Sprawy awansu nie stawiamy na ostrzu noża

Jacek Konopacki
06.02.2012 , aktualizacja: 05.02.2012 19:57
A A A Drukuj
- Bardzo chcemy i jesteśmy gotowi na ekstraklasę, ale jak się nie uda, to świat się nie zawali. Presja wyniku oczywiście jest, ale nie na tyle wysoka, aby przeszkadzała zawodnikom, a wręcz przeciwnie - powinna ich mobilizować - mówi szkoleniowiec Gwardii Opole Marek Jagielski.
Marek Jagielski
Fot. Rafał Mielnik / AG
Marek Jagielski
W dwóch pierwszych meczach w tym roku gwardziści zgodnie z planem pokonali niżej notowane AZS Biała Podlaska i ŚKPR Świdnica, choć w obu przypadkach martwić mogą przestoje, zwłaszcza w pierwszych połowach. Obawy są tym większe, że przed Gwardią dwa pojedynki, które mogą zadecydować o jej awansie.



Mówi Marek Jagielski:

Jacek Konopacki: Znów słabiej zagraliście w pierwszej części. Z czego to wynika?

Marek Jagielski: Mamy niestety przestoje w grze. Początek meczu był pod nasze dyktando, prowadziliśmy już 9:4, ale po chwili zrobiło się 9:8. Na szczęście wszystko było pod kontrolą, na Świdnicę to starczyło, ale niekoniecznie musi na lepszych przeciwników. Nad tym musimy pracować. W drugiej połowie zupełnie już kontrolowaliśmy sytuację i wprowadziłem zawodników, którzy dotychczas grali mniej. Wynik mógł być wyższy, ale nie o to chodzi, wolałem, aby wszyscy się ograli.

Z czego wynikają te przestoje?

- Zastanawiamy się nad tym i tak naprawdę co mecz jest inna analiza i inny wniosek. Trochę to rozbieżne, trudno dojść do jednego konstruktywnego wniosku i tak naprawdę nie wiemy dlaczego. Cały czas szukamy przyczyn.

Jedną z nich jest na pewno brak koncentracji, kiedy osiągamy przewagę, oddajemy wówczas rzuty z nieprzygotowanych pozycji, robimy błędy, chyba zbyt lekko do tego podchodzimy. Przeciwnik jest czujny i od razu takie słabości wykorzystuje. Na szczęście mecz był pod kontrolą i nie straciliśmy punktów.

Za tydzień i dwa będzie trudniej.

- Rzeczywiście. Zwłaszcza za dwa, choć w najbliższym meczu z Piekarami Śl., które mimo osłabień są zawsze niewygodne, poprzeczka na pewno będzie zawieszona wyżej niż dotychczas. Później czeka nas Piotrków i to będzie jedno z tych spotkań, później z Przemyślem i z Końskiem, które zadecydują. Mówię do zawodników: rozstrzygnijmy awans pomiędzy bezpośrednimi zainteresowanymi, ale aby tak się stało, nie możemy gubić punktów z pozostałymi.

Jesteście wiceliderem, do końca sezonu coraz bliżej, jak zawodnicy znoszą presję?

- To pierwszy rok, kiedy mówimy o awansie trochę głośniej, ale nie stawiamy sprawy na ostrzu noża. Presja wyniku jest, bo musi być, ale nie jakaś olbrzymia. Nie na tyle wysoka, aby przeszkadzała zawodnikom, a wręcz przeciwnie - powinna ich mobilizować. Jeśli się nie uda, świat się nie zawali, ale bardzo chcemy, bo do tego dojrzeliśmy, a sytuacja klubu jest coraz lepsza.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów