Karczma za pieniądze z UE
03.09.2011
, aktualizacja: 01.09.2011 15:44
Firma Elektro-dor z Warszawy postanowiła rozkręcić interes na Opolszczyźnie. Skorzystała przy tym z dotacji unijnej z regionalnego programu operacyjnego województwa opolskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Opolscy rolnicy wezmą z UE pół miliarda (01-12-11, 19:00)
- Tyc znów trafił, a Odra znów zremisowała (10-09-11, 20:40)
- Bida po góralsku, czyli nowa restauracja pod Opolem [WIDEO] (21-08-11, 10:25)
- Unijna dotacja - pewne pieniądze, ale trudne do zdobycia (18-08-11, 22:00)
- Mam swoje wiatraki, produkuję prąd (31-07-11, 11:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Bida na zdjęciach [ZOBACZ KONIECZNIE] (21-08-11, 10:29)
Firma Elektro-dor skorzystała z dotacji w ramach działania Wsparcie usług turystycznych i rekreacyjno-sportowych. Projekt wart ponad 5,6 mln zł otrzymał blisko 2,5 mln zł dotacji. W efekcie powstała karczma Bida we Wrzoskach pod Opolem.
- Pomysł na taki 24-godzinny punkt do obsługi turystów nie jest nowy - mówi Sławomir Sokołowski, właściciel. - Mamy już podobne lokale pod Lublinem i w okolicy Olkusza. Od dawna szukaliśmy nowych lokalizacji, o które nie jest łatwo.
Muszą one być bowiem przy ważnych szlakach drogowych i w bliskiej odległości od dużego miasta. I musi właściciel uzyskać prawo zjazdu publicznego. - Ten ostatni punkt to duży problem. Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie w rozmowach z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad - mówi Sokołowski. Działka we Wrzoskach jest jego zdaniem idealna. - Mamy blisko do Opola, obok jest obwodnica. Supermiejsce, nie jest w Polsce łatwo o takie lokalizacje.
Nie bez znaczenia jednak dla umiejscowienia inwestycji jest fakt, że firma mogła skorzystać z 2,5 mln zł dotacji, o które wystąpiła do Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. - Jesteśmy warszawską firmą i możliwość skorzystania z tych środków unijnych to był także argument za tym, by umiejscowić tę inwestycję właśnie tu. Mam już wieloletnie doświadczenie i mogę powiedzieć, że w innych regionach nie było możliwości, by pozyskać na ten cel tak duże pieniądze - mówi Sokołowski. Jest też pod wrażeniem współpracy zarówno z gminą Dąbrowa, jak i z OCRG. - Urzędnicy gminy pomogli nam w każdej sprawie, która od nich zależała. Zdziwiony byłem także podejściem pracowników OCRG. W innych regionach, jeśli są jakieś opóźnienia w rozliczeniach dotacji, to za bardzo nikt tym się nie przejmuje. Tutaj przez przypadek trafiłem na spotkanie pracowników OCRG z przedsiębiorcami, którzy wzięli dotację. Byli delikatnie mówią ponaglani, by rozliczali się jak najszybciej - opowiada Sokołowski.
Sokołowski, który pochodzi z okolic Lublina, jest pod wrażeniem Opolszczyzny i jej mieszkańców: - To specyficzny region, ale mam o nim bardzo dobre zdanie. Oczywiście pojawiały się kłopoty, ale plusów jest dużo więcej. Nawet okoliczni mieszkańcy przychodzili i pytali, co tu się buduje. Nie mieliśmy z sąsiadami kłopotów i mam nadzieję, że tak zostanie. Staramy się też wczuć w ich sytuację, dlatego np. zainstalowaliśmy superciche wentylatory. Kosztowały dużo więcej niż zwyczajne, ale chodziło nam o to, by w nocy było cicho.
W Bidzie zatrudnienie znalazło 30 osób. W menu oprócz tradycyjnych potraw znajdziemy dania wegetariańskie, przysmaki z rusztu i specjały kuchni włoskiej. Karczma przypomina starą góralską chatę. Gdy wejdziemy do środka, zobaczymy oryginalne drewniane meble, rzeźbione stoły, krzesła i płonący grill.
W karcie dań znajdziemy m.in.: dziczyznę, przepiórki, bażanty, jelenia, kotlet po góralsku z oscypkiem, gołąbki, żeberka z rusztu, warzywa zapiekane, pierogi nadziewane cielęciną, cannelloni czy różnorodne zestawy sałatkowe. Pomyślano także o podróżnych, którzy chcieliby zjeść szybko i ruszać dalej.
- Serwujemy dla nich dania z grilla, nie brakuje różnych wariacji z pierogami, mamy także bogate śniadania - wylicza Sławomir Sokołowski.
- Sami pieczemy chleb, sami przygotowujemy potrawy. Na stolikach u nas nie ma przypraw, bo staramy się tak doprawić potrawy, by klient był zadowolony i nie musiał nic ulepszać - dodaje Dorota Sokołowska, właścicielka.
Za kotlet po góralsku z oscypkiem zapłacimy 16 zł, warzywa zapiekane z ziołami i serem żółtym - 19 zł, dorsza zapiekanego z serem i pieczarkami - 34 zł, a za dużą golonkę z rusztu - 26 zł.
- Pomysł na taki 24-godzinny punkt do obsługi turystów nie jest nowy - mówi Sławomir Sokołowski, właściciel. - Mamy już podobne lokale pod Lublinem i w okolicy Olkusza. Od dawna szukaliśmy nowych lokalizacji, o które nie jest łatwo.
Muszą one być bowiem przy ważnych szlakach drogowych i w bliskiej odległości od dużego miasta. I musi właściciel uzyskać prawo zjazdu publicznego. - Ten ostatni punkt to duży problem. Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie w rozmowach z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad - mówi Sokołowski. Działka we Wrzoskach jest jego zdaniem idealna. - Mamy blisko do Opola, obok jest obwodnica. Supermiejsce, nie jest w Polsce łatwo o takie lokalizacje.
Nie bez znaczenia jednak dla umiejscowienia inwestycji jest fakt, że firma mogła skorzystać z 2,5 mln zł dotacji, o które wystąpiła do Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. - Jesteśmy warszawską firmą i możliwość skorzystania z tych środków unijnych to był także argument za tym, by umiejscowić tę inwestycję właśnie tu. Mam już wieloletnie doświadczenie i mogę powiedzieć, że w innych regionach nie było możliwości, by pozyskać na ten cel tak duże pieniądze - mówi Sokołowski. Jest też pod wrażeniem współpracy zarówno z gminą Dąbrowa, jak i z OCRG. - Urzędnicy gminy pomogli nam w każdej sprawie, która od nich zależała. Zdziwiony byłem także podejściem pracowników OCRG. W innych regionach, jeśli są jakieś opóźnienia w rozliczeniach dotacji, to za bardzo nikt tym się nie przejmuje. Tutaj przez przypadek trafiłem na spotkanie pracowników OCRG z przedsiębiorcami, którzy wzięli dotację. Byli delikatnie mówią ponaglani, by rozliczali się jak najszybciej - opowiada Sokołowski.
Sokołowski, który pochodzi z okolic Lublina, jest pod wrażeniem Opolszczyzny i jej mieszkańców: - To specyficzny region, ale mam o nim bardzo dobre zdanie. Oczywiście pojawiały się kłopoty, ale plusów jest dużo więcej. Nawet okoliczni mieszkańcy przychodzili i pytali, co tu się buduje. Nie mieliśmy z sąsiadami kłopotów i mam nadzieję, że tak zostanie. Staramy się też wczuć w ich sytuację, dlatego np. zainstalowaliśmy superciche wentylatory. Kosztowały dużo więcej niż zwyczajne, ale chodziło nam o to, by w nocy było cicho.
W Bidzie zatrudnienie znalazło 30 osób. W menu oprócz tradycyjnych potraw znajdziemy dania wegetariańskie, przysmaki z rusztu i specjały kuchni włoskiej. Karczma przypomina starą góralską chatę. Gdy wejdziemy do środka, zobaczymy oryginalne drewniane meble, rzeźbione stoły, krzesła i płonący grill.
W karcie dań znajdziemy m.in.: dziczyznę, przepiórki, bażanty, jelenia, kotlet po góralsku z oscypkiem, gołąbki, żeberka z rusztu, warzywa zapiekane, pierogi nadziewane cielęciną, cannelloni czy różnorodne zestawy sałatkowe. Pomyślano także o podróżnych, którzy chcieliby zjeść szybko i ruszać dalej.
- Serwujemy dla nich dania z grilla, nie brakuje różnych wariacji z pierogami, mamy także bogate śniadania - wylicza Sławomir Sokołowski.
- Sami pieczemy chleb, sami przygotowujemy potrawy. Na stolikach u nas nie ma przypraw, bo staramy się tak doprawić potrawy, by klient był zadowolony i nie musiał nic ulepszać - dodaje Dorota Sokołowska, właścicielka.
Za kotlet po góralsku z oscypkiem zapłacimy 16 zł, warzywa zapiekane z ziołami i serem żółtym - 19 zł, dorsza zapiekanego z serem i pieczarkami - 34 zł, a za dużą golonkę z rusztu - 26 zł.
- 26 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




więcej zdjęć
