Awans do ekstraklasy jest w zasięgu szczypiornistów Gwardii [wideo]
27.01.2012
, aktualizacja: 27.01.2012 17:54
- Po reorganizacji play-off nie ma większego znaczenia, czy zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce, bo i tak później czekają nas baraże. W tym układzie zadowolimy się także drugą pozycją - mówi trener Gwardii Opole Marek Jagielski.
ZOBACZ TAKŻE
- Trwają przygotowania do najważniejszego meczu sezonu [WIDEO] (21-03-12, 13:13)
- Szczypiorniści z Grodkowa zwycięscy (13-02-12, 19:00)
- Gwardziści prawie w komplecie [WIDEO] (10-02-12, 16:00)
- Kolejne wzmocnienia w ASPR-ze (01-02-12, 15:00)
- Tadeusz Tyc zagra w ekstraklasie? (30-01-12, 08:00)
- Horror Gwardii z happy endem (30-01-12, 06:00)
- Sportowy weekend (28-01-12, 10:00)
- Siatkarze Zaksy zagrają w Gdańsku bez Czarnowskiego i Samiki [wideo] (28-01-12, 08:00)
- Wielki Śląsk Wrocław przyjeżdża do Grodkowa (27-01-12, 19:00)
- Wynik biało-czerwonych nie odzwierciedla ich potencjału (26-01-12, 18:00)
- Sławek Szmal szuka pozytywów w grze reprezentacji szczypiornistów [wideo] (26-01-12, 16:00)
- Biało-czerwonym brakuje Szmala [wideo] (25-01-12, 06:00)
- Drugiego takiego turnieju nie ma w naszym kraju (24-01-12, 06:00)
W sobotę w Białej Podlaskiej gwardziści, po blisko dwumiesięcznej przerwie, rozpoczną drugą rundę rozgrywek I ligi. W tabeli opolanie zajmują aktualnie czwartą lokatę, do lidera tracą cztery "oczka", ale mają tyle samo punktów co drugi KSSPR Końskie i trzeci Piotrkowianin Piotrków Trybunalski. Walka o dwa pierwsze miejsca - premiowane grą w barażach - zapowiada się więc niezwykle emocjonująco.
Zupełnie inny cel ma drugi z naszych I-ligowców - ASPR Zawadzkie, który walczy o utrzymanie, a nad strefą spadkową ma obecnie dwa punkty przewagi. Ekipę z Zawadzkiego czeka w sobotę wyjazdowy pojedynek w Piekarach Śl.
Występujący w I lidze kobiet Otmęt Krapkowice w ostatnim meczu sezonu zasadniczego zagra z kolei w Olkuszu z miejscowym SPR-em.
Mówi Marek Jagielski
Jacek Konopacki: Dwaj wasi rywale - AZS Radom i Olimpia Piekary Śl. - narzekają na kłopoty finansowe. Chcieliście "ściągnąć" do siebie jakichś zawodników z tych klubów?
Marek Jagielski: Owszem. Szukaliśmy, ale niestety, nie jest to takie proste. Jest to związane z pracą zawodową zawodników. Na tym poziomie zarobki nie pozwalają utrzymać się z samej piłki ręcznej, więc trzeba gdzieś dorabiać. W tej sytuacji to priorytet i trudno zrezygnować z pracy, a jeśli już zawodnicy gdzieś się przenoszą, to szukają klubów bliżej. Łatwiej jest ze studentami, bo oni zmienią uczelnię i tyle, ale my szukamy tylko wartościowych graczy. Mamy taką kadrę, że potrzebujemy realnych wzmocnień, a nie uzupełnień. W tej sytuacji przystępujemy do drugiej rundy w takim samym składzie.
Mówi się, że Radom i Piekary mogą wycofać się z rozgrywek. To dla was dobra wiadomość?
- Z tego, co słyszałem, Piekary zapewne dograją sezon, ale w okrojonym składzie, juniorami, z kolei w Radomiu już tyle razy się wycofywali, a później wskrzeszali, że zapewne teraz będzie podobnie. Nie jest to dla nas korzystne, bo liczyliśmy, że może urwą jakiś punkty ekipom z czołówki, zwłaszcza Piekary, które są mocnym zespołem jak na I ligę. Niestety, wygląda na to, że tak się nie stanie.
Pierwszy mecz gracie z teoretycznie najsłabszą drużyną, ale trzeba pamiętać, że w pierwszej rundzie u siebie tylko zremisowaliście.
- To rzeczywiście ostatni zespół w tabeli, ale w mojej ocenie nie jest najsłabszy w stawce. Mają duży potencjał, potrafią walczyć, dlatego trzeba uważać i być mocno skoncentrowanym. Jedziemy do Białej Podlaskiej już w piątek, spodziewamy się zwycięstwa, ale po ciężkiej walce.
Niestety, nie omijają nas kłopoty zdrowotne, na urazy narzekają Przemek Zadura, Paweł Prokop, Michał Drej i Oskar Serpina, a chory jest Maciek Paliwoda. Pod znakiem zapytania stoi występ w pierwszym meczu trzech ostatnich zawodników. Pozostali powinni być gotowi do gry.
Do lidera - Czuwaj Przemyśl - tracicie cztery punkty. Jest jeszcze szansa na odrobienie dystansu?
- Po reorganizacji play-off, kiedy żadna drużyna nie zdobywa bezpośredniego awansu, nie ma większego znaczenia, czy zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce, bo i tak później czekają nas baraże. Oczywiście lepiej wygrać, bo wówczas trafia się teoretycznie łatwiejszego rywala [drugi zespół z grupy A I ligi - przyp. red.], a mecz rewanżowy baraży gra się u siebie, ale w tym układzie zadowolimy się także drugą pozycją.
Zapowiada się więc walka z Piotrkowem i Końskimi, które mają tyle samo punktów co wy.
- Murowanym faworytem do baraży wydaje się być Piotrkowianin. Dopiero co spadli i chcą szybko wrócić do ekstraklasy, mają dużą presję na awans. Końskie zgłasza aspiracje, ale w końcowej fazie może odpuścić; to solidna drużyna na I ligę, ale finansowo nie jest jeszcze chyba gotowa na ekstraklasę. Z kolei w Przemyślu zawodnicy na pewno bardzo chcą awansu, ale klub też chyba nie jest na to przygotowany. Na pewno będą jednak walczyć do samego końca.
Zobacz jak broni bramkarz Gwardii Łukasz Romatowski
Zupełnie inny cel ma drugi z naszych I-ligowców - ASPR Zawadzkie, który walczy o utrzymanie, a nad strefą spadkową ma obecnie dwa punkty przewagi. Ekipę z Zawadzkiego czeka w sobotę wyjazdowy pojedynek w Piekarach Śl.
Występujący w I lidze kobiet Otmęt Krapkowice w ostatnim meczu sezonu zasadniczego zagra z kolei w Olkuszu z miejscowym SPR-em.
Mówi Marek Jagielski
Jacek Konopacki: Dwaj wasi rywale - AZS Radom i Olimpia Piekary Śl. - narzekają na kłopoty finansowe. Chcieliście "ściągnąć" do siebie jakichś zawodników z tych klubów?
Marek Jagielski: Owszem. Szukaliśmy, ale niestety, nie jest to takie proste. Jest to związane z pracą zawodową zawodników. Na tym poziomie zarobki nie pozwalają utrzymać się z samej piłki ręcznej, więc trzeba gdzieś dorabiać. W tej sytuacji to priorytet i trudno zrezygnować z pracy, a jeśli już zawodnicy gdzieś się przenoszą, to szukają klubów bliżej. Łatwiej jest ze studentami, bo oni zmienią uczelnię i tyle, ale my szukamy tylko wartościowych graczy. Mamy taką kadrę, że potrzebujemy realnych wzmocnień, a nie uzupełnień. W tej sytuacji przystępujemy do drugiej rundy w takim samym składzie.
Mówi się, że Radom i Piekary mogą wycofać się z rozgrywek. To dla was dobra wiadomość?
- Z tego, co słyszałem, Piekary zapewne dograją sezon, ale w okrojonym składzie, juniorami, z kolei w Radomiu już tyle razy się wycofywali, a później wskrzeszali, że zapewne teraz będzie podobnie. Nie jest to dla nas korzystne, bo liczyliśmy, że może urwą jakiś punkty ekipom z czołówki, zwłaszcza Piekary, które są mocnym zespołem jak na I ligę. Niestety, wygląda na to, że tak się nie stanie.
Pierwszy mecz gracie z teoretycznie najsłabszą drużyną, ale trzeba pamiętać, że w pierwszej rundzie u siebie tylko zremisowaliście.
- To rzeczywiście ostatni zespół w tabeli, ale w mojej ocenie nie jest najsłabszy w stawce. Mają duży potencjał, potrafią walczyć, dlatego trzeba uważać i być mocno skoncentrowanym. Jedziemy do Białej Podlaskiej już w piątek, spodziewamy się zwycięstwa, ale po ciężkiej walce.
Niestety, nie omijają nas kłopoty zdrowotne, na urazy narzekają Przemek Zadura, Paweł Prokop, Michał Drej i Oskar Serpina, a chory jest Maciek Paliwoda. Pod znakiem zapytania stoi występ w pierwszym meczu trzech ostatnich zawodników. Pozostali powinni być gotowi do gry.
Do lidera - Czuwaj Przemyśl - tracicie cztery punkty. Jest jeszcze szansa na odrobienie dystansu?
- Po reorganizacji play-off, kiedy żadna drużyna nie zdobywa bezpośredniego awansu, nie ma większego znaczenia, czy zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce, bo i tak później czekają nas baraże. Oczywiście lepiej wygrać, bo wówczas trafia się teoretycznie łatwiejszego rywala [drugi zespół z grupy A I ligi - przyp. red.], a mecz rewanżowy baraży gra się u siebie, ale w tym układzie zadowolimy się także drugą pozycją.
Zapowiada się więc walka z Piotrkowem i Końskimi, które mają tyle samo punktów co wy.
- Murowanym faworytem do baraży wydaje się być Piotrkowianin. Dopiero co spadli i chcą szybko wrócić do ekstraklasy, mają dużą presję na awans. Końskie zgłasza aspiracje, ale w końcowej fazie może odpuścić; to solidna drużyna na I ligę, ale finansowo nie jest jeszcze chyba gotowa na ekstraklasę. Z kolei w Przemyślu zawodnicy na pewno bardzo chcą awansu, ale klub też chyba nie jest na to przygotowany. Na pewno będą jednak walczyć do samego końca.
Zobacz jak broni bramkarz Gwardii Łukasz Romatowski
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





