Rączki dla Bartusia są już gotowe

Beata Łabutin
11.02.2012 , aktualizacja: 11.02.2012 16:12
A A A Drukuj
Malutkie silikonowe protezy rąk czekają już w Warszawie na Bartusia Kurhofera. Lada dzień gotowe będą protezy nóżek. Generalna przymiarka - za tydzień. Wszystko dzięki ludzkiej solidarności
Bartuś
Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta
Bartuś
ZOBACZ TAKŻE
- Czeka nas jeszcze trochę pracy przy stopach, ale myślę, że w ciągu tygodnia wszystko będzie gotowe i założymy chłopcu wszystkie cztery protezy - mówi Paweł Błachowski, fizjoterapeuta i protetyk z firmy V!GO-Ortho, która jako jedyna w Polsce podjęła się oprotezowania tak małego dziecka.

Przed chłopcem więc ciężka praca: przede wszystkim nauka chodzenia oraz przesuwania przedmiotów.

18-miesięczny dziś Bartek, mieszkający z rodzicami w Jełowej, w lipcu zeszłego roku zachorował na ciężką sepsę. Lekarze z oddziału intensywnej terapii dzieci oraz oddziału chirurgii dziecięcej w WCM uratowali chłopcu życie, trzeba jednak było amputować mu wszystkie objęte martwicą kończyny: rączki na wysokości łokci, jedną nóżkę powyżej kolana, drugą poniżej.

Żeby Bartuś mógł w miarę normalnie żyć, potrzebuje protez, i to nie byle jakich, ale takich, które rosłyby razem z nim.

Takie właśnie protezy, których komponenty będą przez pierwsze trzy lata zmieniane co pół roku, zaoferowała belgijska firma.

Rodzina Bartka nigdy jednak nie mogłaby sobie na nie pozwolić, gdyż ich koszt oszacowano na 60 tys. zł. Tymczasem mama Bartka musiała zrezygnować z pracy w sklepie, bo całą swoją energię i czas musi poświęcać synkowi (oprócz kalectwa dotknęła go też inna przypadłość - urodził się z zespołem Downa), a tato jest emerytowanym strażakiem.

Zaapelowaliśmy więc do państwa o pomoc i jak zwykle nie zawiedliśmy się - okazaliście wielkie serce. Na koncie Bartusia jest już ponad 170 tys. zł.

- Przyda się każda wpłata, bo pamiętajmy, że Bartek będzie potrzebował protez przez całe życie, że będzie rósł przez kilkanaście lat, więc trzeba je będzie systematycznie zmieniać, a nawet gdy już rosnąć przestanie, to komponenty będą się przecież zużywać - mówi dr Joanna Łaba, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom z Zespołem Downa, które pomaga rodzinie Kurhoferów.

A pomoc jest konieczna, bo Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje ledwie drobny ułamek wydatków na protezy: 2800 zł przy amputacji uda i 1500 zł przy podudziu, przy średnim koszcie protezy minimum 7500 zł.

Od ponad pół roku Bartuś jest intensywnie rehabilitowany trzy razy w tygodniu; chodzi o maksymalne, możliwe w jego sytuacji usprawnienie ruchowe oraz wzmocnienie mięśni, co będzie miało wielkie znaczenie, gdy już chłopiec otrzyma protezy i będzie musiał nimi poruszać. Dramatyczna historia Bartka wciąż wzrusza czytelników i internautów. Criskick napisał do nas z Hiszpanii: "Dziś dokonałem wpłaty 40 euro. Nie wiem, czy to odpowiednia kwota, pierwszy raz uczestniczę w takiej akcji. Kiedy zobaczyłem, co przytrafiło się Bartusiowi, przyszło mi do głowy mnóstwo pytań, ale niestety na żadne nie znalazłem odpowiedzi. Może brak mi wyobraźni, może przerasta mnie to, co spotkało tego chłopca. Mimo to mogę coś zrobić. Dlatego jestem".





Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Jesteśmy na Facebooku