Dlaczego Zaksa nie mogła wygrać z Turkami?

Arkadiusz Kuglarz
02.02.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 19:45
A A A Drukuj
Gdy siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle wylosowali w Lidze Mistrzów turecki Izmir, w klubie zapanowała umiarkowana, ale radość. Jednak nawet u siebie wygrać się nie udało. Bo rywal jest w zasięgu kędzierzynian, ale będących w formie i w pełnym składzie. A żaden z tych warunków nie jest spełniony
Paweł Zagumny mecz z Turkami oglądał z ławki rezerwowych
Paweł Zagumny mecz z Turkami oglądał z ławki rezerwowych
Niestety, drużyna Krzysztofa Stelmacha posypała się w ostatnich tygodniach jak domek z kart.

Do kontuzjowanego od dawna Sebastiana Świderskiego dołączyli aż trzej środkowi: Jurij Gladyr, Patryk Czarnowski i Sebastian Warda.

Przed środowym meczem kłopoty ze ścięgnem Achillesa zgłosił mózg zespołu - rozgrywający Paweł Zagumny. Zastąpił go od lat rezerwowy Grzegorz Pilarz. Na środku z konieczności zagrał atakujący Dominik Witczak. Rozwiązanie, które sprawdziło się w meczu ligowym z Gdańskiem, w Lidze Mistrzów nie mogło już Zaksy uratować. W rozgrywkach na tym poziomie nie ma już słabszych rywali. Nie ma więc szans pokonania przeciwnika, gdy gra się rezerwami.

Dlatego w rewanżu w Turcji to gospodarze będą mieli wszystkie atuty w ręku, tym bardziej że mają dwie szanse na wyeliminowanie Zaksy. Jeśli nawet nie wygrają meczu, to będzie rozgrywany "złoty set". A każdy, kto grał w Turcji, podkreśla, jak trudny to teren. Nie zapominajmy też, że w tegorocznej edycji LM Turcy przegrali zaledwie jeden mecz, i to wyjazdowy.

Liga Mistrzów to zresztą nie jest podstawowy kłopot Zaksy. Jest nim pozbieranie zespołu przed decydującą batalią o medale mistrzostw Polski. Kontuzji jest całe mnóstwo. Pojawia się pytanie, dlaczego? Skręcenie kostki przez Guillaume'a Samicę to przypadek, bo w Rzeszowie nie zauważył uskoku kończącego podest. Sebastian Warda złamał palec po ataku, też wypadek przy pracy.

Jednak w przypadku Czarnowskiego i Gladyra nie można mówić o przypadkach. Pierwszy ma rozszczep kości i nie jest to dolegliwość nowa, choć w klubie chuchają i dmuchają na zawodnika. Gladyr, który przeszedł w tym roku już dwie operacje kolana, musi pauzować. I to kolejne sześć tygodni, tak zadecydowali francuscy lekarze w Lyonie. Zatem dwie największe armaty Zaksy na środku w poprzednim sezonie milczą. A co gorsza, stan zapalny ma Zagumny.

Niestety, zespół Zaksy od tryumfu w Trentino, gdzie wystąpił po raz ostatni w pełnym składzie, gra już tylko gorzej. Nie można powiedzieć, że fatalnie. Ale wyraźnie słabiej. I sprawą do dyskusji jest, czy na jego postawę mają wpływ tylko kontuzje, czy nałożyły się na zespół dwa czynniki: do słabszej formy zespołu doszły kontuzje. I wtedy dołowanie tylko się pogłębiło.

Co gorsza, w osłabionej drużynie nie widać determinacji, ognia w grze i wiary w zwycięstwo. Zbyt często po nieudanych akcjach szuka się z wyrzutem winy po stronie kolegi.

Rezerwowi nie udźwigną ciężaru walki ani w LM, ani o medale mistrzostw kraju. Zaksa podobnie jak przed rokiem o tej porze jest w kropce. Potrzeba jej czasu i spokoju.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów