Sala operacyjna, a tu zabytek
23.11.2011
, aktualizacja: 23.11.2011 19:24
Opolska neurochirurgia to oddział jak z bajki: nowoczesny, estetyczny i funkcjonalny, spełniający po niedawnym remoncie wszelkie europejskie standardy. Co jednak z tego, skoro na supersali operacyjnej stoi dwudziestoletni mikroskop, który... wyłącza się często podczas operacji
ZOBACZ TAKŻE
- Zrobią Ozimską, skrzyżowanie z Katowicką musi poczekać (11-01-12, 18:00)
- Przygotować tatę do porodu (25-11-11, 22:00)
- Na Toropolu znów zaryczą żużlowe silniki (24-11-11, 22:00)
- Sukcesy opolskich neurochirurgów (23-11-11, 23:00)
- Nerwy lekarzy wyleczy Moszna (23-11-11, 23:00)
- Nowy rozkład jazdy na kolei już jest. Chaosu nie będzie? (23-11-11, 18:04)
- Policja: to nieprawda, że w sprawie przebijanych opon nic nie robimy (23-11-11, 10:00)
- Opolszczyzna oazą pracy dla obcokrajowców (23-11-11, 08:46)
- Pole golfowe w Opolu? A może aquapark? (23-11-11, 08:31)
- Może to mieć opłakane skutki dla pacjenta - denerwuje się dr Dariusz Łątka, ordynator oddziału neurochirurgii w Wojewódzkim Centrum Medycznym, regionalny konsultant w dziedzinie neurochirurgii. - Po prostu na dłuższą chwilę operator musi przerwać pracę, czekając, aż urządzenie, bez którego nie może się obejść, z powrotem zaskoczy.
Kierowany przez dr. Łątkę oddział jest jedynym w województwie. Trafiają tu najtrudniejsze neurochirurgiczne i neurologiczne przypadki z całego regionu, a często także z województw ościennych. Opolscy lekarze wyracowali sobie bowiem z czasem renomę w kraju - między innymi dzięki wielu nowatorskim operacjom przeprowadzanym z zastosowaniem najnowocześniejszych, często pionierskich technik (patrz ramka).
W ciągu ostatniego dziesięciolecia liczba zabiegów na neurochirurgii wzrosła z około 700 rocznie w 2003 roku do półtora tysiąca w roku 2010.
W ślad za tak dynamicznym wzrostem liczby operacji idą co prawda pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia (odpowiednio 5 mln zł w 2003 roku, ok. 15 mln zł obecnie), nie rozwiązuje to jednak kwestii zakupienia specjalistycznego sprzętu, niezbędnego na sali operacyjnej, który to sprzęt wraz ze wzrostem liczby operacji coraz szybciej się zużywa.
Ostatnio coraz częściej zawodzi jedyny w województwie tzw. mikroskop operacyjny, konieczny przy blisko 70 proc. wszystkich zabiegów dokonywanych na neurochirurgii. To urządzenie optyczne pozwala na komfortową pracę neurochirurga podczas operacji, dając mu doskonałe pole widzenia, umożliwia też rejestrację obrazów medycznych.
Niestety, coraz częściej się psuje. - A naprawienie go zaczyna graniczyć z cudem, gdyż bardzo trudno znaleźć części zamienne z prostej przyczyny: już się ich nie produkuje - mówi dr Łątka. - Serwisant po prostu szuka używanych części w szpitalach, gdzie mikroskopy takie jak nasz poszły już dawno w odstawkę.
Dlatego kupno nowego mikroskopu operacyjnego dla opolskiej neurochirurgii jest koniecznością. Takie urządzenie umożliwiałoby między innymi pełną integrację z systemami nawigacji śródoperacyjnej pozwalającymi chirurgowi na wykonywanie operacji z niebywałą precyzją, a także diagnostykę śródoperacyjną.
Nowoczesny mikroskop kosztuje jednak około 1,5 mln zł. - Szpitala nie stać na taki zakup - mówi dr Marek Piskozub, dyrektor WCM.
- Jedyny sposób na zdobycie urządzenia to pozyskanie środków z zewnątrz, na przykład sfinansowanie go przez właściciela naszego szpitala, czyli zarząd województwa - dodaje dr Łątka. Wystosował już do zarządu odpowiednie pismo, odpowiedzi jednak na razie nie otrzymał.
Tymczasem z miesiąca na miesiąc stojący na neurochirurgicznej sali operacyjnej mikroskop staje się coraz bardziej kapryśny.
Dr Roman Kolek, wicemarszałek odpowiedzialny za służbę zdrowia w regionie, mówi: - Rzeczywiście, kupno mikroskopu dla neurochirurgii to sprawa priorytetowa i tak ją traktujemy. W tej chwili pieniędzy nie ma, istnieje jednak możliwość przystąpienia do konkursu w ramach rezerw środków unijnych na innowacyjne rozwiązania. Będziemy o tym z WCM w najbliższym czasie rozmawiać, ustalać szczegóły - zapewnia.
Kierowany przez dr. Łątkę oddział jest jedynym w województwie. Trafiają tu najtrudniejsze neurochirurgiczne i neurologiczne przypadki z całego regionu, a często także z województw ościennych. Opolscy lekarze wyracowali sobie bowiem z czasem renomę w kraju - między innymi dzięki wielu nowatorskim operacjom przeprowadzanym z zastosowaniem najnowocześniejszych, często pionierskich technik (patrz ramka).
W ciągu ostatniego dziesięciolecia liczba zabiegów na neurochirurgii wzrosła z około 700 rocznie w 2003 roku do półtora tysiąca w roku 2010.
W ślad za tak dynamicznym wzrostem liczby operacji idą co prawda pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia (odpowiednio 5 mln zł w 2003 roku, ok. 15 mln zł obecnie), nie rozwiązuje to jednak kwestii zakupienia specjalistycznego sprzętu, niezbędnego na sali operacyjnej, który to sprzęt wraz ze wzrostem liczby operacji coraz szybciej się zużywa.
Ostatnio coraz częściej zawodzi jedyny w województwie tzw. mikroskop operacyjny, konieczny przy blisko 70 proc. wszystkich zabiegów dokonywanych na neurochirurgii. To urządzenie optyczne pozwala na komfortową pracę neurochirurga podczas operacji, dając mu doskonałe pole widzenia, umożliwia też rejestrację obrazów medycznych.
Niestety, coraz częściej się psuje. - A naprawienie go zaczyna graniczyć z cudem, gdyż bardzo trudno znaleźć części zamienne z prostej przyczyny: już się ich nie produkuje - mówi dr Łątka. - Serwisant po prostu szuka używanych części w szpitalach, gdzie mikroskopy takie jak nasz poszły już dawno w odstawkę.
Dlatego kupno nowego mikroskopu operacyjnego dla opolskiej neurochirurgii jest koniecznością. Takie urządzenie umożliwiałoby między innymi pełną integrację z systemami nawigacji śródoperacyjnej pozwalającymi chirurgowi na wykonywanie operacji z niebywałą precyzją, a także diagnostykę śródoperacyjną.
Nowoczesny mikroskop kosztuje jednak około 1,5 mln zł. - Szpitala nie stać na taki zakup - mówi dr Marek Piskozub, dyrektor WCM.
- Jedyny sposób na zdobycie urządzenia to pozyskanie środków z zewnątrz, na przykład sfinansowanie go przez właściciela naszego szpitala, czyli zarząd województwa - dodaje dr Łątka. Wystosował już do zarządu odpowiednie pismo, odpowiedzi jednak na razie nie otrzymał.
Tymczasem z miesiąca na miesiąc stojący na neurochirurgicznej sali operacyjnej mikroskop staje się coraz bardziej kapryśny.
Dr Roman Kolek, wicemarszałek odpowiedzialny za służbę zdrowia w regionie, mówi: - Rzeczywiście, kupno mikroskopu dla neurochirurgii to sprawa priorytetowa i tak ją traktujemy. W tej chwili pieniędzy nie ma, istnieje jednak możliwość przystąpienia do konkursu w ramach rezerw środków unijnych na innowacyjne rozwiązania. Będziemy o tym z WCM w najbliższym czasie rozmawiać, ustalać szczegóły - zapewnia.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





