Uchwała ws. Tragedii Górnośląskiej: Zrobił się targ

Joanna Pszon
03.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 17:04
A A A Drukuj
Mniejszość Niemiecka nie chce już rezolucji o Tragedii Górnośląskiej. - Zrobił się targ. A chcieliśmy zwykłego, prostego pochylenia głów nad niewinnymi, cywilnymi ofiarami czerwonoarmistów - mówi szef klubu radnych MN Norbert Rasch
Władze Mniejszości Niemieckiej, poseł Ryszzard Galla i Norbert Rasch
Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta
Władze Mniejszości Niemieckiej, poseł Ryszzard Galla i Norbert Rasch
SONDAŻ
Czy Mniejszość Niemiecka ma rację, wycofując się z prac nad rezolucją?

Tak, bo faktycznie zrobił się z tego targ
Nie, MN powinna walczyć o swoje
Nie mam zdania

Próby uchwalenia rezolucji trwają już od ponad roku. Z marnym skutkiem, ponieważ radni PiS i SLD są przeciwni zaproponowanej treści uchwały, zaś koalicyjne z Mniejszością Niemiecką PO i PSL raczej wolały tematu (jak się okazało drażliwego) nie ruszać.

Po długich dyskusjach z inicjatywy przewodniczącego sejmiku Bogusława Wierdaka z PO powstały trzy "kompromisowe" uchwały, jednak w ich treści nie pojawiała się w ogóle Tragedia Górnośląska i de facto radni mieli uczcić wszystkie ofiary drugiej wojny światowej i obu totalitaryzmów. - Pojawił się kontekst, jednak wyparowała treść - skwitował szef klubu radnych MN Norbert Rasch. - A podawanie kontekstu to usprawiedliwianie czynów czerwonoarmistów, nie o to przecież w tej uchwale chodzi - tłumaczy.

W gronie koalicji pojawiła się więc następna wersja uchwały. Kiedy jednak i ona nie zyskała poparcia większości i zaczęły pojawiać się kolejne propozycje, których Rasch naliczył już chyba z osiem, MN postanowiła wycofać się z pomysłu. - Zrobił się targ, tragedia tragedii. A chcieliśmy zwykłego, prostego pochylenia głów nad niewinnymi, cywilnymi ofiarami czerwonoarmistów. Bez hucznych obchodów, bez fanfar, chodziło o zwykły ludzki gest. Tymczasem w sejmiku to się rozbudowuje, pojawia się niezgoda. Te ofiary niezgody nie potrzebują - wyjaśnia. I dodaje: - To nie jest uchwała o budżecie, gdzie można się spierać w nieskończoność o każdy drobiazg.

Stąd decyzja o rezygnacji, i to dwóch gremiów w MN: klubu radnych sejmiku oraz zarządu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim.

Dariusz Byczkowski, radny PiS: - O co im chodzi? Mieliśmy zastrzeżenia do kontekstu, ale kiedy się pojawił, zgodziliśmy się na tę treść, wówczas MN chce zespołu, no to powołaliśmy zespół, a teraz MN się wycofuje. Czy to znaczy, że nie chodzi im o te ofiary, tylko o rozróbę? MN się zachowuje niepoważnie.

Andrzej Mazur, radny SLD: - Jestem zdumiony tym posunięciem, ponieważ rozmowy nasze i ustalenia zaszły na tyle daleko, że przerywanie ich w tym momencie jest zaskakujące. Byliśmy skłonni się nawet przychylić do wersji pierwotnej z napisaną preambułą, że to potomkowie ofiar faszyzmu podejmują tę uchwałę. Teraz wszystko w rękach przewodniczącego sejmiku.

Decyzja Mniejszości Niemieckiej zaskoczyła też przewodniczącego sejmiku. - Wydawało mi się, że wychodzimy na prostą, że jest szansa na porozumienie. Mnie osobiście zależy, by tę uchwałę przyjąć - mówi Wierdak i dodaje, że szkoda mu już wykonanej pracy, więc zastanawia się, czy on - jako przewodniczący - nie złoży projektu uchwały na sesji w lutym.

- Wolałbym, żeby przewodniczący uszanował naszą decyzję i uciął wszelkie dysputy na ten temat, ale jeśli pojawi się projekt, który nam będzie odpowiadał, to go pewnie poprzemy - odpiera Rasch.

9 lutego odbędzie się w tej sprawie spotkanie koalicyjne. - Gdyby nam się nie udało porozumieć, będzie bardzo dużo czasu na wypracowanie wspólnej treści uchwały już na przyszłą rocznicę, za rok - zaznacza Wierdak.





Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku