Opolskich Ślązaków coming out [REPORTAŻ]
11.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 14:35
Nie robimy z siebie Schlesierów za pieniądze Steinbach, jak mówią Polacy. Ani ani ze Ślązoków na siłę Polouków, co wmawiają nam z kolei Niemcy
ZOBACZ TAKŻE
- Prof. Marek bajdurzy o Śląsku (08-04-12, 12:30)
- Niemcy wymarli? Wyjechali? (23-03-12, 06:30)
- Wszystko o niemieckich zbrodniarzach (21-03-12, 10:40)
- Ślązacy podszkolą się u Kaszubów, jak walczyć o swoje (05-03-12, 07:00)
- Moje śląskie, czyli najlepsze - [ZOBACZ]
- Sąd: OSPN-owi rejestracja Ślązaków niczym nie zagraża (08-02-12, 15:45)
- Sąd: Można myśleć o sobie "Ślązak" (06-02-12, 20:00)
- Ślązacy wybrali sobie władze (17-01-12, 23:00)
Są założycielami Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, pierwszego takiego śląskiego stowarzyszenia zarejestrowanego przez polski sąd. Ale dopiero po odwołaniu. I nie wiadomo na jak długo, bo prokuratura rejestrację zaskarżyła.
Piotr Długosz: - Jak to jest, że można deklarować narodowość śląską w spisie, ale już pod szyldem narodowości śląskiej nie można się zrzeszać? To jakaś schizofrenia.
Wojciech Glensk: - Do pewnego momentu rozumiem osoby, dla których narodowość śląska to bujda znikąd.
Justyna Nikodem: - Zawsze byłam i jestem śląskością nasiąknięta.
Piotr - śląskość to otwartość
Moja babcia zakładała mniejszość niemiecką w Kotorzu Małym w 1989 lub 1990 r. Całe rodziny się wpisywały, choć pewnie nie wszyscy z poczucia bycia Niemcem, ale z powodów odreagowania po PRL-u, a jeszcze inni z powodów materialnych. Moja rodzina też się zapisała, więc wyrastałem w przekonaniu, że jesteśmy niemieckimi Ślązakami. Ale kiedy miałem 18 lat i pierwszy raz wyjechałem do Niemiec, poczułem, że z tymi Niemcami to ja nie mam nic wspólnego. To nie jest do końca ta sama kultura, to nie jest ta sama mentalność, to samo myślenie. I oni też nie postrzegali mnie jako Niemca. Dla nich byłem kimś gorszej kategorii.
Spraw polskich też do końca nie rozumiem. Bo jak można ginąć w powstaniu, które z góry skazane jest na klęskę? Polski romantyzm jest mi zupełnie obcy. I jeszcze na dodatek sami Polacy nigdy nie uważali Ślązaków za prawdziwych Polaków, to mnie raziło.
Przeczytałem też kilka mądrych książek: m.in. "Pierwszą Polkę" Horsta Bienka, w której opisane są losy Ślązaków w latach 20. i 30. z bardzo różnym spojrzeniem, nawet takim niepopularnym w Niemczech, bo stającym w obronie słowiańsko brzmiących nazw miejscowości, które na siłę potem naziści germanizowali. Tam pierwszy raz pojawiają się ludzie, którzy jak i ja nie potrafią się określić ani po stronie polskiej, ani po niemieckiej.
Także ważna była książka "Górnośląskie obrachunki" Henryka Gajewskiego; dwaj Ślązacy, żołnierze, jeden po stronie niemieckiej, drugi po polskiej spotykają się w bitwie nad Bzurą. I co najciekawsze, ten z polskiej strony wyjeżdża po wojnie do Niemiec, a ten z niemieckiej zostaje na Śląsku. Tam pojawia się rozdział "Być Ślązakiem".
W obu zobaczyłem, że nie jestem jedyny, który nie czuje się Polakiem, nie czuje się Niemcem, tylko Ślązakiem, i że już w latach 20. i 30. byli tacy, którzy nie chcieli się narodowościowo określać po stronie polskiej czy niemieckiej.
Owszem, jest to prawda, że wówczas określanie się po którejś ze stron mogło nieść jakieś poważne konsekwencje, ale teraz określenie się jako Ślązak też nie jest łatwe. Mnie grożono wyrzuceniem z pracy w szkole pod Opolem, więc sam z niej odszedłem, by nie czuć wciąż tego zagrożenia.
Większość polska jest tu u siebie, za mniejszością niemiecką stoi państwo, a za nami kto? Nikt. Oświadczenie, że jest się narodowości śląskiej, naprawdę nie przynosi żadnych profitów.
A ile nienawiści wobec nas jest internecie? Wystarczy wejść na jakieś forum i poczytać. Oto pierwsze z brzegu: "Przebrane lisy podające się za Ślązaków, a w rzeczywistości będące szlezjerami, szwabami i RAŚ-istami. Zamiast wyjechać do Niemiec, siedzą na zagrabionej ziemi i coś knują".
Sama organizacja mnie akurat najmniej jest potrzebna, ale innym bardzo. Dzięki niej nie można już powiedzieć, że nikt nas nie uznaje, skoro uznał nas polski sąd. To pomoże bronić wielu osobom swojej tożsamości.
Komu kibicuję? Sport nie jest dla mnie emanacją, przejawem patriotyzmu. Ja w każdym razie tak tego nie widzę. Nie powinno się na tym budować patriotyzmu, bo to jest płytki patriotyzm. A kibicuję tym drużynom, które mają więcej Ślązaków, to akurat jest ostatnio w piłce nożnej reprezentacja Niemiec, ale różnie w różnych dyscyplinach bywało.
Hymn polski śpiewałem do czasu, kiedy odmówiono nam rejestracji stowarzyszenia. Teraz, jeśli rejestracja się uprawomocni, będzie mi łatwiej znów zacząć go śpiewać.
Ludzie wyczekiwali tego stowarzyszenia. Zakomunikowaliśmy, że będzie 1 stycznia w internecie deklaracja członkowska. O trzeciej w nocy już miałem wpis "gdzie deklaracja?". Mamy śląską flagę, ale hymnu nie - jestem sceptyczny do wielkich haseł, więc konkursu na hymn rozpisywać nie będziemy.
Dla mnie kultura śląska jest kulturą w sensie regionalnym. Nie będziemy sprawdzać, czy Eichendorf lub Bończyk deklarowali narodowość śląską. To co tworzyli ludzie tej ziemi, jest śląską kulturą.
Śląskość dla mnie to otwartość na to, co polskie, niemieckie, czeskie - jednym słowem nasze. Tożsamość regionalna, wielkie przywiązanie do tej ziemi jest silniejsze od narodowości związanej z krajem.
Jaki marzy mi się Śląsk? Autonomiczny, ale nie oderwany od państwa, lecz na zasadach podobnych jak w Hiszpanii czy Niemczech, gdzie w regionach zostaje prawie połowa wypracowanych tam pieniędzy i można tym zarządzać. Nie chcę odrywać Śląska od Polski, ale marzy mi się Śląsk, gdzie wspólnota regionalna jest ważniejsza od tożsamości narodowej.
Piotr Długosz: - Jak to jest, że można deklarować narodowość śląską w spisie, ale już pod szyldem narodowości śląskiej nie można się zrzeszać? To jakaś schizofrenia.
Wojciech Glensk: - Do pewnego momentu rozumiem osoby, dla których narodowość śląska to bujda znikąd.
Justyna Nikodem: - Zawsze byłam i jestem śląskością nasiąknięta.
Piotr - śląskość to otwartość
Moja babcia zakładała mniejszość niemiecką w Kotorzu Małym w 1989 lub 1990 r. Całe rodziny się wpisywały, choć pewnie nie wszyscy z poczucia bycia Niemcem, ale z powodów odreagowania po PRL-u, a jeszcze inni z powodów materialnych. Moja rodzina też się zapisała, więc wyrastałem w przekonaniu, że jesteśmy niemieckimi Ślązakami. Ale kiedy miałem 18 lat i pierwszy raz wyjechałem do Niemiec, poczułem, że z tymi Niemcami to ja nie mam nic wspólnego. To nie jest do końca ta sama kultura, to nie jest ta sama mentalność, to samo myślenie. I oni też nie postrzegali mnie jako Niemca. Dla nich byłem kimś gorszej kategorii.
Spraw polskich też do końca nie rozumiem. Bo jak można ginąć w powstaniu, które z góry skazane jest na klęskę? Polski romantyzm jest mi zupełnie obcy. I jeszcze na dodatek sami Polacy nigdy nie uważali Ślązaków za prawdziwych Polaków, to mnie raziło.
Przeczytałem też kilka mądrych książek: m.in. "Pierwszą Polkę" Horsta Bienka, w której opisane są losy Ślązaków w latach 20. i 30. z bardzo różnym spojrzeniem, nawet takim niepopularnym w Niemczech, bo stającym w obronie słowiańsko brzmiących nazw miejscowości, które na siłę potem naziści germanizowali. Tam pierwszy raz pojawiają się ludzie, którzy jak i ja nie potrafią się określić ani po stronie polskiej, ani po niemieckiej.
Także ważna była książka "Górnośląskie obrachunki" Henryka Gajewskiego; dwaj Ślązacy, żołnierze, jeden po stronie niemieckiej, drugi po polskiej spotykają się w bitwie nad Bzurą. I co najciekawsze, ten z polskiej strony wyjeżdża po wojnie do Niemiec, a ten z niemieckiej zostaje na Śląsku. Tam pojawia się rozdział "Być Ślązakiem".
W obu zobaczyłem, że nie jestem jedyny, który nie czuje się Polakiem, nie czuje się Niemcem, tylko Ślązakiem, i że już w latach 20. i 30. byli tacy, którzy nie chcieli się narodowościowo określać po stronie polskiej czy niemieckiej.
Owszem, jest to prawda, że wówczas określanie się po którejś ze stron mogło nieść jakieś poważne konsekwencje, ale teraz określenie się jako Ślązak też nie jest łatwe. Mnie grożono wyrzuceniem z pracy w szkole pod Opolem, więc sam z niej odszedłem, by nie czuć wciąż tego zagrożenia.
Większość polska jest tu u siebie, za mniejszością niemiecką stoi państwo, a za nami kto? Nikt. Oświadczenie, że jest się narodowości śląskiej, naprawdę nie przynosi żadnych profitów.
A ile nienawiści wobec nas jest internecie? Wystarczy wejść na jakieś forum i poczytać. Oto pierwsze z brzegu: "Przebrane lisy podające się za Ślązaków, a w rzeczywistości będące szlezjerami, szwabami i RAŚ-istami. Zamiast wyjechać do Niemiec, siedzą na zagrabionej ziemi i coś knują".
Sama organizacja mnie akurat najmniej jest potrzebna, ale innym bardzo. Dzięki niej nie można już powiedzieć, że nikt nas nie uznaje, skoro uznał nas polski sąd. To pomoże bronić wielu osobom swojej tożsamości.
Komu kibicuję? Sport nie jest dla mnie emanacją, przejawem patriotyzmu. Ja w każdym razie tak tego nie widzę. Nie powinno się na tym budować patriotyzmu, bo to jest płytki patriotyzm. A kibicuję tym drużynom, które mają więcej Ślązaków, to akurat jest ostatnio w piłce nożnej reprezentacja Niemiec, ale różnie w różnych dyscyplinach bywało.
Hymn polski śpiewałem do czasu, kiedy odmówiono nam rejestracji stowarzyszenia. Teraz, jeśli rejestracja się uprawomocni, będzie mi łatwiej znów zacząć go śpiewać.
Ludzie wyczekiwali tego stowarzyszenia. Zakomunikowaliśmy, że będzie 1 stycznia w internecie deklaracja członkowska. O trzeciej w nocy już miałem wpis "gdzie deklaracja?". Mamy śląską flagę, ale hymnu nie - jestem sceptyczny do wielkich haseł, więc konkursu na hymn rozpisywać nie będziemy.
Dla mnie kultura śląska jest kulturą w sensie regionalnym. Nie będziemy sprawdzać, czy Eichendorf lub Bończyk deklarowali narodowość śląską. To co tworzyli ludzie tej ziemi, jest śląską kulturą.
Śląskość dla mnie to otwartość na to, co polskie, niemieckie, czeskie - jednym słowem nasze. Tożsamość regionalna, wielkie przywiązanie do tej ziemi jest silniejsze od narodowości związanej z krajem.
Jaki marzy mi się Śląsk? Autonomiczny, ale nie oderwany od państwa, lecz na zasadach podobnych jak w Hiszpanii czy Niemczech, gdzie w regionach zostaje prawie połowa wypracowanych tam pieniędzy i można tym zarządzać. Nie chcę odrywać Śląska od Polski, ale marzy mi się Śląsk, gdzie wspólnota regionalna jest ważniejsza od tożsamości narodowej.
1
2
następne »
- 132 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Re: Opolskich ślązaków coming out [reportaż]
wilhelm4
11.02.12, 11:10
Noja: jakby akurat zakladala tow.Moniuszki, zastep wolodyjowskich harcerzy, klub wycinaniania kurpiowskich wycinanek albo mlodziezowy kacik malowania bialo-czerwonej fany, to by ci nie »
-
Opolskich ślązaków coming out [reportaż]
quamtsa
11.02.12, 17:05
widać, jak ogon próbuje machać psem. wg przecieków z wyniku zeszłorocznego spisu narodowość śląską zadeklarowało ok 400 tys. osób. wszystkich Ślązaków-autochtonów jest ze 2-2,5 mln. więc o »
-
Super reportaż!!!
pawel.nn
11.02.12, 21:17
Macie u mnie 5 z plusem za tekst. Wspaniale oddaje poszukiwanie przez Ślązaków swojej tożsamosci: nie Niemcy, ale i nie Polacy.Sądząc po poziomie dyskusji (inwektywy) to większość »





