Dlaczego Zaksa nie mogła wygrać z Turkami?
02.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 19:45
Gdy siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle wylosowali w Lidze Mistrzów turecki Izmir, w klubie zapanowała umiarkowana, ale radość. Jednak nawet u siebie wygrać się nie udało. Bo rywal jest w zasięgu kędzierzynian, ale będących w formie i w pełnym składzie. A żaden z tych warunków nie jest spełniony
ZOBACZ TAKŻE
- Zwyciężyli Zaksę, polegli na Syberii (23-02-12, 13:19)
- Zagumny wraca na rewanż z Turkami (08-02-12, 10:00)
- Czy Stal Nysa potwierdzi dominację? (03-02-12, 16:00)
- Zaksa jednak musi zagrać w Rzeszowie (03-02-12, 13:59)
- Zagumny powinien wrócić na rewanż z Izmirem (03-02-12, 06:00)
- Zagumny ze stanem zapalnym ścięgna Achillesa [wideo] (02-02-12, 16:06)
- Komentarze po meczu Zaksa - Arkas [wypowiedzi] (01-02-12, 21:00)
- Półfinał Ligi Mistrzów się oddalił [zdjęcia] (01-02-12, 20:57)
- Zaksa znów gra z Arkasem w ćwierćfinale [wideo] (01-02-12, 16:00)
Niestety, drużyna Krzysztofa Stelmacha posypała się w ostatnich tygodniach jak domek z kart.
Do kontuzjowanego od dawna Sebastiana Świderskiego dołączyli aż trzej środkowi: Jurij Gladyr, Patryk Czarnowski i Sebastian Warda.
Przed środowym meczem kłopoty ze ścięgnem Achillesa zgłosił mózg zespołu - rozgrywający Paweł Zagumny. Zastąpił go od lat rezerwowy Grzegorz Pilarz. Na środku z konieczności zagrał atakujący Dominik Witczak. Rozwiązanie, które sprawdziło się w meczu ligowym z Gdańskiem, w Lidze Mistrzów nie mogło już Zaksy uratować. W rozgrywkach na tym poziomie nie ma już słabszych rywali. Nie ma więc szans pokonania przeciwnika, gdy gra się rezerwami.
Dlatego w rewanżu w Turcji to gospodarze będą mieli wszystkie atuty w ręku, tym bardziej że mają dwie szanse na wyeliminowanie Zaksy. Jeśli nawet nie wygrają meczu, to będzie rozgrywany "złoty set". A każdy, kto grał w Turcji, podkreśla, jak trudny to teren. Nie zapominajmy też, że w tegorocznej edycji LM Turcy przegrali zaledwie jeden mecz, i to wyjazdowy.
Liga Mistrzów to zresztą nie jest podstawowy kłopot Zaksy. Jest nim pozbieranie zespołu przed decydującą batalią o medale mistrzostw Polski. Kontuzji jest całe mnóstwo. Pojawia się pytanie, dlaczego? Skręcenie kostki przez Guillaume'a Samicę to przypadek, bo w Rzeszowie nie zauważył uskoku kończącego podest. Sebastian Warda złamał palec po ataku, też wypadek przy pracy.
Jednak w przypadku Czarnowskiego i Gladyra nie można mówić o przypadkach. Pierwszy ma rozszczep kości i nie jest to dolegliwość nowa, choć w klubie chuchają i dmuchają na zawodnika. Gladyr, który przeszedł w tym roku już dwie operacje kolana, musi pauzować. I to kolejne sześć tygodni, tak zadecydowali francuscy lekarze w Lyonie. Zatem dwie największe armaty Zaksy na środku w poprzednim sezonie milczą. A co gorsza, stan zapalny ma Zagumny.
Niestety, zespół Zaksy od tryumfu w Trentino, gdzie wystąpił po raz ostatni w pełnym składzie, gra już tylko gorzej. Nie można powiedzieć, że fatalnie. Ale wyraźnie słabiej. I sprawą do dyskusji jest, czy na jego postawę mają wpływ tylko kontuzje, czy nałożyły się na zespół dwa czynniki: do słabszej formy zespołu doszły kontuzje. I wtedy dołowanie tylko się pogłębiło.
Co gorsza, w osłabionej drużynie nie widać determinacji, ognia w grze i wiary w zwycięstwo. Zbyt często po nieudanych akcjach szuka się z wyrzutem winy po stronie kolegi.
Rezerwowi nie udźwigną ciężaru walki ani w LM, ani o medale mistrzostw kraju. Zaksa podobnie jak przed rokiem o tej porze jest w kropce. Potrzeba jej czasu i spokoju.
Do kontuzjowanego od dawna Sebastiana Świderskiego dołączyli aż trzej środkowi: Jurij Gladyr, Patryk Czarnowski i Sebastian Warda.
Przed środowym meczem kłopoty ze ścięgnem Achillesa zgłosił mózg zespołu - rozgrywający Paweł Zagumny. Zastąpił go od lat rezerwowy Grzegorz Pilarz. Na środku z konieczności zagrał atakujący Dominik Witczak. Rozwiązanie, które sprawdziło się w meczu ligowym z Gdańskiem, w Lidze Mistrzów nie mogło już Zaksy uratować. W rozgrywkach na tym poziomie nie ma już słabszych rywali. Nie ma więc szans pokonania przeciwnika, gdy gra się rezerwami.
Dlatego w rewanżu w Turcji to gospodarze będą mieli wszystkie atuty w ręku, tym bardziej że mają dwie szanse na wyeliminowanie Zaksy. Jeśli nawet nie wygrają meczu, to będzie rozgrywany "złoty set". A każdy, kto grał w Turcji, podkreśla, jak trudny to teren. Nie zapominajmy też, że w tegorocznej edycji LM Turcy przegrali zaledwie jeden mecz, i to wyjazdowy.
Liga Mistrzów to zresztą nie jest podstawowy kłopot Zaksy. Jest nim pozbieranie zespołu przed decydującą batalią o medale mistrzostw Polski. Kontuzji jest całe mnóstwo. Pojawia się pytanie, dlaczego? Skręcenie kostki przez Guillaume'a Samicę to przypadek, bo w Rzeszowie nie zauważył uskoku kończącego podest. Sebastian Warda złamał palec po ataku, też wypadek przy pracy.
Jednak w przypadku Czarnowskiego i Gladyra nie można mówić o przypadkach. Pierwszy ma rozszczep kości i nie jest to dolegliwość nowa, choć w klubie chuchają i dmuchają na zawodnika. Gladyr, który przeszedł w tym roku już dwie operacje kolana, musi pauzować. I to kolejne sześć tygodni, tak zadecydowali francuscy lekarze w Lyonie. Zatem dwie największe armaty Zaksy na środku w poprzednim sezonie milczą. A co gorsza, stan zapalny ma Zagumny.
Niestety, zespół Zaksy od tryumfu w Trentino, gdzie wystąpił po raz ostatni w pełnym składzie, gra już tylko gorzej. Nie można powiedzieć, że fatalnie. Ale wyraźnie słabiej. I sprawą do dyskusji jest, czy na jego postawę mają wpływ tylko kontuzje, czy nałożyły się na zespół dwa czynniki: do słabszej formy zespołu doszły kontuzje. I wtedy dołowanie tylko się pogłębiło.
Co gorsza, w osłabionej drużynie nie widać determinacji, ognia w grze i wiary w zwycięstwo. Zbyt często po nieudanych akcjach szuka się z wyrzutem winy po stronie kolegi.
Rezerwowi nie udźwigną ciężaru walki ani w LM, ani o medale mistrzostw kraju. Zaksa podobnie jak przed rokiem o tej porze jest w kropce. Potrzeba jej czasu i spokoju.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





