Na onkologię zabraknie pieniędzy

Beata Łabutin
2010-12-11 , aktualizacja: 10.12.2010 17:13
A A A Drukuj
Miesiąc czekania na operację onkologiczną zamiast dziesięciu dni, dłuższe kolejki do chemioterapii i radioterapii - tak, zdaniem dr Wojciecha Redelbacha, dyrektora Opolskiego Centrum Onkologii, może być w przyszłym roku. Jego szpital otrzymał kontrakt mniejszy od tegorocznego o ponad milion złotych.
Czy czekają nas coraz większe kolejki na onkologii
Fot. Rafał Mielnik / AG
Czy czekają nas coraz większe kolejki na onkologii
- Nasz kontrakt jest za mały. Na 2011 rok dostaliśmy mniej punktów do zrealizowania niż w roku bieżącym, chociaż tegoroczny kontrakt jest niewystarczający - rozkłada ręce dr Redelbach. - Opolski oddział NFZ za punkt wyjścia w budowaniu swego planu finansowego przyjął dane ze stycznia bieżącego roku. Czyli zaproponował świadczeniodawcom mniej więcej takie same pieniądze na przyszły rok jak te, które dostali na bieżący. Kontrakt OCO na 2010 rok opiewał na 52,3 mln zł. Teraz zaproponowano jednak szpitalowi o milion złotych mniej, a w porównaniu do lipca aż o 3,5 mln mniej.

Jak to się stało?

W uproszczeniu tłumacząc w połowie bieżącego roku doszło do pewnych zmian, m.in. w programach lekowych w chemioterapii. Korygowano więc także ich finansowanie, zwiększając je. Tymczasem plan finansowy na 2011 rok sporządzono na podstawie danych ze stycznia 2010, nie uwzględniając tych zmian. A milion złotych popłynął w innym kierunku.

- Pomyślałem, że skoro mniej dostaliśmy na chemioterapię, którą stosuje się przy leczeniu zaawansowanych chorób nowotworowych, to może te obcięte pieniądze zostaną przekierowane na przykład na chirurgię onkologiczną, która jest niezwykle ważna przy leczeniu wcześnie wykrytych nowotworów - mówi dr Redelbach.

Nic takiego jednak nie nastąpiło. Dyrektor podkreśla, że w NFZ nie uwzględniono faktycznej liczby wykonanych w OCO w ciągu roku operacji onkologicznych, na które brakło szpitalowi w sumie ponad 300 tysięcy złotych. Poziom finansowania na przyszły rok pozostał praktycznie taki sam, czyli znowu o wiele za niski.

Nie wystarczy wykrywać raka

Wygląda więc na to, że nie wystarczy pieniędzy ani na leczenie chorych z zaawansowaną chorobą nowotworową, ani tych z wcześnie wykrytymi nowotworami.

Dr Redelbach nie może się tym pogodzić. - Wciąż podkreśla się, jak ważna jest profilaktyka, są na nią pieniądze. To wspaniale. Tylko co dalej z tymi wykrytymi dzięki badaniom profilaktycznym nowotworami, skoro brakuje na ich leczenie? - pyta. - Nie widzę tu jakiejś wieloletniej strategii finansowania onkologii. Bo nie wystarczy wykryć, trzeba jeszcze leczyć - ocenia dr Redelbach.

Tymczasem w przyszłym roku może być także kłopot z leczeniem raka piersi, wobec którego tak szeroko stosowana jest profilaktyka. W tej części kontraktu brakuje około dwudziestu procent pieniędzy w porównaniu do wysokości poprzedniej umowy. - A to oznacza, że pacjentki będą czekały w kolejce na takie leki jak herceptyna czy lapatynib - alarmuje dr Redelbach. Oczekiwanie na chemioterapię wydłuży się z jednego do nawet trzech miesięcy.

Na nowoczesne metody też zabraknie pieniędzy

Pieniędzy zabraknie też na radioterapię (czas oczekiwania wydłuży się z 2 - 3 tygodni do ponad miesiąca). To się wiąże m.in. z faktem, że OCO wprowadziło w tym roku nowoczesną metodę radioterapii - leczenie tzw. wiązką modulowaną czyli IMRT. - Pozyskaliśmy na to dotację w wysokości 3,75 mln zł z Ministerstwa Zdrowia. Tyle że stało się to w październiku, więc przy założeniu, że punktem wyjścia dla kontraktowania jest poziom finansowania ze stycznia, nie wliczono nam w "startowe" pieniędzy na świadczenia realizowane od października. - Stosowanie tych zdecydowanie nowocześniejszych, ale też i droższych dla NFZ procedur spowoduje, że także zabraknie pieniędzy. I znowu mamy dziurę, stanowczo za niski kontrakt - mówi Redelbach. - Tym bardziej, że planujemy w przyszłym roku wprowadzenie kolejnej nowej, supernowoczesnej, ale dość drogiej metody radioterapii z tzw. bramkowaniem oddechowym - dodaje

Płacimy za leczenie poza wojewówdztwem

Zdaniem dyrektora dostęp do leczenia onkologicznego będzie ograniczony a kolejki się wydłużą. Na przykład zamiast siedmiu - dziesięciu dni oczekiwania na operację onkologiczną trzeba będzie czekać miesiąc. A bywa, że to oczekiwanie na wagę życia. - Bo o ile choroba nowotworowa nie przebiega piorunująco, o tyle podczas oczekiwania na leczenie może nastąpić dramatyczny jej postęp - podkreśla.

Chorzy na nowotwory nie powinni, a w zasadzie nie mogą czekać na leczenie więc często migrują poza województwo. I trudno się temu dziwić. Bo jeśli pacjent usłyszy, że musi czekać na leczenie miesiąc czy dłużej, to zrobi wszystko, by pomoc uzyskać szybciej. Nawet jeśli miałoby to być daleko od domu. - Każdy z nas tak by się zachował - uważa dr Redelbach.

Podkreśla, że gdyby jego szpital miał więcej pieniędzy, to chorzy rzadziej wyjeżdżaliby na leczenie.

Tymczasem nasz oddział NFZ zablokował 100 mln zł na leczenie opolan poza granicami województwa, uszczuplając tym samym środki dla opolskich szpitali. Pytanie więc, czy nie lepiej dołożyć trochę środków tu, na miejscu, by pacjenci nie musieli wyjeżdżać w inne regiony.

Bo na razie jest tak: szpital ma za mało pieniędzy na konkretne procedury, więc ustanawia kolejkę. Chory nie chce czekać, więc wyjeżdża poza województwo do innego szpitala, a NFZ płaci za to z pieniędzy, których wcześniej nie dał opolskiemu szpitalowi, bo musiał się liczyć z ewentualną migracją chorych.

NFZ: onkologia do priorytet

W protokołach uzgodnień z NFZ zapisano, że OCO ma deficyt środków finansowych i że w przypadku zwiększenia budżetu opolskiego NFZ, onkologia będzie traktowana priorytetowo. Pytanie jednak tylko, czy te większe środki rzeczywiście będą i czy faktycznie przeznaczone zostaną na onkologię.

Dr Roman Kolek, wicedyrektor ds. medycznych w opolskim oddziale NFZ, nie zaprzecza, że rzeczywiście w tej chwili ilość pieniędzy przeznaczonych na leczenie onkologiczne może się wydawać niewystarczająca.

- Mamy dobre wyniki w wykrywaniu raka piersi - przyznaje Kolek. - Dobrze jest wykrywać go wcześnie także po to, by nie trzeba było leczyć go przy pomocy drogiej chemio - i radioterapii - mówi.

Kolek zgadza się, że za mało pieniędzy jest także na chirurgię onkologiczną. - To między innymi dlatego, że w OCO wykonuje się coraz więcej drogich zabiegów, takich jak na przykład kosztowna biopsja mammotoniczna - mówi. - Pacjentki nie muszą już jeździć poza województwo, by się jej poddać, i to jest też szansa na zmniejszenie migracji chorych. Nie możemy jednak pozwolić sobie na to, by nie blokować środków na leczenie poza granicami Opolszczyzny, bo ich wysokość jest ustalana na podstawie wyliczeń za rok poprzedni i po prostu odpowiada potrzebom. Jeśli zaobserwujemy, że migracja maleje, to pozostawimy pieniądze w naszym regionie - zapewnia.

Na uwagę, że skoro podpisał jednak kontrakt, to może nie jest tak źle, bo co roku przecież słyszymy, że pieniędzy jest za mało i co roku wszystko jakoś się kręci, dyrektor Redelbach tłumaczy: - To kompromis, z którego nikt nie jest zadowolony. Ale nie mogłem kaprysić, bo nawet jeśli kontrakty nie zaspokoją naszych potrzeb i nie pozwolą do końca wykorzystać możliwości, jakie posiadamy, to nie mogę przecież zostawić pacjentów bez leczenia - mówi.

Kolek jednak uspokaja; podkreśla, że na spotkaniu u marszałka dwa tygodnie temu ustalono, że właśnie onkologia jest priorytetem jeśli chodzi o leczenie w naszym województwie. Oznacza to, że dodatkowe pieniądze, jakie w ciągu roku 2011 trafią do opolskiego oddziału, przeznaczone będą przede wszystkim na leczenie onkologiczne.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Jesteśmy na Facebooku