Inny pomysł na przywitanie roku w Opolu
31.12.2011
, aktualizacja: 30.12.2011 19:36
Bale, domowe imprezy, czy zabawa pod ratuszem to nie jedyny pomysł na rozrywkową noc w Opolu. Jest jeszcze kino i teatr
ZOBACZ TAKŻE
- List Czytelnika: Jeżdżę rowerem po chodniku (27-12-11, 12:00)
- Opolanie sami zdecydują, na co wydać 6 mln zł? - [GŁOSUJ] (27-12-11, 08:00)
- Internauta wymyślił kolejny przystanek MZK (27-12-11, 07:00)
- Domowe sposoby na przejedzenie! (26-12-11, 16:07)
Sylwester z Sherlockiem
Tradycyjnie opolski Helios zaprasza widzów, by wspólnie przywitać nowy rok. W tegorocznym maratonie sylwestrowym do wyboru są dwa zestawy filmów. Pierwszy to "Sylwester w Nowym Jorku" oraz "Sherlock Holmes 2", a drugi "Pokaż, kotku, co masz w środku" i "Dziennik zakrapiany rumem". Początek maratonu o 21.30.
Zwłaszcza tę pierwszą propozycję warto rozważyć, bo Sherlock Holmes grany przez Roberta Downeya Jr. to prawdziwy noworoczny fajerwerk. Jest jak najdalszy od obrazu absolutnie racjonalnego, poważnego angielskiego detektywa. To udowodniła już pierwsza część przygód Sherlocka w reżyserii Guya Ritchie. O czym jest druga?
Otóż Sherlock Holmes zawsze uchodził na najinteligentniejszego mężczyznę w okolicy... aż do teraz. Oto pojawił się nowy geniusz zbrodni, profesor Moriarty. Kiedy znaleziono ciało księcia koronnego Austrii, dowody przedstawione przez Inspektora Lastrade'a wskazywały na samobójstwo. Jednak Sherlock Holmes dochodzi do wniosku, że książę padł ofiarą morderstwa, które jest jedynie elementem złowieszczej zagadki wymyślonej przez profesora Moriarty'ego. Łącząc przyjemne z pożytecznym, Holmes podąża za wskazówkami do tajnego klubu dżentelmenów, w którym wspólnie z bratem Mycroftem Holmesem wznosi toast na cześć Watsona w jego ostatni kawalerski wieczór. Tam Holmes spotyka Sim, cygańską wróżbitkę, która widzi więcej, niż chce powiedzieć, i która przez przypadek została wplątana w morderstwo księcia, przez co stała się kolejnym celem mordercy. Holmes z trudem ratuje jej życie, a ta w zamian niechętnie zgadza się mu pomóc...
not. amd
Sylwester w teatrze
"Liczyłam na to, że będzie można napisać, że teatr zaprasza na lekki, rozrywkowy spektakl, którego po prostu miło posłuchać. Niestety, właśnie wysłuchanie tego przedstawienia wydaje się być najbardziej dotkliwe" - napisała nasza recenzentka po premierze spektaklu "Naprawdę nie dzieje się nic... czyli piosenki z Opola" w Teatrze im. Kochanowskiego.
Po druzgocącej recenzji teatr obraził się na recenzentkę do tego stopnia, że jego dyrektor oraz niektórzy aktorzy obrażali ją na Facebooku. Niemniej jednak spektakl, mimo swoich oczywistych braków, okazał się popularnym przedsięwzięciem. Ludzie po prostu chcą go oglądać. Nic więc dziwnego, że to właśnie on jest sylwestrową propozycją "Kochanowskiego". Będzie można sobie iść do teatru, posłuchać przez trzy godziny znanych hitów w dalekich od oryginału wykonaniach, a potem wypić z aktorami lampkę szampana. Mają też być niespodzianki.
Jeśli wierzyć zapowiedziom imprezy sylwestrowej w teatrze, jego dyrekcja doszła do wniosku, że "Piosenki z Opola" są dobre na wszystko, więc i na sylwestra. Za tą przyjemność przyjdzie zapłacić 100 zł. Początek o godz. 21.
Tradycyjnie opolski Helios zaprasza widzów, by wspólnie przywitać nowy rok. W tegorocznym maratonie sylwestrowym do wyboru są dwa zestawy filmów. Pierwszy to "Sylwester w Nowym Jorku" oraz "Sherlock Holmes 2", a drugi "Pokaż, kotku, co masz w środku" i "Dziennik zakrapiany rumem". Początek maratonu o 21.30.
Zwłaszcza tę pierwszą propozycję warto rozważyć, bo Sherlock Holmes grany przez Roberta Downeya Jr. to prawdziwy noworoczny fajerwerk. Jest jak najdalszy od obrazu absolutnie racjonalnego, poważnego angielskiego detektywa. To udowodniła już pierwsza część przygód Sherlocka w reżyserii Guya Ritchie. O czym jest druga?
Otóż Sherlock Holmes zawsze uchodził na najinteligentniejszego mężczyznę w okolicy... aż do teraz. Oto pojawił się nowy geniusz zbrodni, profesor Moriarty. Kiedy znaleziono ciało księcia koronnego Austrii, dowody przedstawione przez Inspektora Lastrade'a wskazywały na samobójstwo. Jednak Sherlock Holmes dochodzi do wniosku, że książę padł ofiarą morderstwa, które jest jedynie elementem złowieszczej zagadki wymyślonej przez profesora Moriarty'ego. Łącząc przyjemne z pożytecznym, Holmes podąża za wskazówkami do tajnego klubu dżentelmenów, w którym wspólnie z bratem Mycroftem Holmesem wznosi toast na cześć Watsona w jego ostatni kawalerski wieczór. Tam Holmes spotyka Sim, cygańską wróżbitkę, która widzi więcej, niż chce powiedzieć, i która przez przypadek została wplątana w morderstwo księcia, przez co stała się kolejnym celem mordercy. Holmes z trudem ratuje jej życie, a ta w zamian niechętnie zgadza się mu pomóc...
not. amd
Sylwester w teatrze
"Liczyłam na to, że będzie można napisać, że teatr zaprasza na lekki, rozrywkowy spektakl, którego po prostu miło posłuchać. Niestety, właśnie wysłuchanie tego przedstawienia wydaje się być najbardziej dotkliwe" - napisała nasza recenzentka po premierze spektaklu "Naprawdę nie dzieje się nic... czyli piosenki z Opola" w Teatrze im. Kochanowskiego.
Po druzgocącej recenzji teatr obraził się na recenzentkę do tego stopnia, że jego dyrektor oraz niektórzy aktorzy obrażali ją na Facebooku. Niemniej jednak spektakl, mimo swoich oczywistych braków, okazał się popularnym przedsięwzięciem. Ludzie po prostu chcą go oglądać. Nic więc dziwnego, że to właśnie on jest sylwestrową propozycją "Kochanowskiego". Będzie można sobie iść do teatru, posłuchać przez trzy godziny znanych hitów w dalekich od oryginału wykonaniach, a potem wypić z aktorami lampkę szampana. Mają też być niespodzianki.
Jeśli wierzyć zapowiedziom imprezy sylwestrowej w teatrze, jego dyrekcja doszła do wniosku, że "Piosenki z Opola" są dobre na wszystko, więc i na sylwestra. Za tą przyjemność przyjdzie zapłacić 100 zł. Początek o godz. 21.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





