Sprawy awansu nie stawiamy na ostrzu noża
06.02.2012
, aktualizacja: 05.02.2012 19:57
- Bardzo chcemy i jesteśmy gotowi na ekstraklasę, ale jak się nie uda, to świat się nie zawali. Presja wyniku oczywiście jest, ale nie na tyle wysoka, aby przeszkadzała zawodnikom, a wręcz przeciwnie - powinna ich mobilizować - mówi szkoleniowiec Gwardii Opole Marek Jagielski.
ZOBACZ TAKŻE
- To może być mecz sezonu (17-02-12, 08:52)
- Szczypiorniści z Grodkowa zwycięscy (13-02-12, 19:00)
- Gwardziści prawie w komplecie [WIDEO] (10-02-12, 16:00)
- Ostatni opolski żużlowiec wrócił do Kolejarza [WIDEO] (09-02-12, 14:00)
- Młode ekipy z Opolszczyzny już poodpadały (07-02-12, 13:00)
- Wicelider męczył się z przedostatnią drużyną (07-02-12, 10:00)
- Sędziowie siatkarscy mają kłopoty z liczeniem [wideo] (05-02-12, 18:59)
- Opolscy olimpiczycy: Wołodyjowski ze Startu Opole (05-02-12, 13:00)
- Zwycięstwo Gwardii, porażka ASPR-u (04-02-12, 23:28)
- Wygrać dla siebie i dla Gwardii (03-02-12, 22:00)
- Wicelider gra w Świdnicy [wideo] (03-02-12, 19:00)
W dwóch pierwszych meczach w tym roku gwardziści zgodnie z planem pokonali niżej notowane AZS Biała Podlaska i ŚKPR Świdnica, choć w obu przypadkach martwić mogą przestoje, zwłaszcza w pierwszych połowach. Obawy są tym większe, że przed Gwardią dwa pojedynki, które mogą zadecydować o jej awansie.
Mówi Marek Jagielski:
Jacek Konopacki: Znów słabiej zagraliście w pierwszej części. Z czego to wynika?
Marek Jagielski: Mamy niestety przestoje w grze. Początek meczu był pod nasze dyktando, prowadziliśmy już 9:4, ale po chwili zrobiło się 9:8. Na szczęście wszystko było pod kontrolą, na Świdnicę to starczyło, ale niekoniecznie musi na lepszych przeciwników. Nad tym musimy pracować. W drugiej połowie zupełnie już kontrolowaliśmy sytuację i wprowadziłem zawodników, którzy dotychczas grali mniej. Wynik mógł być wyższy, ale nie o to chodzi, wolałem, aby wszyscy się ograli.
Z czego wynikają te przestoje?
- Zastanawiamy się nad tym i tak naprawdę co mecz jest inna analiza i inny wniosek. Trochę to rozbieżne, trudno dojść do jednego konstruktywnego wniosku i tak naprawdę nie wiemy dlaczego. Cały czas szukamy przyczyn.
Jedną z nich jest na pewno brak koncentracji, kiedy osiągamy przewagę, oddajemy wówczas rzuty z nieprzygotowanych pozycji, robimy błędy, chyba zbyt lekko do tego podchodzimy. Przeciwnik jest czujny i od razu takie słabości wykorzystuje. Na szczęście mecz był pod kontrolą i nie straciliśmy punktów.
Za tydzień i dwa będzie trudniej.
- Rzeczywiście. Zwłaszcza za dwa, choć w najbliższym meczu z Piekarami Śl., które mimo osłabień są zawsze niewygodne, poprzeczka na pewno będzie zawieszona wyżej niż dotychczas. Później czeka nas Piotrków i to będzie jedno z tych spotkań, później z Przemyślem i z Końskiem, które zadecydują. Mówię do zawodników: rozstrzygnijmy awans pomiędzy bezpośrednimi zainteresowanymi, ale aby tak się stało, nie możemy gubić punktów z pozostałymi.
Jesteście wiceliderem, do końca sezonu coraz bliżej, jak zawodnicy znoszą presję?
- To pierwszy rok, kiedy mówimy o awansie trochę głośniej, ale nie stawiamy sprawy na ostrzu noża. Presja wyniku jest, bo musi być, ale nie jakaś olbrzymia. Nie na tyle wysoka, aby przeszkadzała zawodnikom, a wręcz przeciwnie - powinna ich mobilizować. Jeśli się nie uda, świat się nie zawali, ale bardzo chcemy, bo do tego dojrzeliśmy, a sytuacja klubu jest coraz lepsza.
Mówi Marek Jagielski:
Jacek Konopacki: Znów słabiej zagraliście w pierwszej części. Z czego to wynika?
Marek Jagielski: Mamy niestety przestoje w grze. Początek meczu był pod nasze dyktando, prowadziliśmy już 9:4, ale po chwili zrobiło się 9:8. Na szczęście wszystko było pod kontrolą, na Świdnicę to starczyło, ale niekoniecznie musi na lepszych przeciwników. Nad tym musimy pracować. W drugiej połowie zupełnie już kontrolowaliśmy sytuację i wprowadziłem zawodników, którzy dotychczas grali mniej. Wynik mógł być wyższy, ale nie o to chodzi, wolałem, aby wszyscy się ograli.
Z czego wynikają te przestoje?
- Zastanawiamy się nad tym i tak naprawdę co mecz jest inna analiza i inny wniosek. Trochę to rozbieżne, trudno dojść do jednego konstruktywnego wniosku i tak naprawdę nie wiemy dlaczego. Cały czas szukamy przyczyn.
Jedną z nich jest na pewno brak koncentracji, kiedy osiągamy przewagę, oddajemy wówczas rzuty z nieprzygotowanych pozycji, robimy błędy, chyba zbyt lekko do tego podchodzimy. Przeciwnik jest czujny i od razu takie słabości wykorzystuje. Na szczęście mecz był pod kontrolą i nie straciliśmy punktów.
Za tydzień i dwa będzie trudniej.
- Rzeczywiście. Zwłaszcza za dwa, choć w najbliższym meczu z Piekarami Śl., które mimo osłabień są zawsze niewygodne, poprzeczka na pewno będzie zawieszona wyżej niż dotychczas. Później czeka nas Piotrków i to będzie jedno z tych spotkań, później z Przemyślem i z Końskiem, które zadecydują. Mówię do zawodników: rozstrzygnijmy awans pomiędzy bezpośrednimi zainteresowanymi, ale aby tak się stało, nie możemy gubić punktów z pozostałymi.
Jesteście wiceliderem, do końca sezonu coraz bliżej, jak zawodnicy znoszą presję?
- To pierwszy rok, kiedy mówimy o awansie trochę głośniej, ale nie stawiamy sprawy na ostrzu noża. Presja wyniku jest, bo musi być, ale nie jakaś olbrzymia. Nie na tyle wysoka, aby przeszkadzała zawodnikom, a wręcz przeciwnie - powinna ich mobilizować. Jeśli się nie uda, świat się nie zawali, ale bardzo chcemy, bo do tego dojrzeliśmy, a sytuacja klubu jest coraz lepsza.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





