Zagumny wraca na rewanż z Turkami
08.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 20:33
Z Pawłem Zagumnym i Patrykiem Czarnowskim polecieli do Turcji siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle na rewanżowy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Ale przeciwko Arkasowi Izmir najprawdopodobniej zagra tylko ten pierwszy
ZOBACZ TAKŻE
- Siatkówka: Spotkanie drużyn z problemami (11-02-12, 15:00)
- Drużyna pozbawiona kłów (10-02-12, 07:45)
- Final Four Ligi Mistrzów nie dla Zaksy (08-02-12, 18:30)
- Muszyna już odpadła, sześć pozostałych klubów walczy dalej (08-02-12, 17:30)
- W siatkówce bałagan jak w PZPN-ie [komentarz] (08-02-12, 13:47)
- Porażka na początek roku [WIDEO] (07-02-12, 20:06)
- Takich zawodów u nas jeszcze nie było [WIDEO] (07-02-12, 15:00)
- W środę poznamy decyzję w sprawie meczu Resovia - Zaksa (06-02-12, 14:00)
- Dlaczego Zaksa nie mogła wygrać z Turkami? (02-02-12, 22:00)
- Komentarze po meczu Zaksa - Arkas [wypowiedzi] (01-02-12, 21:00)
- Zaksa przegrała z Arkasem 1:3 (01-02-12, 18:00)
Przypomnijmy, iż Zagumny nie wystąpił w spotkaniu rozegranym w hali Azoty tydzień temu, albowiem tuż przed nim, podczas rozgrzewki, naciągnął mięsień strzałkowy. Uraz wykluczył go także z sobotniego ligowego meczu w Rzeszowie. Teraz już wszystko jest dobrze i powinien pomóc na parkiecie swoim kolegom.
Inaczej wygląda sytuacja z Czarnowskim. Co prawda z trójki kontuzjowanych środkowych jest on najbliżej powrotu do gry, ale to wcale nie oznacza, iż wyjdzie dziś na parkiet. Do Izmiru poleciał tak naprawdę po to, by klub nie płacił kary za brak 12 zawodników w kadrze. - Przecież on przez prawie dwa miesiące nie grał i najpierw musi zacząć normalnie trenować, a nie od razu wchodzić w mecz. To wszystko wymaga czasu - wyjaśnia fizjoterapeuta Zaksy Paweł Brandt.
Z konieczności po raz kolejny zastąpi go nominalnie atakujący Dominik Witczak, który pełnił już taką rolę w trzech ostatnich grach Zaksy i spisywał się przyzwoicie.
W pierwszym spotkaniu przeciwko Arkasowi kędzierzynianie ulegli 1:3 i jeśli myślą o awansie do półfinału LM, to nie dość, że muszą zwyciężyć w meczu na parkiecie rywali (niezależnie w jakim stosunku), to potem jeszcze wygrać tzw. "złotego seta".
To może być jednak bardzo trudne do zrealizowania, albowiem pucharowe starcia w Turcji owiane są złą sławą. W dużej części przez fanatycznych kibiców, a przede wszystkim przez sędziów, którzy często ulegają presji widowni.
- W tym pojedynku naprawdę mogą dziać się cuda - przestrzegał po pierwszym spotkaniu nasz rozgrywający Grzegorz Pilarz. - Gdy graliśmy w Izmirze dwa lata temu [ćwierćfinał Pucharu CEV - przyp. red.], to w meczu, który trwał pięć setów, sędziowie zabrali nam chyba z 15 punktów. Jeśli tylko nie dopuścimy do gry na przewagi, to wtedy może uda się wygrać - oceniał zmiennik Zagumnego.
Co warte przypomnienia, po meczu, o którym wspomniał Pilarz, Zaksa potrafiła się podnieść i w rewanżu wyeliminować Turków.
Gracze i sztab szkoleniowy Zaksy do Izmiru wyruszyli we wtorek rano, a tego samego dnia wieczorem przeprowadzili trening w hali, gdzie w środę o godz. 18.30 rozpoczną walkę o awans do półfinału. Bezpośrednią transmisję ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport.
Inaczej wygląda sytuacja z Czarnowskim. Co prawda z trójki kontuzjowanych środkowych jest on najbliżej powrotu do gry, ale to wcale nie oznacza, iż wyjdzie dziś na parkiet. Do Izmiru poleciał tak naprawdę po to, by klub nie płacił kary za brak 12 zawodników w kadrze. - Przecież on przez prawie dwa miesiące nie grał i najpierw musi zacząć normalnie trenować, a nie od razu wchodzić w mecz. To wszystko wymaga czasu - wyjaśnia fizjoterapeuta Zaksy Paweł Brandt.
Z konieczności po raz kolejny zastąpi go nominalnie atakujący Dominik Witczak, który pełnił już taką rolę w trzech ostatnich grach Zaksy i spisywał się przyzwoicie.
W pierwszym spotkaniu przeciwko Arkasowi kędzierzynianie ulegli 1:3 i jeśli myślą o awansie do półfinału LM, to nie dość, że muszą zwyciężyć w meczu na parkiecie rywali (niezależnie w jakim stosunku), to potem jeszcze wygrać tzw. "złotego seta".
To może być jednak bardzo trudne do zrealizowania, albowiem pucharowe starcia w Turcji owiane są złą sławą. W dużej części przez fanatycznych kibiców, a przede wszystkim przez sędziów, którzy często ulegają presji widowni.
- W tym pojedynku naprawdę mogą dziać się cuda - przestrzegał po pierwszym spotkaniu nasz rozgrywający Grzegorz Pilarz. - Gdy graliśmy w Izmirze dwa lata temu [ćwierćfinał Pucharu CEV - przyp. red.], to w meczu, który trwał pięć setów, sędziowie zabrali nam chyba z 15 punktów. Jeśli tylko nie dopuścimy do gry na przewagi, to wtedy może uda się wygrać - oceniał zmiennik Zagumnego.
Co warte przypomnienia, po meczu, o którym wspomniał Pilarz, Zaksa potrafiła się podnieść i w rewanżu wyeliminować Turków.
Gracze i sztab szkoleniowy Zaksy do Izmiru wyruszyli we wtorek rano, a tego samego dnia wieczorem przeprowadzili trening w hali, gdzie w środę o godz. 18.30 rozpoczną walkę o awans do półfinału. Bezpośrednią transmisję ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





