Rozłamu nie będzie? Lojalność według PiS

Joanna Pszon
23.11.2011 , aktualizacja: 23.11.2011 21:17
A A A Drukuj
Poseł Sławomir Kłosowski, pełnomocnik PiS na Opolszczyźnie, uważa, że nie ma mowy o exodusie członków jego partii do nowej formacji, jaką budują Ziobro, Kurski i Cymański. - Nie mam ani jednego sygnału, aby ktoś chciał przejść do nowo tworzonej formacji - mówi.
Sławomir Kłosowski
Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta
Sławomir Kłosowski


Przypomnijmy, że już pojawiają się informacje, że PiS może stracić funkcje przez to, że część radnych przejdzie do Solidarnej Polski. Kluby radnych Prawa i Sprawiedliwości w opolskiej radzie miasta, a także w sejmiku, niebawem się podzielą. W mieście PiS straci funkcję wiceprzewodniczącego, a w sejmiku być może w ogóle rację bytu jako klub.

Nieoficjalnie słychać już o 50 zdeklarowanych osobach, które miały przejść do nowej formacji, na czele której na Opolszczyźnie stanie Patryk Jaki, poseł PiS, który został wyrzucony za utworzenie i przejście do klubu parlamentarnego SP.

Mówi pełnomocnik

Joanna Pszon: Jeździ pan po województwie jak prezes Kaczyński, żeby policzyć dusze w PiS i sprawdzić, kto przechodzi do Solidarnej Polski?

Sławomir Kłosowski: Standardowo robię objazd po wszystkich powiatach. I mam potwierdzenie ze wszystkich stron, że nie ma żadnych ruchów, że wszyscy zostają w PiS. Spotkałem się też ze wszystkimi pełnomocnikami powiatowymi i oni mnie również zapewniali, że nikt nie odchodzi. Nie było tylko pani Teresy Cegleckiej-Zielonki z Namysłowa, ale jest chora. Rozmawialiśmy telefonicznie i z tej rozmowy też wnioskuję, że nic się nie dzieje.

To dlaczego ci, którzy tworzą Solidarną Polskę, mówią o deklaracjach, telefonach i e-mailach od chętnych i podają co najmniej 50 osób z Opolszczyzny zainteresowanych nową formacją?

- Sam - szczerze mówiąc - nie wiem. Mówią cokolwiek, żeby jakaś tam liczba zafunkcjonowała w mediach. To pewnie jest na ewentualną zachętę, ale to nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.

A skąd pan wie, że to, co mówią panu pełnomocnicy, to prawda, że to jest owa rzeczywistość?

- Po pierwsze, nikt do mnie nie przyszedł, nie zadzwonił, nie napisał z wnioskiem, że opuszcza PiS. Po drugie, spotkałem się z wieloma osobami i zapewniały mnie o tym, że są nadal w PiS.

Skąd to przekonanie, że są szczerzy?

- Dam najbardziej wyrazisty przykład na dowód, że ktoś przesadza z tymi danymi o chętnych do odejścia. Miałem dziś spotkanie z Forum Młodych PiS, to nasi członkowie poniżej 29. roku życia. Nie dość, że nikt z nich nie wspomniał o odejściu, to jeszcze 12 osób chce się zapisać. Więc mówienie, że ma przejść 50 osób z PiS do SP, to tak, jakbym ja powiedział, że idą do nas 62 osoby.

Mówi pan o młodzieżówce, a starsi też się garną do PiS?

- Zdziwiłaby się pani, bo wcześniej były sygnały. Będzie spotkanie, dowiem się, jak to dokładnie wygląda.

A może pan też specjalnie tak mówi dla podreperowania morale w PiS?

- Co mam reperować, skoro rozmawiam z ludźmi, z konkretnymi osobami i one mnie zapewniają, że nie odchodzą z PiS. Pani pytała w sejmiku. Więc ja też zapytałem radnych. Przewodniczący klubu pan Byczkowski powiedział mi (zresztą jak pan Czerwiński w tekście dla "Gazety"), że skoro startował z listy PiS, to jakaś lojalność obowiązuje. Pan Konik, jak i cała brzeska struktura zapewniają o lojalności. Pani Ceglecka-Zielonka też nie mówiła nic, by miała odchodzić.

Więc skoro członkowie zapewniają mnie, że są dalej w partii, że nie zamierzają z niej występować, to dlaczego mam im nie wierzyć?

W polityce różnie bywa. Ci ludzie nic nie mówią, bo przyglądają się rozwojowi sytuacji i być może niebawem podejmą inne decyzje, niż się panu wydaje.

- Gdyby tak miało być, ja miałbym jakiekolwiek sygnały, a - powtarzam - nie mam ich.

Jaki na dziś jest status posła Patryka Jakiego w PiS. Definitywnie wyrzucony?

- Z bólem serca to mówię, bo to były mój współpracownik i osoba, którą przygarnąłem cztery lata temu po wyrzuceniu go z PO, że jest już poza Prawem i Sprawiedliwością. Ktoś, kto zdradził PiS, a tym było przystąpienie do innego klubu parlamentarnego, nie może być dalej w naszych szeregach. Sam podjął taką decyzję, tworząc i wstępując do klubu parlamentarnego Solidarna Polska.

A co z jego współpracownikami, osobami, które pomagały mu w kampanii, a teraz być może będą pracować w jego biurze, np. co z radnym Michałem Nowakiem? Zostanie wyrzucony?

- Dlaczego? Nie ma u nas zbiorowej odpowiedzialności, dlaczego ktoś ma płacić za błędy Jakiego? Nic też nie wiem, by miał opuszczać PiS. Chciałbym się z radnymi miejskimi spotkać w przyszłym tygodniu i porozmawiać. A nawet gdyby się okazało, że podjął decyzję o wystąpieniu z klubu i partii, to klub radnych i tak w radzie zostanie.


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku