Wraki bywają bardzo natrętne
01.12.2011
, aktualizacja: 01.12.2011 00:14
Akcja usuwania wraków z opolskich ulic trwa. Choć bywa, że nie jest prosta. Bo znikające wraki pojawiają się w tych samych miejscach, a właściciele tych samochodów, które miesiącami stoją bez opieki w ogóle się do nich nie przyznają.
ZOBACZ TAKŻE
- Ty szukasz miejsca...a na parkingu wraki (24-01-12, 14:19)
- Wkurzają Cię wraki, które stoją i porastają mchem? (10-01-12, 10:00)
- Wraku nie porzucił, ale mandat i tak dostanie (27-12-11, 19:00)
- Dzięki wrakom ludzie wierzą w cuda (10-12-11, 08:30)
- Wraki to może być niezły biznes (08-12-11, 10:30)
- List Czytelnika: w końcu ktoś poruszył ten temat! (03-12-11, 16:00)
- Kolejne wraki na ulicach Opola. Na cegłach, ale parkuje (02-12-11, 22:00)
- Rowerzysta tropi wraki (01-12-11, 21:00)
- Nie będzie już darmowego parkingu pod wiaduktem na Struga (01-12-11, 07:30)
- Wraki wciąż zagracają opolskie osiedla (25-11-11, 06:00)
- Niektóre wraki ożywają! (24-11-11, 14:35)
- Usuwamy wraki! Dzięki wam
Zaapelowaliśmy do czytelników, żeby słali nam informacje o tym, gdzie w Opolu stoją wraki. jeśli je usuniemy, to po pierwsze będzie więcej miejsc do parkowania, a po drugie miastu zwyczajnie się to opłaci.
W zeszłym roku z dróg publicznych w Opolu usunięto zaledwie sześć wraków, ale w związku z tym, że za każdy płaci Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, miasto i tak zarobiło na tym prawie 20 tys. zł.
Czytelnicy Gazety zgłosili do akcji już ponad 20 porzuconych - ich zdaniem - samochodów, z których część niestety stoi na terenie spółdzielni lub wspólnot mieszkaniowych. Pozbycie się tych samochodów jest wówczas dużo trudniejsze.
Najlepszy przykład to czerwony maluch na ul. Niemodlińskiej. Znaleźliśmy jego poprzedniego właściciela. Twierdzi, że sprzedał samochód osobie pracującej w komisie samochodowym, ale w komisie taka osoba nigdy nie pracowała. Samochód wyrejestrowała, ale nowy właściciel nigdy się po niego nie zgłosił. Maluch stoi więc w tym samym miejscu i na tych samych tablicach rejestracyjnych od miesięcy.
- Nie możemy go uznać za wrak, bo ma rejestrację, powietrze w kołach, po prostu stoi w tym samym miejscu. Szukamy więc nowego właściciela samochodu poprzez właściwy wydział komunikacji. To jest droga formalna, więc jeszcze trochę potrwa - mówi nam Krzysztof Maślak, wicekomendant Straży Miejskiej w Opolu.
Sytuacja jeszcze dziwniejsza jest z hondą stojącą pod wiaduktem na ul. Struga. Ponad tydzień temu komendant mówił nam, że samochód był już zgłaszany jako wrak, ale kiedy strażnicy zaczęli się nim interesować, po prostu zniknął. I problem byłby z głowy, gdyby nie fakt, że honda ciągle pod wiaduktem stoi. Co więcej, ma już nieco pokiereszowane lusterko, pokrywa ją solidna warstwa kurzu, na której inni parkujący zwykli wypisywać w żołnierskich słowach to, co sądzą o właścicielu samochodu. Bo honda stoi w tym samym miejscu przynajmniej od kilku miesięcy, ale zostawiona jest tak, że zajmuje dwa miejsca parkingowe.
- Samochód zniknął, a potem się pojawił, to znaczy że jest używany, więc nie możemy go potraktować jak wrak. Jedyne co można zrobić, to naliczyć podwójną opłatę za parkowanie na dwóch miejscach. Niemniej jednak w czwartek wyślę tam dzielnicową, żeby przyjrzała się sytuacji - mówi Maślak.
Gdzie stoją wraki, które was denerwują? Piszcie i ślijcie zdjęcia na listy@opole.agora.pl
W zeszłym roku z dróg publicznych w Opolu usunięto zaledwie sześć wraków, ale w związku z tym, że za każdy płaci Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, miasto i tak zarobiło na tym prawie 20 tys. zł.
Czytelnicy Gazety zgłosili do akcji już ponad 20 porzuconych - ich zdaniem - samochodów, z których część niestety stoi na terenie spółdzielni lub wspólnot mieszkaniowych. Pozbycie się tych samochodów jest wówczas dużo trudniejsze.
Najlepszy przykład to czerwony maluch na ul. Niemodlińskiej. Znaleźliśmy jego poprzedniego właściciela. Twierdzi, że sprzedał samochód osobie pracującej w komisie samochodowym, ale w komisie taka osoba nigdy nie pracowała. Samochód wyrejestrowała, ale nowy właściciel nigdy się po niego nie zgłosił. Maluch stoi więc w tym samym miejscu i na tych samych tablicach rejestracyjnych od miesięcy.
- Nie możemy go uznać za wrak, bo ma rejestrację, powietrze w kołach, po prostu stoi w tym samym miejscu. Szukamy więc nowego właściciela samochodu poprzez właściwy wydział komunikacji. To jest droga formalna, więc jeszcze trochę potrwa - mówi nam Krzysztof Maślak, wicekomendant Straży Miejskiej w Opolu.
Sytuacja jeszcze dziwniejsza jest z hondą stojącą pod wiaduktem na ul. Struga. Ponad tydzień temu komendant mówił nam, że samochód był już zgłaszany jako wrak, ale kiedy strażnicy zaczęli się nim interesować, po prostu zniknął. I problem byłby z głowy, gdyby nie fakt, że honda ciągle pod wiaduktem stoi. Co więcej, ma już nieco pokiereszowane lusterko, pokrywa ją solidna warstwa kurzu, na której inni parkujący zwykli wypisywać w żołnierskich słowach to, co sądzą o właścicielu samochodu. Bo honda stoi w tym samym miejscu przynajmniej od kilku miesięcy, ale zostawiona jest tak, że zajmuje dwa miejsca parkingowe.
- Samochód zniknął, a potem się pojawił, to znaczy że jest używany, więc nie możemy go potraktować jak wrak. Jedyne co można zrobić, to naliczyć podwójną opłatę za parkowanie na dwóch miejscach. Niemniej jednak w czwartek wyślę tam dzielnicową, żeby przyjrzała się sytuacji - mówi Maślak.
Gdzie stoją wraki, które was denerwują? Piszcie i ślijcie zdjęcia na listy@opole.agora.pl
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy






