Kiedy prokurator potrąci na pasach...

Izabela Żbikowska
10.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 22:34
A A A Drukuj
Po wypadku przyszedł do mnie policjant. Od progu zapytał: - Wie pani, kto panią potrącił? To prokuratorka, bardzo miła, dobrze się z nią pracuje.

Fot. Kamil Siałkowski / Agencja Gazeta
Pani Beata (imię zmienione na jej prośbę) w maju ub. roku idąc do pracy przechodziła przez pasy na ul. Barlickiego. - Uważnie się rozejrzałam, mam taki nawyk, bo przez lata pracowałam w szkole. I zawsze też przechodzę środkiem pasów, nie skracam sobie drogi - opowiada nam.

W połowie przejścia uderzył w nią samochód. - Byłam jak sparaliżowana. Kobieta, która prowadziła to auto pomogła mi wsiąść do samochodu, potem zaparkowała. Powiedziała mi, że jest prokuratorem i zapytała, gdzie ja pracuję. Potem wezwała pomoc.

Była to Anna M. z opolskiej prokuratury rejonowej. Odmówiła rozmowy z "Gazetą", jej wersję podajemy za aktami sprawy.

Opowiedziała, że zatrzymała auto przed przejściem dla pieszych, bo zauważyła stojącą kobietę i chciała ją przepuścić. "Jak zatrzymałam się przed przejściem to bardzo intensywnie świeciło mi słońce w oczy (...). Poczekałam, a jak ta kobieta przeszła na drugą stronę ulicy, mijając mój samochód, wrzuciłam pierwszy bieg i wjechałam na przejście". I że zahamowała, gdy zobaczyła przed szybą twarz pani Beaty.

Prokurator M. podczas przesłuchania powiedziała też, że poszkodowana nie miała do niej żadnych pretensji i odmawiała nawet wezwania pogotowia.

- To bzdury! - denerwuje się pani Beata. - Nikt mnie o to nie pytał. Potem też nikt nie zawracał sobie mną głowy. Policjanci nie zabrali mnie na miejsce zdarzenia, bym opowiedziała, jak to było. Zrobili tylko eksperyment z udziałem pani prokurator i na podstawie jej relacji. A na dodatek śledztwo prowadziła opolska prokuratura, dopiero na mój wniosek sprawę oddano innej - zaznacza.

Dlaczego opolscy śledczy zajęli się sprawą swej koleżanki? - W tym przypadku na początku należało ustalić, czy wypadek był zdarzeniem drogowym, czy wykroczeniem, które skutkowałoby wszczęciem postępowania dyscyplinarnego, czy też przestępstwem, co z kolei oznaczałoby konieczność przekazania sprawy innej prokuraturze do dalszego jej wyjaśnienia w toku śledztwa - tłumaczy Lidia Sieradzka, rzecznik opolskiej prokuratury.

I dodaje: - Tak się złożyło, że my akurat ustalaliśmy, z którą z tych sytuacji mamy do czynienia, gdy poszkodowana złożyła wniosek o przekazanie sprawy. I tak też się stało.

Prokuratura w Jeleniej Górze sprawę umorzyła. - Uznaliśmy, że nie doszło do wyczerpania czynu zabronionego. Z dwóch powodów: obrażenia poszkodowanej były niewielkie i nie trwały dłużej niż siedem dni. Jednak decydującym argumentem była dla nas opinia biegłego - mówi Adam Kurzydło, szef jeleniogórskiej prokuratury rejonowej.

Sęk w tym, że biegły, którego głos był tak ważny, opinię wydawał jeszcze na zlecenie opolskiej prokuratury. Jaka była jego konkluzja? "Poczynione ustalenia pozwalają w sposób jednoznaczny stwierdzić, że zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu drogowym wytworzyła piesza (...) Ten fakt stał się przyczyną wypadku. W zachowaniu się na drodze kierującej nie można dopatrzyć się nieprawidłowości mogących mieć wpływ na zaistnienie wypadku".

Pani Beata wciąż nie może się z tym pogodzić. - Miałam obrażenia kolan i ręki, uraz kręgosłupa, nosiłam kołnierz ortopedyczny, chodziłam do terapeuty. Leczyłam się kilka miesięcy, a na końcu dowiedziałam się, że nie ma sprawy i że to ja jestem winna!

Chce by sprawę rozpatrywano tak, jak wszystkie inne, a nie z panią prokurator w tle. - Cały czas słyszę o "pani prokurator". Już po wypadku przyszedł do mnie policjant. Od progu zapytał: "Wie pani, kto panią potrącił? To pani prokurator, bardzo miła i dobrze się z nią pracuje". A przecież, gdyby za kierownicą nie siedział prokurator tylko Jan Kowalski, ta sprawa już dawno byłaby w sądzie!

Złożyła zażalenie. Sąd Najwyższy zdecyduje, który sąd w kraju zajmie się sprawą. Z pewnością nie będzie to sąd opolski. Bo ten sam wyłączył się ze sprawy.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    128 głosów

Jesteśmy na Facebooku