Talib, odpowiedzialny za śmierć naszego sapera został złapany

apa
22.11.2011 , aktualizacja: 22.11.2011 19:11
A A A Drukuj
Mulla Addul Wakhil był jednym z najbardziej aktywnych rebeliantów. To on stał za koordynowaniem i przeprowadzeniem większości ataków na polskie siły zadaniowe w prowincji Ghazni. Odpowiadał między innymi za przygotowanie zamachu na polski konwój w sierpniu tego roku, w którym zginął sierż. Szymon Sitarczuk.
schwytany talib
schwytany talib
Od miesięcy Mulla Abdul Wakhil znajdował się na liście JPEL (Join Priority Effects List). Dzięki informacjom zdobytym przez oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego, żołnierze Sił Specjalnych zatrzymali go, gdy pojawił się w jednym ze swoich domów w prowincji Ghazni.

Choć do zatrzymania doszło w nocy z piątku na sobotę, dopiero dzisiaj służby prasowe poinformowały o jego złapaniu. Wakhil był poszukiwany od miesięcy. - Gdy polscy żołnierze, którym towarzyszyli policjanci z Oddziału Specjalnego Policji Afgańskiej, wkroczyli do jego domu, spał we własnym łóżku z odbezpieczoną bronią w zasięgu ręki. Nie zdążył jednak jej użyć. Był zupełnie zaskoczony. W domu byli też jego ochroniarz i inny wysoko postawiony w hierarchii rebeliant. Wszyscy zostali zatrzymani - informuje kpt. Jacek Thomas z sekcji prasowo-informacyjnej PKW w Afganistanie. Jak dodaje, to nie pierwszy sukces X zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. W zeszłym tygodniu nasi żołnierze przy współpracy z Amerykanami zatrzymali trzech rebeliantów podejrzewanych o ataki na polskie bazy.

Przypomnijmy, sierżant Sitarczuk był pierwszym żołnierzem z Opolszczyzny, który zginął w Afganistanie. Miał 28 lat, służył w 1 Brzeskiej Brygadzie Saperów. Podczas rutynowego patrolu, 18, sierpnia zabił go ładunek wybuchowy umieszczony przy drodze. Sitarczuk jako jedyny Polak został wyróżniony prestiżowym amerykańskim odznaczeniem "Hero of the Battle"





Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Jesteśmy na Facebooku