Niewidomemu tancerzowi otruto psa-przewodnika
2010-11-25
, aktualizacja: 25.11.2010 19:05
- Bruno był moimi oczyma przez osiem lat, ale ktoś zawistny mi go otruł. Nawet jeśli przeżyje, nie będzie mógł być już moim przewodnikiem, bo straci wzrok - mówi niewidomy tancerz Artur Wyrwich
ZOBACZ TAKŻE
- Bruno, pies niewidomego tancerza, nie żyje (12-07-11, 20:00)
- Pies przewodnik dla niewidomego tancerza wkrótce rozpocznie szkolenie (09-01-11, 21:14)
- Niewidomy tancerz odzyska oczy - dzięki czytelnikom "Gazety" i internautom (08-12-10, 12:47)
- 11,5 tys. zebrała już Akcja Bruno! (06-12-10, 18:57)
- Ponad 7,5 tys. zł jest na koncie "Akcji Bruno" (04-12-10, 15:00)
- Internautka: Nikt nie był obojętny na widok Bruna (03-12-10, 16:25)
Artur, znany opolanom z wielu swoich sukcesów, opowiada, że Bruna dostał od Polskiego Związku Niewidomych osiem lat temu. - Jest wyszkolony, by pomagać osobom niewidomym. Dzięki niemu mogłem swobodnie się poruszać, wychodzić na spacery i znacznie łatwiej docierać na zajęcia. Korzystałem z jego pomocy codziennie. Tak jak osoba nosząca okulary zaczyna dzień od włożenia ich na nos, tak i ja zaczynałem dzień od kontaktu z moim psem - opowiada.
Kilka dni temu Wyrwich wyczuł, że coś złego dzieje się z jego pomocnikiem. - Zawsze był radosny i pełen energii, a teraz stał się osowiały. W czwartek rano chciałem się dostać do Opola, zabrałem więc Bruna, by mnie zaprowadził na przystanek autobusowy. Pies jednak kluczył, cały czas zmieniał kierunki. Wróciłem do domu i zadzwoniłem do przyjaciół, by przyszli sprawdzić, co się dzieje- opowiada.
Znajomi zawieźli psa do weterynarza. Wyglądał już bardzo źle, był osłabiony i krwawił z oczu. Weterynarzowi wystarczyło kilka minut, by orzec, że pies został otruty.
- Wszystkie objawy wskazują na zatrucie trutką na szczury. Taka trucizna niszczy płytki krwi, co sprawia, że zwierzę krwawi z jam ciała, np. z oczu i dziąseł. Poza tym trucizna działa z kilkudniowym opóźnieniem; najpierw zwierzę jest osłabione, potem dopiero dochodzi do krwawienia - mówi weterynarz Marcin Dziedziak. Wyjaśnia, że trutki są dla psów bardzo niebezpieczne. - Bo mają tyle aromatów zapachowych kuszących zwierzę, że nie sposób psa przed zjedzeniem takiej trutki powstrzymać - zauważa.
By ratować Bruna, konieczne jest podanie osocza. Tancerz musiał pojechać do Mikołowa, by je tam kupić. -Weterynarz powiedział mi od razu, że trudno będzie odratować psa, ale ja chcę mu dać szansę. Tyle dla mnie zrobił. Wiernie mi służył i był wspaniałym towarzyszem. Muszę o niego walczyć - podkreśla.
Artur jest przekonany, że Bruno został otruty. - Takie trutki nie leżą przecież ot tak, na chodniku, a kiedy Bruno jest ze mną w mieście, nic nie je, tylko wykonuje zadania. Natomiast w weekend, gdy byłem na zawodach, pies był w ogrodzie, a mój znajomy, który się nim opiekował, mówił, że widział, jak coś je - opowiada tancerz.
Jest on przekonany, że psa otruł któryś z jego sąsiadów ze Szczedrzyka, gdzie mieszka. - To z zazdrości. Znam takich, którzy uważają, że powinienem się zamknąć w domu albo pod kościołem żebrać o pieniądze, a ja na przekór im żyję i spełniam swe marzenia. Do tego całkiem nieźle mi się powodzi. Chcieli więc mi pokazać, gdzie moje miejsce. A nic prostszego, niż otruć mojego psa, który jest bardzo ufny i zupełnie pozbawiony agresji. Chcę, by sprawcy zostali ukarani - zaznacza Wyrwich. Wczoraj zgłosił sprawę na policję.
Tancerz przyznaje również, że otrucie Bruna to kolejna przykra rzecz, która mu się przytrafiła. - W ostatnim czasie dwa razy padłem ofiarą kradzieży. Sprawcy byli bardzo zuchwali, raz zabrali mi ponad dwa tysiące złotych z kuchni, a innym razem ukradli nowe ogrodzenie. Dlatego pojechałem do opolskiego schroniska i adoptowałem owczarka niemieckiego. Zainstalowałem też kamery. Jednak takiego ciosu jak otrucie Bruna się nie spodziewałem. Ten, kto to zrobił, po prostu zabrał mi oczy - mówi.
Bruno jest w stanie krytycznym. Najbliższe dwa dni będą dla niego decydujące. Jednak nawet jeśli przeżyje, to nie będzie mógł już wspierać tancerza, gdyż najpewniej straci wzrok. - Jeśli Bruno wyzdrowieje, to na pewno zabiorę go do siebie, by mógł w spokoju dożyć swoich dni. Jednak teraz potrzebuję nowego psa przewodnika. Taki pies kosztuje 15 tysięcy złotych. Nie mam tylu pieniędzy. Jestem załamany i nie wiem, jak teraz będę sobie radził - mówi tancerz.
Kilka dni temu Wyrwich wyczuł, że coś złego dzieje się z jego pomocnikiem. - Zawsze był radosny i pełen energii, a teraz stał się osowiały. W czwartek rano chciałem się dostać do Opola, zabrałem więc Bruna, by mnie zaprowadził na przystanek autobusowy. Pies jednak kluczył, cały czas zmieniał kierunki. Wróciłem do domu i zadzwoniłem do przyjaciół, by przyszli sprawdzić, co się dzieje- opowiada.
Znajomi zawieźli psa do weterynarza. Wyglądał już bardzo źle, był osłabiony i krwawił z oczu. Weterynarzowi wystarczyło kilka minut, by orzec, że pies został otruty.
- Wszystkie objawy wskazują na zatrucie trutką na szczury. Taka trucizna niszczy płytki krwi, co sprawia, że zwierzę krwawi z jam ciała, np. z oczu i dziąseł. Poza tym trucizna działa z kilkudniowym opóźnieniem; najpierw zwierzę jest osłabione, potem dopiero dochodzi do krwawienia - mówi weterynarz Marcin Dziedziak. Wyjaśnia, że trutki są dla psów bardzo niebezpieczne. - Bo mają tyle aromatów zapachowych kuszących zwierzę, że nie sposób psa przed zjedzeniem takiej trutki powstrzymać - zauważa.
By ratować Bruna, konieczne jest podanie osocza. Tancerz musiał pojechać do Mikołowa, by je tam kupić. -Weterynarz powiedział mi od razu, że trudno będzie odratować psa, ale ja chcę mu dać szansę. Tyle dla mnie zrobił. Wiernie mi służył i był wspaniałym towarzyszem. Muszę o niego walczyć - podkreśla.
Artur jest przekonany, że Bruno został otruty. - Takie trutki nie leżą przecież ot tak, na chodniku, a kiedy Bruno jest ze mną w mieście, nic nie je, tylko wykonuje zadania. Natomiast w weekend, gdy byłem na zawodach, pies był w ogrodzie, a mój znajomy, który się nim opiekował, mówił, że widział, jak coś je - opowiada tancerz.
Jest on przekonany, że psa otruł któryś z jego sąsiadów ze Szczedrzyka, gdzie mieszka. - To z zazdrości. Znam takich, którzy uważają, że powinienem się zamknąć w domu albo pod kościołem żebrać o pieniądze, a ja na przekór im żyję i spełniam swe marzenia. Do tego całkiem nieźle mi się powodzi. Chcieli więc mi pokazać, gdzie moje miejsce. A nic prostszego, niż otruć mojego psa, który jest bardzo ufny i zupełnie pozbawiony agresji. Chcę, by sprawcy zostali ukarani - zaznacza Wyrwich. Wczoraj zgłosił sprawę na policję.
Tancerz przyznaje również, że otrucie Bruna to kolejna przykra rzecz, która mu się przytrafiła. - W ostatnim czasie dwa razy padłem ofiarą kradzieży. Sprawcy byli bardzo zuchwali, raz zabrali mi ponad dwa tysiące złotych z kuchni, a innym razem ukradli nowe ogrodzenie. Dlatego pojechałem do opolskiego schroniska i adoptowałem owczarka niemieckiego. Zainstalowałem też kamery. Jednak takiego ciosu jak otrucie Bruna się nie spodziewałem. Ten, kto to zrobił, po prostu zabrał mi oczy - mówi.
Bruno jest w stanie krytycznym. Najbliższe dwa dni będą dla niego decydujące. Jednak nawet jeśli przeżyje, to nie będzie mógł już wspierać tancerza, gdyż najpewniej straci wzrok. - Jeśli Bruno wyzdrowieje, to na pewno zabiorę go do siebie, by mógł w spokoju dożyć swoich dni. Jednak teraz potrzebuję nowego psa przewodnika. Taki pies kosztuje 15 tysięcy złotych. Nie mam tylu pieniędzy. Jestem załamany i nie wiem, jak teraz będę sobie radził - mówi tancerz.
- 117 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
83 głosy
-
Dlaczego ludzi robią takie rzeczy ?
tztz3
26.11.10, 14:00
Jeżeli ktoś celowo otruł tego psa, to się zastanawiam jaką trzeba być osobą, żeby coś takiego zrobić ? Współczuje nie tylko temu psu i niewidomemu ale sprawcy - to, że taki jest to już kara »
-
Dlatego wyjechalem z Polski
mamula66
26.11.10, 17:18
Dlatego wyjechalem z Polski. A tu gdzie meiszkam, nei znam zadnego Polaka. I nie chce znac»
-
Kraina troli
volflarsen
26.11.10, 19:27
Polska jest jałową ziemią zamieszkaną przez złe, brzydkie i złosliwe trole.»




więcej zdjęć
