Miała być afera, a jest... blamaż prokuratury?
01.02.2012
, aktualizacja: 01.02.2012 12:59
Kędzierzyńska prokuratura tropiła masowe kradzieże nawozów z Zakładów Azotowych Kędzierzyn-Koźle. Postawiła 172 zarzuty dla niemal 50 oskarżonych. Sąd uznał jednak, że poszlaki to za mało.
ZOBACZ TAKŻE
- Zabili za dużo jeleni? I co z tego [WIDEO] (25-01-12, 07:00)
- Sejmik w obronie sądów rejonowych (24-01-12, 17:13)
- Internauci przeciwko ACTA, ale protest wyśmiali (24-01-12, 10:25)
- Napadł z nożem w ręku nastolatka, ukradł kartę SIM (23-01-12, 11:44)
- Spowodował wypadek. Uciekł, bo był w szoku? (20-01-12, 20:30)
- Dyrektorka szkoły przywłaszczyła 50 tys. ze szkolnej kasy? (18-01-12, 17:27)
Zarzuty sięgają zdarzeń sprzed dziesięciu lat. Wtedy też w kędzierzyńskich Zakładach Azotowych przypadkowo przyłapano pracowników na tym, że wywozili z firmy więcej nawozów niż było zaksięgowane w dokumentach. Chcieli sprzedać towar "na boku".
Zatrzymani przyznali się do winy i zaczęli opowiadać o trwającym w Zakładach procederze. Prokuratura ustaliła sposób działania sprawców: pracownicy przeładowywali samochody dostawcze nawozem, ale na wagi podstawiali samochody "słupy", które miały ilość towaru zgodną z tym co znajdowało się w dokumentach Zakładów. Szefostwo Azotów długo o sprawie nie wiedziało, gdyż kradziony towar mieścił się w prognozowanym marginesie strat. Z tego względu do dziś nie wiadomo jakie rzeczywiste straty poniosły Azoty. Nie da się po prostu wyliczyć ile tak naprawdę towaru skradziono.
Szerokie zeznania w tej sprawie złożył Ireneusz N., którego sprawa została później wyłączona do odrębnego postępowania, gdyż mężczyzna jest bardzo chory. Zeznania złożyła również jedna z pań pracujących na wadze, jednak zmarła w trakcie procesu. Tak więc z początkowych 49 oskarżonych zostało 47. Ostatecznie Sąd Rejowy w Kędzierzynie Koźlu, w marcu ub. roku skazał jedynie pięć osób i to na kary w zawieszeniu. Kędzierzyńska prokuratura apelowała domagając się powtórzenia procesu. Jednak Prokuratura Okręgowa w Opolu - która miała reprezentować prokuraturę przed II instancją, zdecydowała ostatecznie , że apelację należy wycofać. Dlaczego?
- Prokuratura przedstawiła sądowi I instancji zamknięty ciąg poszlak, to jednak sądu nie przekonało. Z drugiej strony nie można pominąć tego, że dzięki pracy prokuratury Zakłady Azotowe już zmieniły system sprawowania kontroli, "uszczelniły" go o czym zresztą mówili przed sądem powołani strażnicy - mówiła prokurator Wiolantyna Mataniak wycofując dziś przed Sądem Okręgowym apelację kędzierzyńskiej prokuratury. Podkreśliła przy tym, że:- Nie ma w tej sprawie bezwzględnych podstaw do uchylenia orzeczenia, wyrok I instancji nie jest też rażąco niesprawiedliwy.
Sąd II instancji do wniosku się przychylił i pozostawił apelację bez rozpoznania. Tym samym wyrok kędzierzyńskiego sądu jest prawomocny. Co na to pracownicy kędzierzyńskich Azotów? - Szkoda, że dopiero teraz. Przez tyle lat traciliśmy nerwy bo byliśmy oskarżeni o coś co nie miało miejsca - mówili po wyjściu z sali. Prosili jednak by nie podawać nazwisk - Już i tak mieliśmy dość kłopotów.
Zatrzymani przyznali się do winy i zaczęli opowiadać o trwającym w Zakładach procederze. Prokuratura ustaliła sposób działania sprawców: pracownicy przeładowywali samochody dostawcze nawozem, ale na wagi podstawiali samochody "słupy", które miały ilość towaru zgodną z tym co znajdowało się w dokumentach Zakładów. Szefostwo Azotów długo o sprawie nie wiedziało, gdyż kradziony towar mieścił się w prognozowanym marginesie strat. Z tego względu do dziś nie wiadomo jakie rzeczywiste straty poniosły Azoty. Nie da się po prostu wyliczyć ile tak naprawdę towaru skradziono.
Szerokie zeznania w tej sprawie złożył Ireneusz N., którego sprawa została później wyłączona do odrębnego postępowania, gdyż mężczyzna jest bardzo chory. Zeznania złożyła również jedna z pań pracujących na wadze, jednak zmarła w trakcie procesu. Tak więc z początkowych 49 oskarżonych zostało 47. Ostatecznie Sąd Rejowy w Kędzierzynie Koźlu, w marcu ub. roku skazał jedynie pięć osób i to na kary w zawieszeniu. Kędzierzyńska prokuratura apelowała domagając się powtórzenia procesu. Jednak Prokuratura Okręgowa w Opolu - która miała reprezentować prokuraturę przed II instancją, zdecydowała ostatecznie , że apelację należy wycofać. Dlaczego?
- Prokuratura przedstawiła sądowi I instancji zamknięty ciąg poszlak, to jednak sądu nie przekonało. Z drugiej strony nie można pominąć tego, że dzięki pracy prokuratury Zakłady Azotowe już zmieniły system sprawowania kontroli, "uszczelniły" go o czym zresztą mówili przed sądem powołani strażnicy - mówiła prokurator Wiolantyna Mataniak wycofując dziś przed Sądem Okręgowym apelację kędzierzyńskiej prokuratury. Podkreśliła przy tym, że:- Nie ma w tej sprawie bezwzględnych podstaw do uchylenia orzeczenia, wyrok I instancji nie jest też rażąco niesprawiedliwy.
Sąd II instancji do wniosku się przychylił i pozostawił apelację bez rozpoznania. Tym samym wyrok kędzierzyńskiego sądu jest prawomocny. Co na to pracownicy kędzierzyńskich Azotów? - Szkoda, że dopiero teraz. Przez tyle lat traciliśmy nerwy bo byliśmy oskarżeni o coś co nie miało miejsca - mówili po wyjściu z sali. Prosili jednak by nie podawać nazwisk - Już i tak mieliśmy dość kłopotów.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy





