Zbierają stare komórki dla potrzebujących
02.08.2011
, aktualizacja: 02.08.2011 13:58
Ok. 20 milionów nieużywanych telefonów przechowywanych jest w domach całej Polski. Oddając je można nie tylko zachować się ekologicznie, ale i wspomóc polskich misjonarzy pracujących w różnych regionach świata.
Coraz częściej zmieniamy telefony komórkowe na nowe, bardziej nowoczesne, a stare odkładamy do szuflady. Albo nie wiemy, gdzie moglibyśmy je zutylizować, albo myślimy, że kiedyś jeszcze mogą nam się przydać.
- Wyciągnij stary telefon z szuflady i pomóż najbardziej potrzebującym - namawia Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.
Akcja "stare telefony na rzecz misji" polega na zbiórce aparatów, które odsprzedawane są firmie zajmującej się recyklingiem telefonów komórkowych. - Jeśli aparat nie działa, odzyskiwane są z niego szlachetne kruszce, a reszta jest utylizowana, dzięki czemu wspieramy ekologię. Telefony, które nadają się do użytku, przekazywane są do krajów rozwijających się i rozdawane ludziom jako telefony alarmowe, żeby ułatwić dostęp do pogotowia czy policji. W przypadku nowszych telefonów, po wymianie baterii lub innych podzespołów, wracają z powrotem na rynek - wyjaśnia Igor Homka, wolontariusz fundacji. - Namawiamy do zbiórki telefonów szkoły, uczelnie, zakłady pracy, grupy przyjaciół. W każdej instytucji można ustawić karton, gdzie trafiać będą stare aparaty. Później te kartony wystarczy wysłać nam pocztą. Osoby, które chciałyby przyłączyć się do akcji, mogą skontaktować się z nami drogą mailową: salvatti@salvatti.pl - dodaje.
Akcja w Opolu powoli nabiera tempa. - Zbiórkę w naszej parafii zainicjowała przewodnicząca grupy liturgicznej Dzieci Marii. Specjalny karton, gdzie można wrzucać aparaty, ustawiliśmy w kościele. Ludzie wrzucają po jeden, dwa telefony. Myślę, że podczas niedzielnych mszy uzbieramy najwięcej - mówi ks. Leonard Makiola proboszcz parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Opolu-Grudzicach.
Dochód uzyskany ze sprzedaży aparatów będzie przeznaczony w pierwszej kolejności na wsparcie Wybrzeża Kości Słoniowej w zachodniej Afryce, które niesamowicie ucierpiało w wyniku wieloletniej wojny domowej. - Zginęło ok. tysiąca osób, w tym kobiety i dzieci. Brakuje żywności i wody dla uchodźców, w placówkach misjonarzy gromadzą się tłumy, które szukają schronienia przed przemocą. Rozboje, kradzieże i gwałty są tam codziennością, ludzie bardzo się boją, bo strzały nadal nie ustają - opowiada Igor Homka. Około miliona mieszkańców musiało zmienić swoje miejsce zamieszkania, wielu uciekło do sąsiednich krajów. Naród opanował kryzys w zakresie służby zdrowia, więcej niż połowa przychodni w kraju jest zamknięta, a te które pracują nie mają leków. Choroby wywołane spożyciem brudnej wody, takie jak cholera, wciąż są ogromnym zagrożeniem. Znacznie spadł handel kakao (kraj ten jest producentem 40 proc. całego kakao na świecie), co spowodowało ucieczki farmerów z plantacji i najwyższą cenę za kakao od 30 lat. Z Wybrzeża uciekli również nauczyciele. Szacuje się, że nie ma co trzeciego nauczyciela, a 80 proc. szkół nie ma biurek, ławek i krzeseł, a ponad 70 proc. nawet ubikacji. Edukacja przegrywa z pierwszymi potrzebami, bo rodzice wolą wysłać dziecko do pracy, żeby zarobiło pieniądze na utrzymanie.
- Wyciągnij stary telefon z szuflady i pomóż najbardziej potrzebującym - namawia Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.
Akcja "stare telefony na rzecz misji" polega na zbiórce aparatów, które odsprzedawane są firmie zajmującej się recyklingiem telefonów komórkowych. - Jeśli aparat nie działa, odzyskiwane są z niego szlachetne kruszce, a reszta jest utylizowana, dzięki czemu wspieramy ekologię. Telefony, które nadają się do użytku, przekazywane są do krajów rozwijających się i rozdawane ludziom jako telefony alarmowe, żeby ułatwić dostęp do pogotowia czy policji. W przypadku nowszych telefonów, po wymianie baterii lub innych podzespołów, wracają z powrotem na rynek - wyjaśnia Igor Homka, wolontariusz fundacji. - Namawiamy do zbiórki telefonów szkoły, uczelnie, zakłady pracy, grupy przyjaciół. W każdej instytucji można ustawić karton, gdzie trafiać będą stare aparaty. Później te kartony wystarczy wysłać nam pocztą. Osoby, które chciałyby przyłączyć się do akcji, mogą skontaktować się z nami drogą mailową: salvatti@salvatti.pl - dodaje.
Akcja w Opolu powoli nabiera tempa. - Zbiórkę w naszej parafii zainicjowała przewodnicząca grupy liturgicznej Dzieci Marii. Specjalny karton, gdzie można wrzucać aparaty, ustawiliśmy w kościele. Ludzie wrzucają po jeden, dwa telefony. Myślę, że podczas niedzielnych mszy uzbieramy najwięcej - mówi ks. Leonard Makiola proboszcz parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Opolu-Grudzicach.
Dochód uzyskany ze sprzedaży aparatów będzie przeznaczony w pierwszej kolejności na wsparcie Wybrzeża Kości Słoniowej w zachodniej Afryce, które niesamowicie ucierpiało w wyniku wieloletniej wojny domowej. - Zginęło ok. tysiąca osób, w tym kobiety i dzieci. Brakuje żywności i wody dla uchodźców, w placówkach misjonarzy gromadzą się tłumy, które szukają schronienia przed przemocą. Rozboje, kradzieże i gwałty są tam codziennością, ludzie bardzo się boją, bo strzały nadal nie ustają - opowiada Igor Homka. Około miliona mieszkańców musiało zmienić swoje miejsce zamieszkania, wielu uciekło do sąsiednich krajów. Naród opanował kryzys w zakresie służby zdrowia, więcej niż połowa przychodni w kraju jest zamknięta, a te które pracują nie mają leków. Choroby wywołane spożyciem brudnej wody, takie jak cholera, wciąż są ogromnym zagrożeniem. Znacznie spadł handel kakao (kraj ten jest producentem 40 proc. całego kakao na świecie), co spowodowało ucieczki farmerów z plantacji i najwyższą cenę za kakao od 30 lat. Z Wybrzeża uciekli również nauczyciele. Szacuje się, że nie ma co trzeciego nauczyciela, a 80 proc. szkół nie ma biurek, ławek i krzeseł, a ponad 70 proc. nawet ubikacji. Edukacja przegrywa z pierwszymi potrzebami, bo rodzice wolą wysłać dziecko do pracy, żeby zarobiło pieniądze na utrzymanie.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos





