Zaksa walczy o olimpiadę. W trzech reprezentacjach
23.11.2011
, aktualizacja: 23.11.2011 16:57
SIATKÓWKA. Aż sześciu zawodników Zaksy Kędzierzyn-Koźle walczy ze swoimi reprezentacjami o udział w igrzyskach olimpijskich. Z tego powodu jeszcze przez mniej więcej tydzień pozostali muszą trenować w mocno okrojonym składzie.
ZOBACZ TAKŻE
- Francuzi wygrywają, Kapelus na aucie (25-11-11, 14:47)
- Laskarki z Nysy powalczą o start na olimpiadzie w Londynie (25-11-11, 06:00)
- Syn sławnego futbolisty marzy o karierze hokeisty (23-11-11, 23:00)
- Pół godziny gry z najlepszym singlistą świata (23-11-11, 21:00)
- Setki, tysiące godzin treningu by zdobyć medal (23-11-11, 18:02)
- Zagranincze trio z Zaksy gra o Londyn (23-11-11, 16:51)
- Policja: to nieprawda, że w sprawie przebijanych opon nic nie robimy (23-11-11, 10:00)
- Opolszczyzna oazą pracy dla obcokrajowców (23-11-11, 08:46)
- Pole golfowe w Opolu? A może aquapark? (23-11-11, 08:31)
- Dyrektorka Urzędu Statystycznego zwolniona. Miała konflikt z pracownikami. (22-11-11, 21:00)
- Prywatyzacja ECO? Tak, ale nie wiadomo kiedy (22-11-11, 20:00)
- Talib, odpowiedzialny za śmierć naszego sapera został złapany (22-11-11, 19:11)
Na zajęciach brakuje trzech Polaków: Patryka Czarnowskiego, Michała Ruciaka i Pawła Zagumnego, dwójki Francuzów : Guillaume'a Samiki i Antonina Rouziera oraz Ukraińca Sergija Kapelusa. Biało-czerwoni walczą w Pucharze Świata, który potrwa do 4 grudnia, pozostali w europejskich turniejach prekwalifikacyjnych, a udział w nich zakończą 27 listopada. Przypomnijmy, iż do ligowych zmagań podopieczni Krzysztofa Stelmacha wrócą 10 grudnia, a wcześniej, jeszcze w niepełnym składzie, czeka ich sparing z AZS-em Częstochowa.
Pozostała w Kędzierzynie-Koźlu siódemka graczy Zaksy nie próżnuje i mocno przygotowuje się do dalszych gier. Są wśród nich m.in. Sebastian Świderski i Jurij Gładyr, którzy z powodu niedawnych urazów wciąż nie mogą jednak pracować na pełnych obciążeniach.
Mówi przyjmujący Zaksy Sebastian Świderski
Łukasz Baliński: Nasza reprezentacja w Pucharze Świata gra jak na razie wyśmienicie, stać ją na wygranie tych zmagań? Ogląda pan zmagania kolegów?
Sebastian Świderski: Staram się, choć godziny meczów są trochę wczesne. To jest tak trudny turniej, że wszystko może się zdarzyć. Zresztą widać, że murowani faworyci wcale tak rewelacyjnie nie grają. Brazylijczycy przegrali spotkanie z Włochami, Włosi z kolei ulegli Rosji. Na pewno będzie jeszcze kilka niespodzianek. Jeżeli tylko nasza reprezentacja wytrzyma fizycznie, to powinno być dobrze. Teraz przed nią seria spotkań z teoretycznie słabszymi rywalami, choć z drugiej strony w takich meczach trzeba być przede wszystkim bardzo mocno skoncentrowanym i nie pozwolić sobie na jakieś chwile słabości, bo wiadomo, że później tego straconego punktu lub dwóch może zabraknąć w ostatecznym rozrachunku.
Wielu ekspertów jest zdania, że to obecnie najlepsza kadra, na jaką nas stać. Brakuje panu może jednak w niej kogoś? Mnie osobiście Mariusza Wlazłego i Sebastiana Świderskiego.
- To nie ja jestem trenerem i nie ja ustalam skład, ale jeżeli tak się mówi, to widocznie tak jest. Natomiast jeśli chodzi o mnie, to bardzo bym chciał grać w reprezentacji, ale na ten moment zdrowie mi na to nie pozwala.
Ostatnio polskim futbolem wstrząsnęła "afera orzełkowa". Reprezentacja siatkarzy gra bez niego, a za to z wielkim logo sponsora. Jak się na to zapatruje wieloletni kadrowicz?
- Z tego co pamiętam, to w naszym przypadku orzełka nie było nigdy, ale zawsze była flaga Polski. Więc to zupełnie inaczej jest odbierane. Fajnie jednak też byłoby mieć orzełka, ale samo godło, flaga, logo sponsora czy to, jak ma wyglądać koszulka, jakie są "obrendowania" itp., wszystko ustalają odgórne przepisy.
W rozmowie z panem nie sposób uniknąć pytań o zdrowie. Będzie pan gotowy do gry już w grudniu?
- Powoli wracam do normalnych treningów, z każdymi zajęciami robię coraz więcej i mam nadzieję, że będzie mi dane znowu grać. Ciężko trenuję, sumiennie wykonuję ćwiczenia, które są mi przekazywane, właśnie po to, by żebym mógł wrócić, bym mógł w końcu być w dwunastce meczowej.
Blisko połowa kadry Zaksy jest na turniejach reprezentacyjnych. Jak wyglądają teraz treningi?
- Dochodzą do nas na poszczególne zajęcia zawodnicy z młodej drużyny, choć jest to jeden lub góra dwóch siatkarzy. Dużo trenujemy indywidualnie, ponieważ ciężko sklecić nawet jakąś wewnętrzną gierkę. Wiele czasu spędzamy, pracując nad techniką indywidualną, sporo jest też siłowni i pracy nad motoryką. Czyli nad wszystkimi elementami, które wpłyną później na to, że ci zawodnicy, którzy zostali, będą wciąż dobrze przygotowani do dalszej części sezonu.
Pozostała w Kędzierzynie-Koźlu siódemka graczy Zaksy nie próżnuje i mocno przygotowuje się do dalszych gier. Są wśród nich m.in. Sebastian Świderski i Jurij Gładyr, którzy z powodu niedawnych urazów wciąż nie mogą jednak pracować na pełnych obciążeniach.
Mówi przyjmujący Zaksy Sebastian Świderski
Łukasz Baliński: Nasza reprezentacja w Pucharze Świata gra jak na razie wyśmienicie, stać ją na wygranie tych zmagań? Ogląda pan zmagania kolegów?
Sebastian Świderski: Staram się, choć godziny meczów są trochę wczesne. To jest tak trudny turniej, że wszystko może się zdarzyć. Zresztą widać, że murowani faworyci wcale tak rewelacyjnie nie grają. Brazylijczycy przegrali spotkanie z Włochami, Włosi z kolei ulegli Rosji. Na pewno będzie jeszcze kilka niespodzianek. Jeżeli tylko nasza reprezentacja wytrzyma fizycznie, to powinno być dobrze. Teraz przed nią seria spotkań z teoretycznie słabszymi rywalami, choć z drugiej strony w takich meczach trzeba być przede wszystkim bardzo mocno skoncentrowanym i nie pozwolić sobie na jakieś chwile słabości, bo wiadomo, że później tego straconego punktu lub dwóch może zabraknąć w ostatecznym rozrachunku.
Wielu ekspertów jest zdania, że to obecnie najlepsza kadra, na jaką nas stać. Brakuje panu może jednak w niej kogoś? Mnie osobiście Mariusza Wlazłego i Sebastiana Świderskiego.
- To nie ja jestem trenerem i nie ja ustalam skład, ale jeżeli tak się mówi, to widocznie tak jest. Natomiast jeśli chodzi o mnie, to bardzo bym chciał grać w reprezentacji, ale na ten moment zdrowie mi na to nie pozwala.
Ostatnio polskim futbolem wstrząsnęła "afera orzełkowa". Reprezentacja siatkarzy gra bez niego, a za to z wielkim logo sponsora. Jak się na to zapatruje wieloletni kadrowicz?
- Z tego co pamiętam, to w naszym przypadku orzełka nie było nigdy, ale zawsze była flaga Polski. Więc to zupełnie inaczej jest odbierane. Fajnie jednak też byłoby mieć orzełka, ale samo godło, flaga, logo sponsora czy to, jak ma wyglądać koszulka, jakie są "obrendowania" itp., wszystko ustalają odgórne przepisy.
W rozmowie z panem nie sposób uniknąć pytań o zdrowie. Będzie pan gotowy do gry już w grudniu?
- Powoli wracam do normalnych treningów, z każdymi zajęciami robię coraz więcej i mam nadzieję, że będzie mi dane znowu grać. Ciężko trenuję, sumiennie wykonuję ćwiczenia, które są mi przekazywane, właśnie po to, by żebym mógł wrócić, bym mógł w końcu być w dwunastce meczowej.
Blisko połowa kadry Zaksy jest na turniejach reprezentacyjnych. Jak wyglądają teraz treningi?
- Dochodzą do nas na poszczególne zajęcia zawodnicy z młodej drużyny, choć jest to jeden lub góra dwóch siatkarzy. Dużo trenujemy indywidualnie, ponieważ ciężko sklecić nawet jakąś wewnętrzną gierkę. Wiele czasu spędzamy, pracując nad techniką indywidualną, sporo jest też siłowni i pracy nad motoryką. Czyli nad wszystkimi elementami, które wpłyną później na to, że ci zawodnicy, którzy zostali, będą wciąż dobrze przygotowani do dalszej części sezonu.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy





