Więzienie za nielegalną wycinkę na terenie straży pożarnej?
24.11.2011
, aktualizacja: 23.11.2011 18:51
Nielegalne wycięcie drzew na terenie komendy wojewódzkiej straży pożarnej to przestępstwo - oceniła policja. Grozi za to więzienie. Kara naliczona przez miasto będzie ogromna.
ZOBACZ TAKŻE
- Wyciął 23 dorodne drzewa. Prokuratura: zrobił to nieumyślnie (27-04-12, 07:00)
- Samochód rozbił się na drzewie (24-02-12, 18:00)
- MSW chce wyjaśnień ws. ściętych u strażaków drzew (27-12-11, 09:00)
- Nie masz gdzie zaparkować a wraki jak stały tak stoją (23-11-11, 13:15)
- Kto jeszcze nie posprzątał po sobie w Opolu? [ZDJĘCIA]
- Pożar w Strzelcach Opolskich. 150 tys. zł strat (23-11-11, 11:28)
- Policja: to nieprawda, że w sprawie przebijanych opon nic nie robimy (23-11-11, 10:00)
- Opolszczyzna oazą pracy dla obcokrajowców (23-11-11, 08:46)
Sprawę "Gazeta" opisywała już wielokrotnie. W październiku na terenie komendy wojewódzkiej straży pożarnej nielegalnie wycięto ponad 20 drzew. Miasto zgody na taką wycinkę nie wydało, bo nikt o taką zgodę się nie starał.
W ostatni czwartek na teren komendy wybrała się miejska komisja, która dokładnie oszacowała straty. Miasto prowadzi w tej sprawie postępowanie administracyjne, które zakończy się naliczeniem kary finansowej sprawcy wycinki. - Rozmiary kary są znane w przybliżeniu. Ale szacowanie tych strat to bardzo żmudny proces, więc w tej chwili nie chcemy mówić o konkretnej kwocie - tłumaczy Alina Pawlicka-Mamczura, rzeczniczka prezydenta Opola. Nieoficjalnie jednak dowiedzieliśmy się, że kwoty wyliczane według obowiązujących przepisów mogą oscylować w granicach miliona złotych. - A być może nawet tę kwotę przekroczą - słyszymy od dobrze zorientowanej osoby. Ratusz tego jednak nie chciał potwierdzić. - Mamy do czynienia z bardzo poważnymi zarzutami i trudno nam w tej chwili mówić o ogólnych kwotach. O wysokości kary będziemy mówić, gdy zostanie obliczona co do złotówki. Ale może być to bardzo wysoka kwota. Zostało wyciętych dużo starych drzew - przyznaje rzeczniczka.
Kiedy kara zostanie dokładnie naliczona i komu wymierzona, jeszcze nie wiadomo. Obok postępowania administracyjnego prowadzonego przez ratusz równocześnie sprawę bada policja. - W tej chwili poprosiliśmy naszych prawników o ocenę tej sytuacji. Tego, czy w momencie gdy np. sprawą zajmie się prokuratura, miasto nadal powinno prowadzić swoje postępowanie; czy za to samo przestępstwo można kogoś podwójne ukarać. Czekamy więc na opinie prawne - mówi rzeczniczka prezydenta.
Policja natomiast zapowiada wszczęcie dochodzenia w sprawie przestępstwa. - Wszystko wskazuje na to, że w ten sposób właśnie wycięcie drzew zostanie zakwalifikowane - mówi Maciej Milewski, rzecznik komendy wojewódzkiej policji. Chodzi o artykuł 181 k.k. mówiący o zniszczeniach znacznych rozmiarów w świecie roślinnym. - Za takie przestępstwo grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Na tym etapie dochodzenie zostanie wszczęte w sprawie - tłumaczy. A to oznacza, że nie ma jeszcze podejrzanych.
14 listopada upłynął termin wyznaczony przez ratusz, w którym komenda wojewódzka straży pożarnej miała wyjaśnić całe zdarzenie. - Takie wyjaśnienia otrzymaliśmy. Wynika z nich, że wycinki drzew dokonała Ochotnicza Straż Pożarna bez wiedzy szefostwa komendy - mówi Alina Pawlicka-Mamczura.
W ostatni czwartek na teren komendy wybrała się miejska komisja, która dokładnie oszacowała straty. Miasto prowadzi w tej sprawie postępowanie administracyjne, które zakończy się naliczeniem kary finansowej sprawcy wycinki. - Rozmiary kary są znane w przybliżeniu. Ale szacowanie tych strat to bardzo żmudny proces, więc w tej chwili nie chcemy mówić o konkretnej kwocie - tłumaczy Alina Pawlicka-Mamczura, rzeczniczka prezydenta Opola. Nieoficjalnie jednak dowiedzieliśmy się, że kwoty wyliczane według obowiązujących przepisów mogą oscylować w granicach miliona złotych. - A być może nawet tę kwotę przekroczą - słyszymy od dobrze zorientowanej osoby. Ratusz tego jednak nie chciał potwierdzić. - Mamy do czynienia z bardzo poważnymi zarzutami i trudno nam w tej chwili mówić o ogólnych kwotach. O wysokości kary będziemy mówić, gdy zostanie obliczona co do złotówki. Ale może być to bardzo wysoka kwota. Zostało wyciętych dużo starych drzew - przyznaje rzeczniczka.
Kiedy kara zostanie dokładnie naliczona i komu wymierzona, jeszcze nie wiadomo. Obok postępowania administracyjnego prowadzonego przez ratusz równocześnie sprawę bada policja. - W tej chwili poprosiliśmy naszych prawników o ocenę tej sytuacji. Tego, czy w momencie gdy np. sprawą zajmie się prokuratura, miasto nadal powinno prowadzić swoje postępowanie; czy za to samo przestępstwo można kogoś podwójne ukarać. Czekamy więc na opinie prawne - mówi rzeczniczka prezydenta.
Policja natomiast zapowiada wszczęcie dochodzenia w sprawie przestępstwa. - Wszystko wskazuje na to, że w ten sposób właśnie wycięcie drzew zostanie zakwalifikowane - mówi Maciej Milewski, rzecznik komendy wojewódzkiej policji. Chodzi o artykuł 181 k.k. mówiący o zniszczeniach znacznych rozmiarów w świecie roślinnym. - Za takie przestępstwo grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Na tym etapie dochodzenie zostanie wszczęte w sprawie - tłumaczy. A to oznacza, że nie ma jeszcze podejrzanych.
14 listopada upłynął termin wyznaczony przez ratusz, w którym komenda wojewódzka straży pożarnej miała wyjaśnić całe zdarzenie. - Takie wyjaśnienia otrzymaliśmy. Wynika z nich, że wycinki drzew dokonała Ochotnicza Straż Pożarna bez wiedzy szefostwa komendy - mówi Alina Pawlicka-Mamczura.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





