Opolszczyzna oazą pracy dla obcokrajowców
23.11.2011
, aktualizacja: 23.11.2011 08:47
Walery Zanozin z Ukrainy, budowlaniec, przyjechał do Opola za chlebem. Jak zresztą wielu innych. Bo nasz region jest wyjątkowy - stąd emigruje za chlebem najwięcej osób, ale i przyjeżdża do nas najwięcej cudzoziemców w poszukiwaniu pracy
ZOBACZ TAKŻE
- Opolszczyzna to ich ziemia obiecana. Zostawili dla niej rodziny (26-11-11, 16:55)
- Więzienie za nielegalną wycinkę na terenie straży pożarnej? (24-11-11, 08:00)
- Sala operacyjna, a tu zabytek (23-11-11, 23:00)
- Rozłamu nie będzie? Lojalność według PiS (23-11-11, 21:00)
- Nowy rozkład jazdy na kolei już jest. Chaosu nie będzie? (23-11-11, 18:04)
- Zaksa walczy o olimpiadę. W trzech reprezentacjach (23-11-11, 16:54)
- W Polsce na umowie o dzieło, to znaczy gorszy (23-11-11, 16:18)
- Polak - pracoholik. Pracujemy po godzinach, bierzemy pracę do domu... (23-11-11, 14:22)
- Dom Kultury za 9 milionów złotych (23-11-11, 12:47)
- Przyjeżdża najwięcej Ukraińców (23-11-11, 08:48)
- Dyrektorka Urzędu Statystycznego zwolniona. Miała konflikt z pracownikami. (22-11-11, 21:00)
- Prywatyzacja ECO? Tak, ale nie wiadomo kiedy (22-11-11, 20:00)
- Talib, odpowiedzialny za śmierć naszego sapera został złapany (22-11-11, 19:11)
- Planują budowę ronda na Chabrach (22-11-11, 19:00)
- Tu mogę godnie żyć - mówi Walery. - Zaplanować sobie coś na rok, dwa naprzód. Odłożyć. Na kino mnie stać i markowe ubranie dla córki. Tu mi dobrze.
Dla takich ludzi jak Walery Opolszczyzna to teraz ich ojczyzna. Zostawiają dla niej domy, rodziny, świat, w którym się wychowali. Jadą tutaj, za lepszym życiem. - Mamy półtora raza wyższy wskaźnik mówiący o liczbie pracowników obcokrajowców przypadających na liczbę mieszkańców niż np. Dolnośląskie i trzy razy wyższy niż Śląskie. Bije nas tylko Mazowieckie, gdzie koniunkturę na pracowników spoza granic Polski napędza Warszawa - mówi dr Sabina Kubiciel z Katedry Ekonomii Rozwoju i Polityki Ekonomicznej na Politechnice Opolskiej, która przeprowadziła badania, prowadziła rozmowy z ponad setką pracodawców zatrudniających obcokrajowców oraz z ponad 200 imigrantami.
Przyjeżdżają do pracy z oczywistych względów: liczą na zarobki wyższe niż w ojczyźnie. Dlaczego jednak tak często wybierają Opolskie? - Nasz rynek pracy jest wydrenowany bardziej niż w innych województwach. Zarobkowo emigruje od nas więcej osób niż z innych regionów, a natura nie znosi próżni. Ich miejsce zajmują przybysze ze Wschodu - mówi Kubiciel. - Poza tym Opolanie wiedzą, co znaczy pracować, mieszkać na obczyźnie. Dlatego tych, którzy przyjeżdżają do nas za chlebem, traktują bardzo często tak, jak sami chcieliby być traktowani na emigracji. Opolscy pracodawcy oferują np. zagranicznym pracownikom nieco lepsze warunki mieszkaniowe niż w innych regionach Polski - dodaje.
Często mają oni do dyspozycji eleganckie wręcz mieszkania lub całe domki jednorodzinne, w których mieszkają po dwóch, trzech w pokoju, tam, gdzie akurat jest praca na dużej budowie. Albo firma daje busa, żeby mogli do pracy dojeżdżać na którąś z mniejszych budów.
Z badań wynika jeszcze inny ciekawy wniosek - cudzoziemcy pracujący na Opolszczyźnie jako nauczyciele, kierownicy w firmach z kapitałem zagranicznym, lekarze czy pielęgniarki są bardziej skłonni do osiedlenia się tu na stałe niż robotnicy. Ci drudzy preferują kilkumiesięczne wizyty w naszym regionie, po czym decydują się na wyjazd do domu. Tylko około 17 proc. z nich zadeklarowało chęć pozostania tu na stałe. - Ta tendencja jest zrozumiała - wyjaśnia socjolog dr Danuta Berlińska. - Osoby lepiej wykształcone, wykonujące pożądane u nas zawody, jak np. pielęgniarka, mogą tu liczyć nie tylko na pracę, ale i na awans zawodowy, a więc stabilizację. Ci, którzy przyjeżdżają do fizycznej pracy, często nieznający języka i niemający ochoty się kształcić, chcą po prostu zarobić i wracać, bo piętrzy się przed nimi zbyt wiele barier - podkreśla.
Napływ cudzoziemców będzie się z biegiem lat zwiększał, co spowodują dwa czynniki: starzenie się naszego społeczeństwa oraz to, że coraz mniej osób decyduje się na zdobycie wykształcenia zawodowego - w tym sektorze miejsca pracy będą więc do wzięcia.
Dziś odsetek cudzoziemców na rynku pracy w Polsce (według analizy przeprowadzonej przez OECD) wynosi 0,3 proc., natomiast w krajach Unii Europejskiej - 12 proc.
Dla takich ludzi jak Walery Opolszczyzna to teraz ich ojczyzna. Zostawiają dla niej domy, rodziny, świat, w którym się wychowali. Jadą tutaj, za lepszym życiem. - Mamy półtora raza wyższy wskaźnik mówiący o liczbie pracowników obcokrajowców przypadających na liczbę mieszkańców niż np. Dolnośląskie i trzy razy wyższy niż Śląskie. Bije nas tylko Mazowieckie, gdzie koniunkturę na pracowników spoza granic Polski napędza Warszawa - mówi dr Sabina Kubiciel z Katedry Ekonomii Rozwoju i Polityki Ekonomicznej na Politechnice Opolskiej, która przeprowadziła badania, prowadziła rozmowy z ponad setką pracodawców zatrudniających obcokrajowców oraz z ponad 200 imigrantami.
Przyjeżdżają do pracy z oczywistych względów: liczą na zarobki wyższe niż w ojczyźnie. Dlaczego jednak tak często wybierają Opolskie? - Nasz rynek pracy jest wydrenowany bardziej niż w innych województwach. Zarobkowo emigruje od nas więcej osób niż z innych regionów, a natura nie znosi próżni. Ich miejsce zajmują przybysze ze Wschodu - mówi Kubiciel. - Poza tym Opolanie wiedzą, co znaczy pracować, mieszkać na obczyźnie. Dlatego tych, którzy przyjeżdżają do nas za chlebem, traktują bardzo często tak, jak sami chcieliby być traktowani na emigracji. Opolscy pracodawcy oferują np. zagranicznym pracownikom nieco lepsze warunki mieszkaniowe niż w innych regionach Polski - dodaje.
Często mają oni do dyspozycji eleganckie wręcz mieszkania lub całe domki jednorodzinne, w których mieszkają po dwóch, trzech w pokoju, tam, gdzie akurat jest praca na dużej budowie. Albo firma daje busa, żeby mogli do pracy dojeżdżać na którąś z mniejszych budów.
Z badań wynika jeszcze inny ciekawy wniosek - cudzoziemcy pracujący na Opolszczyźnie jako nauczyciele, kierownicy w firmach z kapitałem zagranicznym, lekarze czy pielęgniarki są bardziej skłonni do osiedlenia się tu na stałe niż robotnicy. Ci drudzy preferują kilkumiesięczne wizyty w naszym regionie, po czym decydują się na wyjazd do domu. Tylko około 17 proc. z nich zadeklarowało chęć pozostania tu na stałe. - Ta tendencja jest zrozumiała - wyjaśnia socjolog dr Danuta Berlińska. - Osoby lepiej wykształcone, wykonujące pożądane u nas zawody, jak np. pielęgniarka, mogą tu liczyć nie tylko na pracę, ale i na awans zawodowy, a więc stabilizację. Ci, którzy przyjeżdżają do fizycznej pracy, często nieznający języka i niemający ochoty się kształcić, chcą po prostu zarobić i wracać, bo piętrzy się przed nimi zbyt wiele barier - podkreśla.
Napływ cudzoziemców będzie się z biegiem lat zwiększał, co spowodują dwa czynniki: starzenie się naszego społeczeństwa oraz to, że coraz mniej osób decyduje się na zdobycie wykształcenia zawodowego - w tym sektorze miejsca pracy będą więc do wzięcia.
Dziś odsetek cudzoziemców na rynku pracy w Polsce (według analizy przeprowadzonej przez OECD) wynosi 0,3 proc., natomiast w krajach Unii Europejskiej - 12 proc.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień





