Rowerzysta tropi wraki

Rozmawiała Anita Dmitruczuk
01.12.2011 , aktualizacja: 01.12.2011 16:55
A A A Drukuj
- Z jednej strony wszyscy ciągle narzekamy, że miejsc do parkowania jest jak na lekarstwo, a z drugiej tolerujemy wraki albo ogromne reklamy na parkingach - mówi Sławomir Szota, rowerzysta, który zgłosił nam już kilka porzuconych samochodów
Wrak z ul. Staromiejskiej
Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta
Wrak z ul. Staromiejskiej
Trwa nasza akcja "Usuńmy wraki". Zaczęła się od tego, że jeden z mieszkańców się zdenerwował. Bo chciał zaparkować, miejsca nie było, ale na parkingu stał wrak. Zaapelowaliśmy więc do was, żebyście przysyłali nam informacje i zdjęcia o tym, gdzie stoją takie wraki.

Odzew jest ogromny. Czytelnicy wypatrzyli m.in. porzucony spychacz, o którym zapomniała firma budowlana pracująca przy budowie drogi, malucha stojącego od półtora roku na osiedlu, chociaż formalnie został sprzedany i wyrejestrowany, hondę, którą właściciel zaparkował nie na jednym, a na dwóch miejscach parkingowych, czy przyczepkę najspokojniej w świecie już ponad pół roku pływającą w Młynówce.

Wszystkie wasze zgłoszenia przekazujemy Straży Miejskiej i dopytujemy, które z porzuconych samochodów można usunąć. A wy piszecie dalej - mamy już grubo ponad 20 zgłoszeń.

Usuwanie wraków z ulic wszystkim się opłaca - i mieszkańcom, którzy będą mieli ciut więcej miejsca do parkowania i miastu, które choć usuwać wraki musi, to dostaje za to pieniądze z Funduszu Ochrony Środowiska. Usuwając w zeszłym roku tylko sześć porzuconych samochodów miasto zyskało niemal 20 tys zł.

Jednym z Czytelników, który regularnie wysyła nam maile, jest Sławomir Szota, który po mieście porusza się głównie rowerem.

Rozmowa ze Sławomirem Szotą

Anita Dmitruczuk: Dlaczego wraki Pana denerwują?

Sławomir Szota: Nie tylko wraki. Denerwuje mnie brak konsekwencji. Z jednej strony wszyscy ciągle narzekamy, że miejsc do parkowania jest jak na lekarstwo, a z drugiej tolerujemy wraki albo ogromne reklamy na parkingach. Ja jestem zapalonym rowerzystą, więc miasto widzę trochę szerzej, z innej perspektywy. Denerwują mnie nie tylko wraki, ale też np. zarwane studzienki, czy za wysokie krawężniki. Skoro "Gazeta" zdecydowała się na taką akcję, to chciałem pomóc.

Z roweru widać więcej?

- Na pewno. Jeżdżąc samochodem, nawet gdybym coś zauważył, to nie zdążyłbym się nawet zatrzymać. A często bałbym się zatrzymać, żeby następny kierowca we mnie nie wjechał. Jeżdżąc na rowerze lepiej obserwuje się miasto i myślę sobie, że strażnicy miejscy też mogliby porzucić samochody, którymi jeżdżą na różne zgłoszenia nie zauważając nic po drodze na rzecz rowerów, albo częstszych patrolów pieszych.

Jednak wiele z tych samochodów, o których napisali nam Czytelnicy, nigdy nie była zgłaszana Straży Miejskiej.

- Mam czasem wrażenie, że u nas jakoś już tak jest, że prędzej damy się pokroić, niż będziemy współpracować z okupantem. A latami wbijano nam do głowy, ze władza to taki właśnie okupant, więc donos jest rzeczą, do której nie lubimy się posuwać. Ale gazeta to już coś innego. Przecież ile razy jest tak, że gdzieś na osiedlu kogoś denerwuje, że studzienka jest zarwana i ktoś może sobie zrobić krzywdę. Wszyscy chodzą, narzekają i utyskują, że Straż Miejska nie interweniuje. No ale nikt się tym nie zajął i problemu nie zgłosił. To trochę tak jak z tym, że żona ma kochanka. Wie o tym żona, oczywiście kochanek, całe osiedle i sąsiednia gmina. Ale mąż nie wie.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Rowerzysta tropi wraki grubyfacio 02.12.11, 13:47

    Pod Dworkiem na Studziennej,często stoi wrak białe Daewoo kombi,zardzewiałe i brudne. Chodzą słuchy,że ten złom należy do samego Miszcza i jest na chodzie.»

Jesteśmy na Facebooku