzie badaniami zrobionymi przez Geoteko dla samorządu województwa, ale podkreśla, że to jest dokument, a nie opinia biegłego.
- Zresztą Geoteko ma jeszcze zbadać inne kwestie, które wyszły w trakcie postępowania, a o których nie mogę powiedzieć - zaznacza prokurator Mariusz Łojko.
Przyznaje, za wyborem Geoteko przemawiały oszczędności - czasu, bo firma zna już materię i - co za tym idzie - pieniędzy. Ekspertyza ma być gotowa w połowie marca.
A co jest w opinii Geoteko przygotowanej dla urzędu marszałkowskiego za blisko 600 tys. zł? >> Że firma Water Service wykonująca projekt oparła na niedokładnym rozpoznaniu podłoża (z 1975 r.), które jest niejednolite, spękane i w efekcie przepuszczalne. Przyjęto też w projekcie budowlanym nieskuteczne rozwiązania drenażu. >> Z kolei wykonawca - Hydromel Końskie nieprawidłowo wymieszał masy ziemne, tj. glinę i piasek, przez co zagęszczenie zapory jest nierównomierne. I użył betonów nieodpowiednich pod względem stopnia wodochłonności. Nie wymaga poprawy ich wytrzymałość, wymagane jest jednak ich doszczelnienie środkami chemicznymi.
Przypomnijmy, że w czasie napełniania zbiornika w 2008 roku zauważono, że wydostaje się z niego woda. Hydromel odmówił wzięcia na siebie kosztów naprawy zbiornika na razie opiewających na 3 mln zł.
Komentarz
Że zbiornik we Włodzieninie jest spartaczony, to jasne. Chodzi o to, by wskazać winnych, bo ktoś musi ponieść konsekwencje, także finansowe. Wszak w pesymistycznej wersji naprawa zbiornika może nas kosztować aż 38 mln zł!
Geoteko po zainkasowaniu 600 tys. zł od władz regionu wskazało już, kto i na jakim etapie popełnił błędy. Trudno przypuszczać, by ekspertyza tej samej firmy dla prokuratury przyniosła jakieś zupełnie odmienne wnioski. Niewątpliwie będzie więc dla samorządu potężnym orężem do walki sądowej o wyegzekwowanie od wykonawców zbiornika usunięcia usterek.
- Zresztą Geoteko ma jeszcze zbadać inne kwestie, które wyszły w trakcie postępowania, a o których nie mogę powiedzieć - zaznacza prokurator Mariusz Łojko.
Przyznaje, za wyborem Geoteko przemawiały oszczędności - czasu, bo firma zna już materię i - co za tym idzie - pieniędzy. Ekspertyza ma być gotowa w połowie marca.
A co jest w opinii Geoteko przygotowanej dla urzędu marszałkowskiego za blisko 600 tys. zł? >> Że firma Water Service wykonująca projekt oparła na niedokładnym rozpoznaniu podłoża (z 1975 r.), które jest niejednolite, spękane i w efekcie przepuszczalne. Przyjęto też w projekcie budowlanym nieskuteczne rozwiązania drenażu. >> Z kolei wykonawca - Hydromel Końskie nieprawidłowo wymieszał masy ziemne, tj. glinę i piasek, przez co zagęszczenie zapory jest nierównomierne. I użył betonów nieodpowiednich pod względem stopnia wodochłonności. Nie wymaga poprawy ich wytrzymałość, wymagane jest jednak ich doszczelnienie środkami chemicznymi.
Przypomnijmy, że w czasie napełniania zbiornika w 2008 roku zauważono, że wydostaje się z niego woda. Hydromel odmówił wzięcia na siebie kosztów naprawy zbiornika na razie opiewających na 3 mln zł.
Komentarz
Że zbiornik we Włodzieninie jest spartaczony, to jasne. Chodzi o to, by wskazać winnych, bo ktoś musi ponieść konsekwencje, także finansowe. Wszak w pesymistycznej wersji naprawa zbiornika może nas kosztować aż 38 mln zł!
Geoteko po zainkasowaniu 600 tys. zł od władz regionu wskazało już, kto i na jakim etapie popełnił błędy. Trudno przypuszczać, by ekspertyza tej samej firmy dla prokuratury przyniosła jakieś zupełnie odmienne wnioski. Niewątpliwie będzie więc dla samorządu potężnym orężem do walki sądowej o wyegzekwowanie od wykonawców zbiornika usunięcia usterek.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos





