O generale niszczycielu, który uratował Paryż
08.07.2009
, aktualizacja: 08.07.2009 19:18
Niezwykłe postacie naszego pogranicza. Wywodzący się z Łąki Prudnickiej Dietrich von Choltitz, generał Wehrmachtu, zyskał sobie sławę "niszczyciela miast". Ale to on ocalił Paryż od zagłady
Stojący przy drodze z Prudnika do Pokrzywnej zamek w Łące Prudnickiej od 1830 roku znajdował się w rękach rodziny Sedlnitzky von Choltitz, starej śląskiej szlachty, osiadłej w okolicach Głubczyc i Opawy.
Na przełomie stuleci właścicielami zamku byli bracia Hans i Hermann von Choltitz. Hans był oficerem ułanów. Jego trzecim z kolei synem był Dietrich, urodzony w Łące Prudnickiej 9 listopada 1894 roku. Jako chłopak wstąpił do saskiego korpusu kadetów, a później był paziem na dworze królewskim w Dreźnie. W 1914 roku wstąpił do wojska i został zawodowym oficerem kawalerii. Stopniowo awansował.
Specjalista od spalonej ziemi
W chwili wybuchu II wojny światowej był podpułkownikiem i dowódcą III batalionu 16. Pułku Powietrzno-Desantowego stacjonującego w Oldenburgu w północnych Niemczech. W maju 1940 roku zdobył po ciężkim bombardowaniu Rotterdam, niszcząc centrum miasta i pozostawiając po stronie holenderskiej 718 zabitych i 78 tys. rannych lub bez dachu nad głową.
Na czele 16. Pułku wziął udział w kampanii rosyjskiej 1941/42. W czerwcu 1942 roku zdobył, po niezwykle krwawych walkach, Sewastopol na Krymie. Miasto zostało zniszczone, a spośród 4800 żołnierzy 16. Pułku doliczono się zaledwie 347 zdolnych do noszenia broni.
Choltitz, ranny w rękę, awansował do stopnia generała-majora i został dowódcą korpusu pancernego.
Podczas odwrotu armii niemieckiej zwykle osłaniał tyły, pozostawiając za sobą spaloną ziemię. W krótkim czasie zyskał sobie sławę "niszczyciela miast" i bezwzględnie lojalnego wykonawcy otrzymanych rozkazów. W lutym 1944 roku otrzymał awans na stopień generała-porucznika.
W czerwcu, po lądowaniu aliantów we Francji, został przerzucony do Bretanii, gdzie bezskutecznie próbował powstrzymać napór wojsk inwazyjnych.
Oddać tylko ruiny Paryża
Na początku sierpnia wezwano go do kwatery Hitlera pod Kętrzynem. 7 sierpnia otrzymał nominację na komendanta Paryża i zadanie obrony go za wszelką cenę, bez względu na straty i zniszczenia. Rozkaz Kwatery Głównej Hitlera mówił: "Obrona przyczółka paryskiego ma zasadnicze znaczenie w płaszczyźnie wojskowej i politycznej. W samym mieście należy energicznie zareagować na pierwsze oznaki powstania, stosując środki takie jak wyburzenie całych kwartałów domów, publiczne egzekucje przywódców. Należy przygotować do zniszczenia mosty na Sekwanie. Paryż nie może wpaść w ręce wroga; wróg może zdobyć jedynie ruiny Paryża".
Pobyt w Kętrzynie i rozmowa z Hitlerem były dla Choltitza wstrząsem i podważyły jego poczucie lojalności. "Nabrałem pewności, że jest szaleńcem" - wspominał potem. Postanowił sabotować otrzymane rozkazy i uratować miasto od zniszczenia.
Tymczasem napięcie rosło, a wydarzenia biegły coraz szybciej. Paryż był jak beczka prochu i każdy nierozważny ruch mógł doprowadzić do katastrofy.
Po pierwsze, do miasta zbliżały się wojska alianckie; do walki z nimi szykował się garnizon paryski.
Po drugie, zakonspirowana Francuska Partia Komunistyczna dążyła do wywołania powstania tuż przed wkroczeniem aliantów i przechwycenia władzy w stolicy. Mogłoby to mieć niezwykle poważne konsekwencje dla sytuacji politycznej w powojennej Francji.
Po trzecie, stojący na czele Wolnych Francuzów generał de Gaulle, pragnąc wzmocnić swoją pozycję, zmierzał do tego, aby Paryż został wyzwolony przez podporządkowane jemu oddziały. Wydarzenia rozwijały się zgodnie ze swoją wewnętrzną dynamiką, a ich uczestnicy mieli ograniczony wpływ na ostateczne skutki swoich działań.
Ostracyzm w Niemczech
Gra, którą Choltitz rozpoczął, była nadzwyczaj niebezpieczna, a jej wynik wysoce niepewny. Nie należy zapominać o ogromnym osobistym ryzyku, jakie podjął, narażając się na zarzut zdrady. Stawką było nie tylko jego życie i dobre imię, ale także życie najbliższych. Prawo hitlerowskie traktowało bowiem dzieci i żony oficerów jako zakładników odpowiedzialnych za postępowanie ojców i mężów.
W oczekiwaniu na nadciągające wojska alianckie Choltitz nawiązał kontakt z francuskim ruchem oporu i uzgodnił zawieszenie broni. Jednak funkcjonowało ono słabo, w mieście stale dochodziło do sporadycznych potyczek, które w każdej chwili mogły przekształcić się w bitwę. Tymczasem Kwatera Główna Hitlera coraz natarczywiej domagała się od Choltitza wykonania rozkazu zniszczenia miasta.
W tej sytuacji Choltitz zwrócił się do konsula szwedzkiego Nordlinga z propozycją niezwykłej misji - miał udać się na spotkanie wojsk alianckich i skłonić dowództwo, aby przyspieszyło zajęcie miasta. Tak się stało - alianci wkroczyli do Paryża 15 dni wcześniej niż planowali. 25 sierpnia 1944 roku na terenie dworca kolejowego Montparnasse generałowie Dietrich von Choltitz, dowódca Gross Paris, oraz Philippe Leclerc, dowódca 2. Dywizji Pancernej Wolnych Francuzów, podpisali akt kapitulacji wojsk niemieckich. Paryż został wyzwolony praktycznie bez zniszczeń i strat. Upamiętnia to wydarzenie tablica pamiątkowa w miejscu, gdzie znajdował się dworzec Montparnasse.
Reakcja dowództwa niemieckiego była natychmiastowa i jednoznaczna. W raporcie naczelny dowódca frontu zachodniego napisał do Hitlera 28 sierpnia 1944 roku: "Poprosiłem przewodniczącego Trybunału Rzeszy o wdrożenie śledztwa w sprawie o niesubordynację przeciw generałowi piechoty von Choltitzowi i wspólnikom. Generał von Choltitz nie spełnił tego, czego od niego oczekiwano, powierzając mu obronę Paryża...".
Choltitz jednak dostał się do niewoli alianckiej. W 1947 roku wrócił do Niemiec i zamieszkał w Baden-Baden, gdzie zmarł 4 listopada 1966 roku. Spotykał się z przejawami ostracyzmu ze strony byłych kolegów, którzy nie akceptowali jego decyzji o poddaniu Paryża. Niewykonanie rozkazu nie mieściło się bowiem w tradycyjnie pojmowanym kodeksie postępowania oficera niemieckiego. Broniąc swego stanowiska, Choltitz wydał w 1951 roku książkę "Czy Paryż płonie?", której zbeletryzowaną wersję opracowali w 1964 roku Larry Collins i Dominique Lapierre. Na jej podstawie nakręcono film pod tym samym tytułem. Polskie wydanie książki ukazało się w 1991 roku.
Z czasem nastawienie w Niemczech wobec generała uległo zmianie, a odwaga i samodzielność myślenia człowieka, który nie zawahał się przed podjęciem działań paraliżujących wykonanie zbrodniczego rozkazu, znalazły powszechniejsze uznanie.
Na przełomie stuleci właścicielami zamku byli bracia Hans i Hermann von Choltitz. Hans był oficerem ułanów. Jego trzecim z kolei synem był Dietrich, urodzony w Łące Prudnickiej 9 listopada 1894 roku. Jako chłopak wstąpił do saskiego korpusu kadetów, a później był paziem na dworze królewskim w Dreźnie. W 1914 roku wstąpił do wojska i został zawodowym oficerem kawalerii. Stopniowo awansował.
Specjalista od spalonej ziemi
W chwili wybuchu II wojny światowej był podpułkownikiem i dowódcą III batalionu 16. Pułku Powietrzno-Desantowego stacjonującego w Oldenburgu w północnych Niemczech. W maju 1940 roku zdobył po ciężkim bombardowaniu Rotterdam, niszcząc centrum miasta i pozostawiając po stronie holenderskiej 718 zabitych i 78 tys. rannych lub bez dachu nad głową.
Na czele 16. Pułku wziął udział w kampanii rosyjskiej 1941/42. W czerwcu 1942 roku zdobył, po niezwykle krwawych walkach, Sewastopol na Krymie. Miasto zostało zniszczone, a spośród 4800 żołnierzy 16. Pułku doliczono się zaledwie 347 zdolnych do noszenia broni.
Choltitz, ranny w rękę, awansował do stopnia generała-majora i został dowódcą korpusu pancernego.
Podczas odwrotu armii niemieckiej zwykle osłaniał tyły, pozostawiając za sobą spaloną ziemię. W krótkim czasie zyskał sobie sławę "niszczyciela miast" i bezwzględnie lojalnego wykonawcy otrzymanych rozkazów. W lutym 1944 roku otrzymał awans na stopień generała-porucznika.
W czerwcu, po lądowaniu aliantów we Francji, został przerzucony do Bretanii, gdzie bezskutecznie próbował powstrzymać napór wojsk inwazyjnych.
Oddać tylko ruiny Paryża
Na początku sierpnia wezwano go do kwatery Hitlera pod Kętrzynem. 7 sierpnia otrzymał nominację na komendanta Paryża i zadanie obrony go za wszelką cenę, bez względu na straty i zniszczenia. Rozkaz Kwatery Głównej Hitlera mówił: "Obrona przyczółka paryskiego ma zasadnicze znaczenie w płaszczyźnie wojskowej i politycznej. W samym mieście należy energicznie zareagować na pierwsze oznaki powstania, stosując środki takie jak wyburzenie całych kwartałów domów, publiczne egzekucje przywódców. Należy przygotować do zniszczenia mosty na Sekwanie. Paryż nie może wpaść w ręce wroga; wróg może zdobyć jedynie ruiny Paryża".
Pobyt w Kętrzynie i rozmowa z Hitlerem były dla Choltitza wstrząsem i podważyły jego poczucie lojalności. "Nabrałem pewności, że jest szaleńcem" - wspominał potem. Postanowił sabotować otrzymane rozkazy i uratować miasto od zniszczenia.
Tymczasem napięcie rosło, a wydarzenia biegły coraz szybciej. Paryż był jak beczka prochu i każdy nierozważny ruch mógł doprowadzić do katastrofy.
Po pierwsze, do miasta zbliżały się wojska alianckie; do walki z nimi szykował się garnizon paryski.
Po drugie, zakonspirowana Francuska Partia Komunistyczna dążyła do wywołania powstania tuż przed wkroczeniem aliantów i przechwycenia władzy w stolicy. Mogłoby to mieć niezwykle poważne konsekwencje dla sytuacji politycznej w powojennej Francji.
Po trzecie, stojący na czele Wolnych Francuzów generał de Gaulle, pragnąc wzmocnić swoją pozycję, zmierzał do tego, aby Paryż został wyzwolony przez podporządkowane jemu oddziały. Wydarzenia rozwijały się zgodnie ze swoją wewnętrzną dynamiką, a ich uczestnicy mieli ograniczony wpływ na ostateczne skutki swoich działań.
Ostracyzm w Niemczech
Gra, którą Choltitz rozpoczął, była nadzwyczaj niebezpieczna, a jej wynik wysoce niepewny. Nie należy zapominać o ogromnym osobistym ryzyku, jakie podjął, narażając się na zarzut zdrady. Stawką było nie tylko jego życie i dobre imię, ale także życie najbliższych. Prawo hitlerowskie traktowało bowiem dzieci i żony oficerów jako zakładników odpowiedzialnych za postępowanie ojców i mężów.
W oczekiwaniu na nadciągające wojska alianckie Choltitz nawiązał kontakt z francuskim ruchem oporu i uzgodnił zawieszenie broni. Jednak funkcjonowało ono słabo, w mieście stale dochodziło do sporadycznych potyczek, które w każdej chwili mogły przekształcić się w bitwę. Tymczasem Kwatera Główna Hitlera coraz natarczywiej domagała się od Choltitza wykonania rozkazu zniszczenia miasta.
W tej sytuacji Choltitz zwrócił się do konsula szwedzkiego Nordlinga z propozycją niezwykłej misji - miał udać się na spotkanie wojsk alianckich i skłonić dowództwo, aby przyspieszyło zajęcie miasta. Tak się stało - alianci wkroczyli do Paryża 15 dni wcześniej niż planowali. 25 sierpnia 1944 roku na terenie dworca kolejowego Montparnasse generałowie Dietrich von Choltitz, dowódca Gross Paris, oraz Philippe Leclerc, dowódca 2. Dywizji Pancernej Wolnych Francuzów, podpisali akt kapitulacji wojsk niemieckich. Paryż został wyzwolony praktycznie bez zniszczeń i strat. Upamiętnia to wydarzenie tablica pamiątkowa w miejscu, gdzie znajdował się dworzec Montparnasse.
Reakcja dowództwa niemieckiego była natychmiastowa i jednoznaczna. W raporcie naczelny dowódca frontu zachodniego napisał do Hitlera 28 sierpnia 1944 roku: "Poprosiłem przewodniczącego Trybunału Rzeszy o wdrożenie śledztwa w sprawie o niesubordynację przeciw generałowi piechoty von Choltitzowi i wspólnikom. Generał von Choltitz nie spełnił tego, czego od niego oczekiwano, powierzając mu obronę Paryża...".
Choltitz jednak dostał się do niewoli alianckiej. W 1947 roku wrócił do Niemiec i zamieszkał w Baden-Baden, gdzie zmarł 4 listopada 1966 roku. Spotykał się z przejawami ostracyzmu ze strony byłych kolegów, którzy nie akceptowali jego decyzji o poddaniu Paryża. Niewykonanie rozkazu nie mieściło się bowiem w tradycyjnie pojmowanym kodeksie postępowania oficera niemieckiego. Broniąc swego stanowiska, Choltitz wydał w 1951 roku książkę "Czy Paryż płonie?", której zbeletryzowaną wersję opracowali w 1964 roku Larry Collins i Dominique Lapierre. Na jej podstawie nakręcono film pod tym samym tytułem. Polskie wydanie książki ukazało się w 1991 roku.
Z czasem nastawienie w Niemczech wobec generała uległo zmianie, a odwaga i samodzielność myślenia człowieka, który nie zawahał się przed podjęciem działań paraliżujących wykonanie zbrodniczego rozkazu, znalazły powszechniejsze uznanie.
- 30 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów



