Hotel Niemiecki - ozdoba ul. Krakowskiej
28.07.2010
, aktualizacja: 28.07.2010 11:29
Był jednym z pięciu hoteli pobudowanych jeszcze przed końcem XIX wieku w rejonie ulicy Krakowskiej. Jego lokalizacja blisko dworca i charakterystyczna architektura z baniastą wieżyczką narożną musiała zwracać uwagę wychodzących z dworca przyjezdnych.
Był ten hotel domem narożnym dzisiejszych ulic Krakowskiej i Powolnego (wtedy ulicy Deichstrasse) na miejscu dzisiejszego budynku mieszkalnego ze sklepem Renifer. Wcześniej stała tu karczma - zajazd obsługujący trakt bytomski, tzw. karczma Bramy Bytomskiej (Krakowskiej), a przy niej były stajnie z wozownią i kuźnia.
Przy karczmie gościniec krakowski przecinał w poprzek rów odwadniający, który wzdłuż dzisiejszej ulicy Powolnego odprowadzał wodę z pól do Młynówki, w ulicy Krakowskiej był więc nad rowem mostek. Najprawdopodobniej z zasypaniem i zabudowaniem tego rowu wodnego miała związek nazwa ulicy Groble (Deichstrasse).
Zaraz za karczmą znajdował się przy ulicy Krakowskiej folwark zakonu Franciszkanów, za nim były już tylko pola i ogrody. Tu też, za folwarkiem, drogę zamykał szlaban umożliwiający kontrolę zbliżających się do miasta podróżnych. Aż do połowy XIX wieku, do czasu zbudowania kolei żelaznej, tu się kończyło miasto.
Hotel Niemiecki Dom był budynkiem czterokondygnacyjnym, w stylistyce eklektycznej ostatnich lat XIX wieku: bogato zdobione elewacje w liczne podziały poziome i pionowe, gzymsy i pilastry, obramowania otworów, boniowania, zworniki i konsole wypełniały bez reszty płaszczyzny ścian, nie pozostawiając wolnych przestrzeni, do tego balkony z żelaznymi balustradami, w oknach markizy, w dachach lukarny i barokowate szczytnice, no i wreszcie równie bogato zdobiony narożny wykusz zwieńczony ośmioboczną wieżyczką z baniastym hełmem.
Już przed wojną, w latach trzydziestych XX wieku, w trakcie modernizacji budynku zlikwidowano wieżyczkę, balkony i szczytnice, częściowo ogołocono elewacje ze zdobień pilastrowych. Dom pozbawiony tych ozdób wiele stracił ze swego fin de siecle'owego wdzięku. No cóż, modernizm nie darzył szacunkiem spuścizny eklektycznej i secesyjnej, którą traktowano wtedy jako pozbawioną autentycznych wartości architektonicznych.
Budynek hotelu nie przetrwał ostatniej wojny, wypalony - legł w gruzach.
Na jego miejscu stanął w 1960 roku nowy budynek mieszkalno-usługowy według projektu architekta Jakuba Schroetera z opolskiego Miastoprojektu. W podnoszącej się z ruin, zniszczonej wojną ulicy Krakowskiej, budynek jawił się jako wyraz nowych czasów: mieszkania z loggiami ku słońcu i zieleni, naroże domu podkreślone ryzalitem z podcieniem i balkonami, powściągliwa, ale wyrazista kolorystyka, oszczędny detal.
I wtedy dom nie mógł się nie podobać. "Budowla jest bardzo nowoczesna, jasna i wielkomiejska (jak w Caracas)" - pisała w 1960 roku "Trybuna Opolska". Dzisiaj zszarzały i pozbawiony interesującej kolorystyki zatracił swoje zewnętrzne walory.
*Autor jest architektem, znawcą historii, miłośnikiem Opola.
Przy karczmie gościniec krakowski przecinał w poprzek rów odwadniający, który wzdłuż dzisiejszej ulicy Powolnego odprowadzał wodę z pól do Młynówki, w ulicy Krakowskiej był więc nad rowem mostek. Najprawdopodobniej z zasypaniem i zabudowaniem tego rowu wodnego miała związek nazwa ulicy Groble (Deichstrasse).
Zaraz za karczmą znajdował się przy ulicy Krakowskiej folwark zakonu Franciszkanów, za nim były już tylko pola i ogrody. Tu też, za folwarkiem, drogę zamykał szlaban umożliwiający kontrolę zbliżających się do miasta podróżnych. Aż do połowy XIX wieku, do czasu zbudowania kolei żelaznej, tu się kończyło miasto.
Hotel Niemiecki Dom był budynkiem czterokondygnacyjnym, w stylistyce eklektycznej ostatnich lat XIX wieku: bogato zdobione elewacje w liczne podziały poziome i pionowe, gzymsy i pilastry, obramowania otworów, boniowania, zworniki i konsole wypełniały bez reszty płaszczyzny ścian, nie pozostawiając wolnych przestrzeni, do tego balkony z żelaznymi balustradami, w oknach markizy, w dachach lukarny i barokowate szczytnice, no i wreszcie równie bogato zdobiony narożny wykusz zwieńczony ośmioboczną wieżyczką z baniastym hełmem.
Już przed wojną, w latach trzydziestych XX wieku, w trakcie modernizacji budynku zlikwidowano wieżyczkę, balkony i szczytnice, częściowo ogołocono elewacje ze zdobień pilastrowych. Dom pozbawiony tych ozdób wiele stracił ze swego fin de siecle'owego wdzięku. No cóż, modernizm nie darzył szacunkiem spuścizny eklektycznej i secesyjnej, którą traktowano wtedy jako pozbawioną autentycznych wartości architektonicznych.
Budynek hotelu nie przetrwał ostatniej wojny, wypalony - legł w gruzach.
Na jego miejscu stanął w 1960 roku nowy budynek mieszkalno-usługowy według projektu architekta Jakuba Schroetera z opolskiego Miastoprojektu. W podnoszącej się z ruin, zniszczonej wojną ulicy Krakowskiej, budynek jawił się jako wyraz nowych czasów: mieszkania z loggiami ku słońcu i zieleni, naroże domu podkreślone ryzalitem z podcieniem i balkonami, powściągliwa, ale wyrazista kolorystyka, oszczędny detal.
I wtedy dom nie mógł się nie podobać. "Budowla jest bardzo nowoczesna, jasna i wielkomiejska (jak w Caracas)" - pisała w 1960 roku "Trybuna Opolska". Dzisiaj zszarzały i pozbawiony interesującej kolorystyki zatracił swoje zewnętrzne walory.
*Autor jest architektem, znawcą historii, miłośnikiem Opola.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć