Na autostradzie nie będzie mandatów? Policja przed akcją kierowców
27.01.2012
, aktualizacja: 27.01.2012 14:49
- Nie będziemy ograniczali nikomu swobody wypowiedzi. Będziemy jednak pilnować, by podczas sobotniej akcji nie dochodziło do łamania przepisów oraz by biorący w niej udział nie stwarzali zagrożenia dla siebie i innych uczestników ruchu - zapowiada Maciej Milewski, rzecznik komendy wojewódzkiej policji w Opolu.
ZOBACZ TAKŻE
- Będzie mroźnie, ale bez opadów (28-01-12, 05:00)
- Zobacz gdzie i jak zablokują drogi w Polsce (27-01-12, 13:12)
- Halo, policja? Pomóżcie, ale nie wiem gdzie jestem (27-01-12, 12:34)
- Chłopak z Namysłowa: to ja zaatakowałem stronę premiera (27-01-12, 12:31)
- W sobotę zablokują autostradę. Bo paliwo jest za drogie (27-01-12, 11:52)
- Zniknął baner nad Młynówką. Dlaczego? [GŁOSUJ] (27-01-12, 10:50)
W sobotę w południe kierowcy z Brzegu, Opola, Kędzierzyna-Koźla i Krapkowic zaczną protest przeciwko wysokim cenom paliw. Podobnie będzie w całej Polsce. Protest będzie polegał na jeździe z prędkością 30-40 km/h po drogach krajowych, w tym po autostradzie A4, jak i po ważniejszych ulicach poszczególnych miast, w wielu wypadkach kierowcy zamierzają także blokować funkcjonowanie stacji paliw poprzez tankowanie niewielkich ilości benzyny i oleju napędowego oraz płacenie za nie drobnymi lub poprzez karty płatnicze.
Łukasz Jasiński, elektromonter z Brzegu, jeden z pomysłodawców i inicjatorów sobotniej akcji, przekonuje, że nie obawia się interwencji policji. - Bo w przepisach ruchu drogowego nie ma zapisu, który nakazywałby jazdę z określoną minimalną prędkością. Dlatego poruszanie się z prędkością 40km/h po autostradzie jest dopuszczalne - argumentuje. - Poza tym przepisy nakazują również kierowcy ostrożną jazdę i dostosowanie się do warunków panujących na jezdni. Skoro kierowca widzi, że ktoś przed nim jedzie powoli, to przecież musi zwolnić - przekonuje Jasiński.
Rzecznik opolskiej KWP przyznaje, że w wypadku prędkości nie ma określonego minimum, poniżej którego karałoby się kierowców za zbyt wolną jazdę. - Ale są też inne aspekty na które w sobotę będziemy zwracać uwagę. Istnieje bowiem ryzyko, że protestujący będą stwarzać niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. A wtedy funkcjonariusze będą wkraczać do akcji - zapowiada Maciej Milewski.
Policjanci zainterweniują m. in. w sytuacji, gdy protestujący będą zajmować oba pasy autostrady jadąc z tą samą prędkością. - Lewy pas nie służy do ciągłej jazdy, a do wyprzedzania tych, co jadą pasem prawym. Trzeba przy tym pamiętać, że w czasie protestu może dojść do wypadków z nim nie związanych, a kierowcy blokujący ruch mogą utrudniać dojazd służb ratowniczych na miejsce zdarzenia. Dlatego funkcjonariusze będą pilnować, by nie dochodziło do braku drożności - przekonuje rzecznik.
Milewski podkreśla, że policjanci nie będą nikomu ograniczać swobody wypowiedzi. Nie będą też eskortować protestujących. - Nasze działania będą przede wszystkim polegały na monitorowaniu sytuacji - mówi.
Łukasz Jasiński, elektromonter z Brzegu, jeden z pomysłodawców i inicjatorów sobotniej akcji, przekonuje, że nie obawia się interwencji policji. - Bo w przepisach ruchu drogowego nie ma zapisu, który nakazywałby jazdę z określoną minimalną prędkością. Dlatego poruszanie się z prędkością 40km/h po autostradzie jest dopuszczalne - argumentuje. - Poza tym przepisy nakazują również kierowcy ostrożną jazdę i dostosowanie się do warunków panujących na jezdni. Skoro kierowca widzi, że ktoś przed nim jedzie powoli, to przecież musi zwolnić - przekonuje Jasiński.
Rzecznik opolskiej KWP przyznaje, że w wypadku prędkości nie ma określonego minimum, poniżej którego karałoby się kierowców za zbyt wolną jazdę. - Ale są też inne aspekty na które w sobotę będziemy zwracać uwagę. Istnieje bowiem ryzyko, że protestujący będą stwarzać niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. A wtedy funkcjonariusze będą wkraczać do akcji - zapowiada Maciej Milewski.
Policjanci zainterweniują m. in. w sytuacji, gdy protestujący będą zajmować oba pasy autostrady jadąc z tą samą prędkością. - Lewy pas nie służy do ciągłej jazdy, a do wyprzedzania tych, co jadą pasem prawym. Trzeba przy tym pamiętać, że w czasie protestu może dojść do wypadków z nim nie związanych, a kierowcy blokujący ruch mogą utrudniać dojazd służb ratowniczych na miejsce zdarzenia. Dlatego funkcjonariusze będą pilnować, by nie dochodziło do braku drożności - przekonuje rzecznik.
Milewski podkreśla, że policjanci nie będą nikomu ograniczać swobody wypowiedzi. Nie będą też eskortować protestujących. - Nasze działania będą przede wszystkim polegały na monitorowaniu sytuacji - mówi.
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Na autostradzie nie będzie mandatów? Policja pr...
grubyfacio
29.01.12, 10:20
Wiecie Państwo,kiedy w Polsce zaczną się naprawdę poważne protesty,a może nawet rozruchy? Po drugim przegranym meczu polskich piłkarzyków na Euro 2012.Wtedy ludzie wyjdą na ulice. »





